środa, 23 lipca 2014

Rozdział 7 " Kochać to nie zaw­sze oz­nacza dosłowną blis­kość ciała, ale prze­de wszys­tkim umiejętność czułego pożegnania.. " :x

Rankiem Ali bezszelestnie uciekła do swojej sypialni zabierając koszulę ślizgona i zostawiając za sobą liścik.
Dzień dobry. Koszule za odbiorem własnym. 

Wzięła szybki prysznic,lekko się pomalowała i ubrała szkolną szatę. Miała nadzieje, że dzisiejszy dzień nie będzie powtórką wczorajszego.

Dla Miony noc była ciężka. Płakała, nie mogła powstrzymać łez. Czuła się okropnie.. Straciła miłość życia i zyskała nową. Jednej nocy. To było za dużo na tak wrażliwą osobę. Nie chciała wychodzić na lekcje, już nigdy. Chciała leżeć w łóżku i płakać. 
Ginny też miała ciężką noc. Przed snem pokłóciła się z Harrym i cała noc słyszała jak przyjaciółka płacze i nic nie mogła zrobić. Sama płakała w poduszkę. 
Rano dziewczyny wstały z czerwonymi podpuchniętymi oczami. Uśmiechnęły się do siebie.

Miona: Ciężka noc hmm ?
Gin: Z pewnością nie tylko dla nas - Spuściła wzrok. - Muszę przeprosić Harrego.
Miona: O co wam poszło ?
Gin: O Rona..
Miona: Co ?! - Wstała.
Gin: I o Ciebie..
Miona: Ginny.. - Przytuliła się do Rudej.
Gin: Harry powiedział, że teraz to już wszystko się popsuło, więc My.. - Zaczęła płakać na nowo. W tym czasie do sypialni weszła Ali..
Ali: Co się dzieje ?!
Miona: A co ma się dziać ?
Ali: Miona mówiłam już coś wczoraj..
Gin :Pokłóciłam się z Harrym, Hermiona jest u kresu załamania psychicznego na tle nerwowym.. A u Ciebie. - Gin miała tak niewinny wyraz twarzy, że wydawała się nawet szczęśliwa. Ali zaczęła się śmiać. Miona i Gin patrzały na siebie i nie mogły dłużej słuchać śmiechu przyjaciółki bez reakcji. 

Dziewczyny śmiały się mimo smutku. Nabrały buraczkowych kolorów. 
Po śmiechu i chichach przyszedł czas na szkołę. Zaczęły się szykować.

W tym samym czasie Draco czytał liścik. Uśmiechnął się do siebie.

Draco: Po moim trupie kochanie. - Powiedział do siebie.

Ubrał szatę, wyperfumował się solidnie i spakował na lekcje.

Ron wiedział, że najbliższy czas nie będzie szczęśliwym czasem. Nie chciał tracić tego co miał, lecz wiedział, że słowa które wypowiedział zniszczyły wszystko. Był wściekły na samego siebie. 

Harry: Zobacz jaki paradoks. Kiedy nam się układało Ali była sama, teraz ona jet szczęśliwa,a my sami. - Potter też miał gorszy dzień. 
Ron: Jesteśmy czarodziejami..
Harry: No jesteśmy..
Ron: Czemu mamy problemy zwykłych ludzi ?
Harry: Wolałbyś walczyć teraz z..
Ron: Nie.. Chodzi mi o to, że do tych magicznych, nadzwyczajnych problemów przywykłem, ale te kompletnie mnie dołują..
Harry: Porąbało nas..
Ron: Dogłębnie. 

Kiedy wszyscy spotkali się na szkolnym korytarzu panowała grobowa i niezręczna cisza. Nagle z oddali usłyszeli..

Draco: Hangrom moja koszula ! - To Smok. szedł w rozpiętej szacie, bez koszuli.

Kiedy szedł dziewczyny z pierwszych i drugich klas dosłownie sikały. Cała ta sytuacja bardzo rozbawiła grupę.

Ali: Malfoy ubierz się, bo dzieci straszysz ! - Uśmiechnęła się. Blondyn podszedł do dziewczyny i spojrzał jej w oczy.
Draco: Jestem osobiście.
Ali: Taki problem,że Twoja koszula znajduje się w moim dormitorium.
Draco: To się po nią wybierzemy.
Ali: Draco, lekcje się zaczynają - Chłopak podniósł gryffonkę i kroczył w stronę jej sypialni.

Kiedy już doszli dziewczyna wręczyła koszulę i wyszła. 

Draco: Co się zaś dzieje ?
Ali: O co Ci chodzi ?
Draco: Jesteś jakaś dziwna..
Ali: Moi przyjaciele ciągle się kłócą.
Draco: Wiesz ludzie czasami wymieniają ostro swoje zdania..
Ali: Nie tak..
Draco: Może to czary.. - Spojrzał w górę
Ali: Obiecuję, że jeśli maczałeś w tym palce nigdy więcej mnie nie zobaczysz. - Stanęła.
Draco: No co Ty ! Nigdy bym tego nie zrobił.. Nie Tobie !
Ali: Chodź wariacie - Złapała go za rękę i pobiegli na lekcję obrony przed czarną magią.

Dotarli w samą porę, akurat wchodzili do klasy. 
Dla Dracona ta lekcja była krępująca. Sam przecież używał czarnej magii.. Nie z własnej woli, ale mimo wszystko. Nerwowo zaciskał dłonie gdy nauczyciel na niego patrzał, lub wspominał o używaniu zaklęć zakazanych.

Ali: Draco co się dzieje ? - Wyszeptała dyskretnie.
Draco: Trochę.. drażni mnie ta lekcja.. Tyle razy.. używałem tych zaklęć, na niewinnych, na dzieciach, kobietach... przyjaciołach - Miał załamujący się głos. 
Ali: Spokojnie. - Przejechała dłonią po policzku bladego jak sufit chłopaka - To było..
Draco: Gdybyś tylko wiedziała co czuję..
Ali: Pokarz mi... - Draco spojrzał z przerażeniem na dziewczynę.
Draco: Po skradałaś zmysły ?
Ali: Po tej lekcji...

Draco nie rozumiał co się dzieje z dziewczyną. Nie chciał pokazywać jej bólu, cierpienia, śmierci ludzi. Nie chciał zatruwać jej niewinnego serca ciemnością.
Lecz jak powiedziano tak zrobiono. Na przerwie Draco i Ali udali się na wierzę astronomiczną. 

Draco: Usiądź..- Zrobiła to. - Nie chcę by coś Ci się stało..
Ali: Nic mi nie będzie.

Chłopak przyłożył dłonie do głowy dziewczyny, skoncentrował się i pokazał...

Krzyki, piski, małe dzieci, kobiety, ludzie których znała. Ból, smutek, cierpienie. I On. Draco Malfoy w roli mordercy. Skrupulatny, zimny, bez sumienia. Nagle zobaczyła siebie. Śpiącą... Leżała w swoim łóżku, śniła. Stał nad nią i płakał. Mierzył różdżką, lecz nie mógł wypowiedzieć tych słów. Były za ciężkie, za trudne. Obok stała jeszcze jakaś kobieta. Krzyczała na niego... Wycelowała różdżką w Ciemnowłosą, lecz chłopak zaprotestował... 
Wizja się przerwała. Dziewczyna była zalana potem i łzami. Była przerażona.

Draco: Ali.. Kochanie
Ali: Zostaw mnie... Na chwilę..
Draco: Przepraszam ! - Rozpłakał się.

Ali podeszła do niego i mocno przytuliła. Wiedziała co przeszedł. Już teraz wiedziała.
Wrócili na lekcje.
Reszta dnia spłynęła szybko. Ron kłócił się z Mioną, tłumaczyli sobie ponoć..
Blaise interweniował. Draco interweniował, Harry też.
Zmienili temat. Postanowili urządzić imprezę...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz