Ostatnie wydarzenia pozostawiły niemałe blizny na psychice i sercu Ciemnowłosej. Szybko nie potrafiła pozbierać się po ostatnich wydarzeniach. Z pomocą przyjaciół powoli powracała do życia. Normalny plan dnia pasował jej o wiele bardziej niż zajęcia z jednym nauczycielem.
Poprzez zgłębianie smoczych umiejętności błyskała inteligencją. Wyprzedzała materiał, co bardzo cieszyło nauczycieli i zadziwiało przyjaciół i uczniów.
Przerwy spędzała z przyjaciółmi. Byli nierozłączni.
Ron: Ali.
Ali: Tak ?
Ron: Może nie powinienem pytać, ale... Czemu tak długo Cię nie było na lekcjach ?
Harry: Ron !
Ali: Nie spokojnie...
Ron: Przepraszam, za to pytanie..
Ali: Ron.. Wszystko w porządku... Miałam lekcje z Profesor McGonagall..
Ron: O matko ! Dlatego teraz tak przymulasz !
Ali: Coś Ty powiedział ?! - Rozbłysła uśmiechem.
Ron: Przyyyymulasz ! - Odwzajemnił uśmiech.
Ali rzuciła torbę i zaczęła gonić przyjaciela. Biegali jak dzieci po dziedzińcu. Łapali się za ręce i kręcili w kółko. Nic się nie liczyło. Harry i Gin też się przyłączyli. Tylko Miona stała przygnębiona, choć tak rozbawiona całą sytuacją.
Ali: Co jest ?
Miona: nic.
Ali: Mnie chcesz oszukać ?
Miona: Po prostu..
Ali: Blaise ?
Miona: Tak.... Znikł.
Ali: Znikł ?
Miona: Tak ! Bez żadnego uprzedzenia ! Wiedziałam, że chce się tylko pobawić !
Ali: Miona ! Będzie dobrze. Zaufaj mi ! - Złapała ją za ręce i zaczęła biegać.
Wszyscy patrzeli na nich jak na wybryki natury. A oni przecież tylko świetnie się bawili. Cieszyli chwilą.
Harry: Ej ! Lekcja !!
Opamiętali się i pomknęli na zajęcia.
W biegu Ali użyła smoczego wzroku. Widziała siebie.. Biegnącą z przyjaciółmi. Zupełnie jakby patrzała na siebie z okna na 4 piętrze. Zatrzymała się. Ciężko oddychała. Spojrzała na rzekome okno. Zobaczyła Go.
Jej serce waliło, nie mogła złapać oddechu. Stalowe oczy Dracona przyglądały się dziewczynie.
Harry: Ali ! - Podbiegł do niej. - Wszystko Okey ?
Ali: Nie...
Harry: Ali... - Straciła przytomność.
Ocknęła się na skrzydle szpitalnym. Siedział przy niej Harry i profesor McGonagall.
Ali: Co się stało ?
McGonagall: Straciłaś przytomność. Pan Potter Cię przyniósł.
Ali: Harry... - Był delikatnie przypalony.
Harry: To nic. - Uśmiechnął się znacznie.
McGonagall: Zaczęło się moja droga. Poniosły Cię emocje.
Ali: Przepraszam...
Harry: To nie jej wina.
McGonagall: Ja doskonale wiem, że to nie jej wina Panie Potter. Jednakże musimy to zacząć kontrolować. Ali... Nie daj się ponosić emocją. - Opuściła gryffonkę.
Chwilę panowała niezręczna cisza.
Ali: Harry..
Harry: Nic nie mów
Ali: Tak bardzo Cię przepraszam..
Harry: Nic się nie stało..
Ali: Stało się...
Harry: Co Ci się stało ?
Ali: Malfoy..
Harry: Nie rozumiem.
Ali: Jest w szkole..
Faktycznie od kilku dni Ali czuła się obserwowana. Czuła ten znajomy zapach i słyszała stanowczy głos. Czyżby Draco Malfoy powrócił ?
Harry: Przecież..
Ali: Wiem..
Harry: I..
Ali: Tak...
Harry: Ale po co ...
Ali: Nie wiem... Nie ma pojęcia !
Harry: Wiem, że to bardzo dużo, ale... Możesz sprawdzić gdzie on jest ?
Ali wzięła głęboki wdech. Skoncentrowała się na Draconie.
Widziała Go. Nie potrafiła określić gdzie się znajduje... Tak jakby płakał. Wokół była ciemność. Trzymał się na głowę, ciągnął za włosy.. Słyszał głosy, wiedział, że go obserwuje. Oczy.. miał zapłakane. Marnie wyglądał. Rozpoznała to miejsce po chwili. Był w podziemnych komnatach zamku. Czekał.. Tak jakby czekał na nią.
Ali: Musze iść !
Harry: Co ? Gdzie ?!
Ali: Musze iść do niego ! - Ali wybiegła.
Biegła na boso. Nigdzie się nie zatrzymywała. Biegła na samo dno. Kiedy ogarnęły ją ciemności piwnic, a do nozdrzy doszedł zapach stęchlizny przestała czuć się tak pewnie. Głośno oddychała, mocno biło jej serce. Bała się. Bała się spotkania z nim.
Mimo lęku nie zatrzymywała się. Dotarła na miejsce. "Dziwne" pomyślała.
Kiedy chciała się wrócić usłyszała wydychane powietrze... Zrobiła krok w tył i weszła w kałużę. Nie była to woda.
Ali: Lumos !
Różdżka gryffonki rozbłysła bladym światłem. Krew.. Kałuż krwi.. Czyja ? Rozglądała się po pomieszczeniu. Panicznie kręciła się w kółko. Wiedziała, że tak jest.
Ali: Draco ! - Upadła na posadzkę, upuszczając różdżkę.
Panicznie się bała. Marzyła by ją przytulił.
Słyszała ciężki oddech.
Draco: Odejdź stąd ! - Krzyczał przez zaciśnięte zęby.
Ali: Nigdy !
Draco: Wynoś się !! - Wstała. Zamknęła oczy i próbowała się skoncentrować.
Zimne dłonie objęły ją w talii. Czuła oddech na szyi.
Draco: Proszę odejdź..- Wyszeptał.
Ali: Dobrze. Odejdę.. Ale już nigdy mnie nie zobaczysz - Stwierdziła stanowczo, robiąc krok w przód.
Draco: Nie! Nie pozwolę Ci odejść..
Ali: Przecież mnie nie chcesz.. Przecież to Ty mnie zostawiłeś.
Draco: Nie chciałem. Kocham Cię. - Przytulił ją mocno.
Wokół panowała ciemność. Nie widzieli swoich twarzy. Ali podniosła różdżkę. Zobaczyła stalowe oczy Blondyna, ten cwaniacki uśmiech.
Ali: Dlaczego?
Draco: Musiałem Cię chronić... Ale codziennie na Ciebie patrzałem. Przychodziłem w nocy i patrzałem jak śpisz, wiem wszystko. Tak bardzo Cię przepraszam!
Ali: Już nic nie mów - Pocałowała go. - Draco..
Draco: Tak ?
Ali: Skąd tu krew ? - Draco milczał. - Draco.. - Chłopak odsunął się kawałek i zdjął koszulę. Na ciele miał rany cięte. - O Boże ! - Dziewczyna się rozpłakała.
Draco: Próbowałem... starałem się zaleczyć rany zaklęciem, ale tylko pogorszyłem sprawę.
Ali: Skąd.. Kto Ci to zrobił ?
Draco: To za to, że cię ukrywam. Chroniłem Cię... - Dziewczyna przyległa do chłopaka. Szybko biły im serca.
Ali: Proszę nie odchodź już nigdy więcej...
Draco: Już nigdy. Teraz będzie już dobrze..
The Painful Love
sobota, 25 października 2014
piątek, 5 września 2014
Rozdział 11 " Zapomnieć i zacząć wszystko od nowa " :x
Mijały dni. Grafik dnia Ali wyglądał codziennie tak samo. Codziennie te same lekcje z tym samym nauczycielem, na ten sam temat. Jej życie zamieniło się w melancholijny koszmar.
Zamknęła się w sobie. Zamknęła się przed ludźmi, nauczycielami, przyjaciółmi a nawet przed samą sobą.
Przyjaciele nie wiedzieli jak ją z tego otrząsnąć. Wiedzieli, że to przez Blondyna, i to że tylko On może ją naprawić.
Ali co wieczór płakała z tęsknoty i miłości. Wiedziała, że już nigdy nie będzie tak samo. Nie chciała martwić przyjaciół, więc unikała ich. Nie chodziła na posiłki - jadła w pokoju, nie wychodziła do przyjaciół, gdy ktoś wchodził do jej dormitorium udawała, że śpi. Bardzo schudła i zmarniała.
Jej moc z dnia na dzień, z tygodnia na tydzień rosła,a ona uczyła się ją kontrolować. Była świetną czarownicą ale i niesamowicie zdolną hybrydą.
Na czas lekcji zapominała o stalowych oczach, pewnych dłoniach i stanowczym tonie Smoka.
Pani profesor była z niej bardzo dumna, lecz i ona zauważyła kolosalną zmianę w dziewczynie.
McGonagall: Świetnie ! - Pochwaliła podopieczną - Czy możemy porozmawiać ?
Ali: Oczywiście.
McGonagall: Usiądź obok. - Poklepała miejsce po swojej prawej stronie. - Sądzę, że już jesteś prawie gotowa. Za niedługo ukarzesz światu swoje prawdziwe ja. Mam gorącą nadzieję, że odbędzie się to w zaciszu Twojego dormitorium, bądź przy mnie na lekcji. Nie potrafisz opanować towarzyszących Ci emocji.
Ali: Jak to ?
McGonagall: Od momentu gdy napomniałam o Draco Malfoy'u coś w Tobie pękło. Wiem, że byliście blisko co doprawdy budziło silne kontrowersje w uczniach oraz gronie nauczycieli. Dwa wrogie sobie domy a jednak się zjednoczyły.
Ali: Pani profesor..
McGonagall: Nic nie musisz mówić. Wiem, że coś było na rzeczy. Nie mam pojęcia co się między wami wydarzyło, lecz wiem że Draco Cię zranił. - Ali milczała, lecz w środku płonęła z nienawiści i złości. - Ali. Moja droga. Jesteś cudowną młodą osobą. Masz przepiękne marzenia, zrealizuj je !
Ali: Już nie potrafię..
McGonagall: Każdego dnia udowadniasz sobie i mi, że potrafisz poskromić w sobie smoka. Walczysz każdego dnia ze swoimi uczuciami. Nadal sądzisz, że nie potrafisz ?! - Ali się rozpłakała. To było za wiele.
Ali: Wróćmy do lekcji błagam ! - Wstała.
McGonagall: Nigdy nie miałam swoich dzieci. Jesteś dla mnie prawie jak córka. - Przytuliła roztrzęsioną dziewczynę. - Nauczę Cię dziś patrzeć ozami smoka.
Ali: Potrafię...
McGonagall: Zobaczysz to co dzieje się z bliskimi Ci osobami. - Promiennie się uśmiechnęła. - Zamknij oczy. Pomyśl o osobie, bądź osobach które bardzo chciałabyś zobaczyć. Rozluźnij się.
Ali posłusznie wykonywała każde polecenie. Na pierwszym miejscu pomyślała o Harrym, Hermionie, Ginny i Ronie. " Głęboki oddech ", " Myśl jak smok, słuchaj jak smok i patrz jego oczami ".
Przyjaciele siedzieli w salonie. Byli smutni, a nawet przygnębieni. Po oczach Miony można było zobaczyć, że nie spała już przez kilka nocy.
Ali się załamała. Wiedziała, że to przez nią przyjaciele przestają funkcjonować. Wróciła do swoich oczu i runęła na ziemię.
Ali: To jest niesamowite, szkoda tylko, że tyle muszę poświęcać by móc z tego korzystać...
McGonagall: Ali. Myślę, że możesz zacząć normalne lekcje z przyjaciółmi. Tylko proszę nie zapominaj o emocjach ! - Ali wstała i rzuciła się z gorącymi objęciami na Panią profesor.
Ali: Dziękuję, dziękuję, dziękuję !!
McGonagall: Już dobrze. Zmykaj do przyjaciół. - Uśmiechnęła się ,a Ali pomknęła do drzwi. - Ali !
Ali: Tak ? - Pani profesor wyraźnie posmutniała.
McGonagall: Ta zdolność nie działa tylko na przyjaciół, czy rodzinę. Możesz zobaczyć dowolną osobę, o której tylko pomyślisz.. I gdy używasz go zbyt często mogą zobaczyć Cię też nieprzyjaciele. - Do gryffonki dotarło, że zdolność jest równie przekleństwem.
W tym samym czasie Harry kroczył w stronę drzwi.
Gin: Gdzie idziesz ?
Harry: Musze z nią pogadać ! Ona nigdy się tak na zamykała..
Ron: To moja wina.. - Złożył twarz w dłonie i płakał.
Miona: Co Ty wygadujesz.. ?
Ron: Gdybym tylko powstrzymał się i cieszył jej szczęściem...
Gin: To nie Twoja wina, że Draco odszedł...
Harry: Musiał mieć jakieś powody.. - Zamarł.
Gin: Harry !
Miona: Harry ocknij się..
Gin: Harry !!!
Harry: Jestem !
Gin: Co Ci się stało ?
Harry: Zastanawiałem się czemu z dnia na dzień, gdy wszystko im się układało on ją zostawił..
Miona: Może ktoś coś mu nagadał i się pokłócili.. ?
Ron: Malfoy'a nie znasz ?! Najpierw by rozpętał zamieszanie na całą szkołę... A on znikł w nocy... Sługus jeden...
Harry: Voldemort !
Gin: On nie żyje ! Pamiętasz ?
Harry: Ale to ma sens... !
Miona: Co masz na myśli ? - Usiadła prosto.
Harry: Od jakiegoś czasu Draco szwendał się po korytarzach nocą i rozmawiał z zakapturzoną postacią..
Gin: A Ty skąd to wiesz ?!
Harry: Peleryna niewitka..
Gin: Harry, obiecałeś.. !
Harry: Martwiłem się o Ali !
Miona: Co dalej ?
Harry: Mimo, że przy Ali był kochającym chłopakiem nocami uciekał do zakazanego lasu.. Spotykał się tam z kimś..
Miona: Blaise też znikał..
Ron: Skąd wiesz ?!
Harry&Miona: Peleryna niewitka...
Gin: Podglądacze !
Ron: Myślisz, że...
Harry: Że Voldemort powróci...
Cała czwórka zbladła. Harry przypuszczał, że Ali jest w to zamieszana.
W tym samym czasie Ciemnowłosa z uśmiechem weszła do salonu.
Ali: Siemanko !
Przyjaciele: Ali !! - Wszyscy ruszyli by przywitać się z Lilą. Wręcz nie wierzyli, że to ona.
Harry: To na pewno Ty ?!
Ali: Tak !
Miona: co się z Tobą działo ?!
Ali: Nie mogę wam teraz powiedzieć, przepraszam ale wszystkiego się za niedługo dowiecie, obiecuję !
Ron: Najważniejsze, że już jesteś !
To była pamiętna chwila. Sielankowy nastój trwał do 22. Gdy Ali i Harry zostali sami zaszły pewne zmiany.
Siedzieli na kanapie.
Harry: Przejdziemy się ?
Ali: No dobrze.
Udali się do pokoju życzeń. Na suficie i ścianach panowała gwieździsta noc, a podłoga wyglądała jak delikatne obłoki.
Harry: Wiesz, że jestem szczery i konkretny.
Ali: Tak. Znamy się nie od dziś.
Harry: Ty wiesz dlaczego Draco odszedł... - Nagle podłoga zaczęła się trząść a na ścianach i suficie rozpętała się burza z piorunami. - Ali !
Ali: Nie mam pojęcia !
Harry: Doskonale wiesz, nie okłamuj mnie ! - Gryffonka się rozpłakała.
Ali: Czy zawsze musisz wiedzieć wszystko ?!
Harry: Martwię się ! - Przytulił ją do siebie. Po chwili burza zaczęła ustępować.
Ali: Czarny Pan chce mieć mnie po swojej stronie.. - Wyszeptała wtulona w przyjaciela.
Harry: Co ?!
Ali: Podejrzewam, że Draco odszedł by mnie chronić.
Harry: Powrócił ?
Ali: Draco tak powiedział. Chce uderzyć na szkołę. Jeszcze raz...
Harry: Ali...
Ali: Przez te 2 miesiące uczyłam się z McGonagall poskramiać moją smoczą stronę ! Musiałam wyłączyć uczucia ! Zamknąć w sobie ból !
Harry: Moja mała... - Przytulił ją najmocniej jak potrafił. - Już dobrze. Już wszystko dobrze.
Ali: Nie jest dobrze ! Draco mnie zostawił, jakiś maniak władzy chce mnie zabić i chowam wszystkie moje uczucia !
Harry: Jeszcze 4 miesiące i koniec roku szkolnego. Spędzimy razem wakacje. Całą paczką. Po wakacjach osiedlimy się spokojnie w swoich domach. Ginny jako najlepsza rozgrywająca quidditcha, ja i Ron jako aurorowie, Hermiona będzie załatwiać dla nas wszystko w ministerstwie i co miesiąc będzie pracownikiem miesiąca.I Ty. Będziesz ostatnią smoczą hybrydą, zostaniesz zawodowym jeźdźcem i będziesz nam pomagać łapać takich popaprańców jak Voldemort.
Ali: Tak bardzo Ci dziękuję, że ze mną jesteś !
Dziewczyna nie potrafiła powstrzymać łez. Wtulona w najlepszego przyjaciela wyobrażała sobie siebie i Aramisa u boku Harrego i Rona.
W jej głowie pojawił się również Blondyn. Przecież odszedł do Czarnego Pana. Jest więc jej wrogiem.
Ali: Harry..
Harry: Tak ?
Ali: Jeśli chodzi o Dracona..
Harry: Spokojnie. Jeszcze się ułoży. Tylko dla prawdziwej miłości można oddać się w ręce psychopaty.
Zamknęła się w sobie. Zamknęła się przed ludźmi, nauczycielami, przyjaciółmi a nawet przed samą sobą.
Przyjaciele nie wiedzieli jak ją z tego otrząsnąć. Wiedzieli, że to przez Blondyna, i to że tylko On może ją naprawić.
Ali co wieczór płakała z tęsknoty i miłości. Wiedziała, że już nigdy nie będzie tak samo. Nie chciała martwić przyjaciół, więc unikała ich. Nie chodziła na posiłki - jadła w pokoju, nie wychodziła do przyjaciół, gdy ktoś wchodził do jej dormitorium udawała, że śpi. Bardzo schudła i zmarniała.
Jej moc z dnia na dzień, z tygodnia na tydzień rosła,a ona uczyła się ją kontrolować. Była świetną czarownicą ale i niesamowicie zdolną hybrydą.
Na czas lekcji zapominała o stalowych oczach, pewnych dłoniach i stanowczym tonie Smoka.
Pani profesor była z niej bardzo dumna, lecz i ona zauważyła kolosalną zmianę w dziewczynie.
McGonagall: Świetnie ! - Pochwaliła podopieczną - Czy możemy porozmawiać ?
Ali: Oczywiście.
McGonagall: Usiądź obok. - Poklepała miejsce po swojej prawej stronie. - Sądzę, że już jesteś prawie gotowa. Za niedługo ukarzesz światu swoje prawdziwe ja. Mam gorącą nadzieję, że odbędzie się to w zaciszu Twojego dormitorium, bądź przy mnie na lekcji. Nie potrafisz opanować towarzyszących Ci emocji.
Ali: Jak to ?
McGonagall: Od momentu gdy napomniałam o Draco Malfoy'u coś w Tobie pękło. Wiem, że byliście blisko co doprawdy budziło silne kontrowersje w uczniach oraz gronie nauczycieli. Dwa wrogie sobie domy a jednak się zjednoczyły.
Ali: Pani profesor..
McGonagall: Nic nie musisz mówić. Wiem, że coś było na rzeczy. Nie mam pojęcia co się między wami wydarzyło, lecz wiem że Draco Cię zranił. - Ali milczała, lecz w środku płonęła z nienawiści i złości. - Ali. Moja droga. Jesteś cudowną młodą osobą. Masz przepiękne marzenia, zrealizuj je !
Ali: Już nie potrafię..
McGonagall: Każdego dnia udowadniasz sobie i mi, że potrafisz poskromić w sobie smoka. Walczysz każdego dnia ze swoimi uczuciami. Nadal sądzisz, że nie potrafisz ?! - Ali się rozpłakała. To było za wiele.
Ali: Wróćmy do lekcji błagam ! - Wstała.
McGonagall: Nigdy nie miałam swoich dzieci. Jesteś dla mnie prawie jak córka. - Przytuliła roztrzęsioną dziewczynę. - Nauczę Cię dziś patrzeć ozami smoka.
Ali: Potrafię...
McGonagall: Zobaczysz to co dzieje się z bliskimi Ci osobami. - Promiennie się uśmiechnęła. - Zamknij oczy. Pomyśl o osobie, bądź osobach które bardzo chciałabyś zobaczyć. Rozluźnij się.
Ali posłusznie wykonywała każde polecenie. Na pierwszym miejscu pomyślała o Harrym, Hermionie, Ginny i Ronie. " Głęboki oddech ", " Myśl jak smok, słuchaj jak smok i patrz jego oczami ".
Przyjaciele siedzieli w salonie. Byli smutni, a nawet przygnębieni. Po oczach Miony można było zobaczyć, że nie spała już przez kilka nocy.
Ali się załamała. Wiedziała, że to przez nią przyjaciele przestają funkcjonować. Wróciła do swoich oczu i runęła na ziemię.
Ali: To jest niesamowite, szkoda tylko, że tyle muszę poświęcać by móc z tego korzystać...
McGonagall: Ali. Myślę, że możesz zacząć normalne lekcje z przyjaciółmi. Tylko proszę nie zapominaj o emocjach ! - Ali wstała i rzuciła się z gorącymi objęciami na Panią profesor.
Ali: Dziękuję, dziękuję, dziękuję !!
McGonagall: Już dobrze. Zmykaj do przyjaciół. - Uśmiechnęła się ,a Ali pomknęła do drzwi. - Ali !
Ali: Tak ? - Pani profesor wyraźnie posmutniała.
McGonagall: Ta zdolność nie działa tylko na przyjaciół, czy rodzinę. Możesz zobaczyć dowolną osobę, o której tylko pomyślisz.. I gdy używasz go zbyt często mogą zobaczyć Cię też nieprzyjaciele. - Do gryffonki dotarło, że zdolność jest równie przekleństwem.
W tym samym czasie Harry kroczył w stronę drzwi.
Gin: Gdzie idziesz ?
Harry: Musze z nią pogadać ! Ona nigdy się tak na zamykała..
Ron: To moja wina.. - Złożył twarz w dłonie i płakał.
Miona: Co Ty wygadujesz.. ?
Ron: Gdybym tylko powstrzymał się i cieszył jej szczęściem...
Gin: To nie Twoja wina, że Draco odszedł...
Harry: Musiał mieć jakieś powody.. - Zamarł.
Gin: Harry !
Miona: Harry ocknij się..
Gin: Harry !!!
Harry: Jestem !
Gin: Co Ci się stało ?
Harry: Zastanawiałem się czemu z dnia na dzień, gdy wszystko im się układało on ją zostawił..
Miona: Może ktoś coś mu nagadał i się pokłócili.. ?
Ron: Malfoy'a nie znasz ?! Najpierw by rozpętał zamieszanie na całą szkołę... A on znikł w nocy... Sługus jeden...
Harry: Voldemort !
Gin: On nie żyje ! Pamiętasz ?
Harry: Ale to ma sens... !
Miona: Co masz na myśli ? - Usiadła prosto.
Harry: Od jakiegoś czasu Draco szwendał się po korytarzach nocą i rozmawiał z zakapturzoną postacią..
Gin: A Ty skąd to wiesz ?!
Harry: Peleryna niewitka..
Gin: Harry, obiecałeś.. !
Harry: Martwiłem się o Ali !
Miona: Co dalej ?
Harry: Mimo, że przy Ali był kochającym chłopakiem nocami uciekał do zakazanego lasu.. Spotykał się tam z kimś..
Miona: Blaise też znikał..
Ron: Skąd wiesz ?!
Harry&Miona: Peleryna niewitka...
Gin: Podglądacze !
Ron: Myślisz, że...
Harry: Że Voldemort powróci...
Cała czwórka zbladła. Harry przypuszczał, że Ali jest w to zamieszana.
W tym samym czasie Ciemnowłosa z uśmiechem weszła do salonu.
Ali: Siemanko !
Przyjaciele: Ali !! - Wszyscy ruszyli by przywitać się z Lilą. Wręcz nie wierzyli, że to ona.
Harry: To na pewno Ty ?!
Ali: Tak !
Miona: co się z Tobą działo ?!
Ali: Nie mogę wam teraz powiedzieć, przepraszam ale wszystkiego się za niedługo dowiecie, obiecuję !
Ron: Najważniejsze, że już jesteś !
To była pamiętna chwila. Sielankowy nastój trwał do 22. Gdy Ali i Harry zostali sami zaszły pewne zmiany.
Siedzieli na kanapie.
Harry: Przejdziemy się ?
Ali: No dobrze.
Udali się do pokoju życzeń. Na suficie i ścianach panowała gwieździsta noc, a podłoga wyglądała jak delikatne obłoki.
Harry: Wiesz, że jestem szczery i konkretny.
Ali: Tak. Znamy się nie od dziś.
Harry: Ty wiesz dlaczego Draco odszedł... - Nagle podłoga zaczęła się trząść a na ścianach i suficie rozpętała się burza z piorunami. - Ali !
Ali: Nie mam pojęcia !
Harry: Doskonale wiesz, nie okłamuj mnie ! - Gryffonka się rozpłakała.
Ali: Czy zawsze musisz wiedzieć wszystko ?!
Harry: Martwię się ! - Przytulił ją do siebie. Po chwili burza zaczęła ustępować.
Ali: Czarny Pan chce mieć mnie po swojej stronie.. - Wyszeptała wtulona w przyjaciela.
Harry: Co ?!
Ali: Podejrzewam, że Draco odszedł by mnie chronić.
Harry: Powrócił ?
Ali: Draco tak powiedział. Chce uderzyć na szkołę. Jeszcze raz...
Harry: Ali...
Ali: Przez te 2 miesiące uczyłam się z McGonagall poskramiać moją smoczą stronę ! Musiałam wyłączyć uczucia ! Zamknąć w sobie ból !
Harry: Moja mała... - Przytulił ją najmocniej jak potrafił. - Już dobrze. Już wszystko dobrze.
Ali: Nie jest dobrze ! Draco mnie zostawił, jakiś maniak władzy chce mnie zabić i chowam wszystkie moje uczucia !
Harry: Jeszcze 4 miesiące i koniec roku szkolnego. Spędzimy razem wakacje. Całą paczką. Po wakacjach osiedlimy się spokojnie w swoich domach. Ginny jako najlepsza rozgrywająca quidditcha, ja i Ron jako aurorowie, Hermiona będzie załatwiać dla nas wszystko w ministerstwie i co miesiąc będzie pracownikiem miesiąca.I Ty. Będziesz ostatnią smoczą hybrydą, zostaniesz zawodowym jeźdźcem i będziesz nam pomagać łapać takich popaprańców jak Voldemort.
Ali: Tak bardzo Ci dziękuję, że ze mną jesteś !
Dziewczyna nie potrafiła powstrzymać łez. Wtulona w najlepszego przyjaciela wyobrażała sobie siebie i Aramisa u boku Harrego i Rona.
W jej głowie pojawił się również Blondyn. Przecież odszedł do Czarnego Pana. Jest więc jej wrogiem.
Ali: Harry..
Harry: Tak ?
Ali: Jeśli chodzi o Dracona..
Harry: Spokojnie. Jeszcze się ułoży. Tylko dla prawdziwej miłości można oddać się w ręce psychopaty.
sobota, 23 sierpnia 2014
Rozdział 10 " Twoje odejście pozostawiło ślad w moim sercu " :x
W nocy Ali nie potrafiła spać. Bolało ją serce jakby ktoś wyrywał je spod żeber. Postanowiła porozmawiać ze starym dobrym przyjacielem. Ubrała więc płaszcz i udała się na wieżę astronomiczną. Musiała być bardzo ostrożna, ponieważ ustalono patrole nocne na korytarzach. Stała chwilę w oknie i wpatrywała się w niebo. Wydawało jej się, że widzi Dracona.
Ali: Nie, to niemożliwe ! - Powiedziała sama do siebie. - Aramisie - Wyszeptała.
Po chwili dryfowała na plecach smoka. Stanęli na zboczu góry.
Ali: Nie wiem co mam robić przyjacielu.
Aramis: Znowu borykasz się z problemami ?
Ali: Draco ! Najlepsze i najgorsze co mnie w życiu spotkało.
Aramis: Tylko o niego chodzi ?
Ali: Nie. Ron ostatnio zachowuje się jak skończony kretyn !
Aramis: Ali słodka moja. Już niewiele zostało do końca szkoły, tym samym do Twojej przemiany. Musisz się skupić na samej sobie. A co do Dracona.. Nie ufałbym mu bezgranicznie.
Ali: Co masz na myśli ? - Zdenerwowała się.
Aramis: Przekonasz się sama. Lecz pamiętaj, że zawsze będę przy Tobie.
Słowa Aramisa były niezrozumiałe dla Ali. Jakoże lekcje zaczynały się wcześnie wróciła do dormitorium i przyszykowała się do zajęć.
Kiedy szła na lekcję ochrony przed czarną magią zawołała ją pani profesor.
McGonagall: Ali mogę Cię prosić ? - Ali popatrzała szukając przyjaciół w okolicy, lecz była kompletnie sama.
Ali: Naturalnie
McGonagall: Ze mną proszę.
Udały się do podziemi zamku. Przez całą drogę profesor McGonagall nie odezwała się jednym słowem do Ciemnowłosej. Kiedy nareszcie zatrzymały się w starej sali ćwiczeń Ali zaczęła.
Ali: Czy może Pani mi wytłumaczyć co tu robimy ?
McGonagall: Taki miałam zamiar. - Odparła - Jak sama wiesz z każdym dniem Twoja moc rośnie. Musisz nauczyć sie kontrolować emocje, ponieważ przyjdzie moment, w którym ujawnisz swoje oblicze i jeżeli nie będziesz opanowana ktoś może ucierpieć.
Ali: Wiedziałam, że ta rozmowa nadejdzie.
McGonagall: Jestem wymagającym nauczycielem, sama wiesz lecz znam się na smokach, łowcach, jeźdźcach a tym bardziej na hybrydach.
Ali: Skąd Pani wie ?!
McGonagall: Nie unoś głosu młoda damo. Mieszkałam z hybrydą przez pół życia. Mój brat Medard był hybrydą.
Ali: Był?
McGonagall: Czarny Pan go zabił.
Ali: Bardzo mi przykro...
McGonagall: Posłuchaj mnie. Jesteś ostatnią smoczą hybrydą. Najsilniejszą. Musisz przetrwać !
Ali: Więc mam odciąć się od przyjaciół i zamieszkać w piwnicy ?!!
McGonagall: Oczywiście,że nie. Lecz od dnia dzisiejszego będę przeprowadzać z Tobą prywatne lekcje. Nikomu nie możesz mówić dlaczego..
Ali: Nawet..
McGonagall: Nawet przyjaciołom.. Jutro widzimy się tu o 10:20.
Ali: Oczywiście.
McGonagall: Wiesz może kiedy wróci Pan Malfoy?
Ali: Jak to wróci?
McGonagall: Dziś w nocy Draco Malfoy opuścił zamek atakując nauczycieli patrolujących.
Ali wybiegła ze łzami w oczach. Biegła do komnaty Smoka.
Wbiegła i zastała pustkę. Nie było nic osobistego,tylko meble.
Usiadła na łóżku chłopaka i zaczęła płakać. Nadal czuła zapach intensywnych perfum Blondyna.
Na stoliku była kartka.
Pisał,że bardzo ją kocha,że jest dla niego wszystkim,że musiał odejść by ona mogła być bezpieczna. Obiecał, że wróci, prosił by czekała.
Po przeczytaniu Ali wbiegła do pokoju Zabiniego.
Ali: Gdzie jest Draco?!
Zabini: Nie mogę Ci powiedzieć, obiecałem..
Ali: Dobrze.. Więc powiedz mu, że dla mnie już nie istnieje... - Ruszyła w stronę wyjścia, lecz Blaise złapał ją za rękę.
Zabini: Nie mów tak... Kochasz go, a on Ciebie. Teraz naprawdę Cię potrzebuje.
Ali: Potrzebuje mnie ? Kocha ? To dlaczego wciąż mnie okłamuje !!?
Zabini: Żeby Cię chronić.
Ali: Nie, to niemożliwe ! - Powiedziała sama do siebie. - Aramisie - Wyszeptała.
Po chwili dryfowała na plecach smoka. Stanęli na zboczu góry.
Ali: Nie wiem co mam robić przyjacielu.
Aramis: Znowu borykasz się z problemami ?
Ali: Draco ! Najlepsze i najgorsze co mnie w życiu spotkało.
Aramis: Tylko o niego chodzi ?
Ali: Nie. Ron ostatnio zachowuje się jak skończony kretyn !
Aramis: Ali słodka moja. Już niewiele zostało do końca szkoły, tym samym do Twojej przemiany. Musisz się skupić na samej sobie. A co do Dracona.. Nie ufałbym mu bezgranicznie.
Ali: Co masz na myśli ? - Zdenerwowała się.
Aramis: Przekonasz się sama. Lecz pamiętaj, że zawsze będę przy Tobie.
Słowa Aramisa były niezrozumiałe dla Ali. Jakoże lekcje zaczynały się wcześnie wróciła do dormitorium i przyszykowała się do zajęć.
Kiedy szła na lekcję ochrony przed czarną magią zawołała ją pani profesor.
McGonagall: Ali mogę Cię prosić ? - Ali popatrzała szukając przyjaciół w okolicy, lecz była kompletnie sama.
Ali: Naturalnie
McGonagall: Ze mną proszę.
Udały się do podziemi zamku. Przez całą drogę profesor McGonagall nie odezwała się jednym słowem do Ciemnowłosej. Kiedy nareszcie zatrzymały się w starej sali ćwiczeń Ali zaczęła.
Ali: Czy może Pani mi wytłumaczyć co tu robimy ?
McGonagall: Taki miałam zamiar. - Odparła - Jak sama wiesz z każdym dniem Twoja moc rośnie. Musisz nauczyć sie kontrolować emocje, ponieważ przyjdzie moment, w którym ujawnisz swoje oblicze i jeżeli nie będziesz opanowana ktoś może ucierpieć.
Ali: Wiedziałam, że ta rozmowa nadejdzie.
McGonagall: Jestem wymagającym nauczycielem, sama wiesz lecz znam się na smokach, łowcach, jeźdźcach a tym bardziej na hybrydach.
Ali: Skąd Pani wie ?!
McGonagall: Nie unoś głosu młoda damo. Mieszkałam z hybrydą przez pół życia. Mój brat Medard był hybrydą.
Ali: Był?
McGonagall: Czarny Pan go zabił.
Ali: Bardzo mi przykro...
McGonagall: Posłuchaj mnie. Jesteś ostatnią smoczą hybrydą. Najsilniejszą. Musisz przetrwać !
Ali: Więc mam odciąć się od przyjaciół i zamieszkać w piwnicy ?!!
McGonagall: Oczywiście,że nie. Lecz od dnia dzisiejszego będę przeprowadzać z Tobą prywatne lekcje. Nikomu nie możesz mówić dlaczego..
Ali: Nawet..
McGonagall: Nawet przyjaciołom.. Jutro widzimy się tu o 10:20.
Ali: Oczywiście.
McGonagall: Wiesz może kiedy wróci Pan Malfoy?
Ali: Jak to wróci?
McGonagall: Dziś w nocy Draco Malfoy opuścił zamek atakując nauczycieli patrolujących.
Ali wybiegła ze łzami w oczach. Biegła do komnaty Smoka.
Wbiegła i zastała pustkę. Nie było nic osobistego,tylko meble.
Usiadła na łóżku chłopaka i zaczęła płakać. Nadal czuła zapach intensywnych perfum Blondyna.
Na stoliku była kartka.
Pisał,że bardzo ją kocha,że jest dla niego wszystkim,że musiał odejść by ona mogła być bezpieczna. Obiecał, że wróci, prosił by czekała.
Po przeczytaniu Ali wbiegła do pokoju Zabiniego.
Ali: Gdzie jest Draco?!
Zabini: Nie mogę Ci powiedzieć, obiecałem..
Ali: Dobrze.. Więc powiedz mu, że dla mnie już nie istnieje... - Ruszyła w stronę wyjścia, lecz Blaise złapał ją za rękę.
Zabini: Nie mów tak... Kochasz go, a on Ciebie. Teraz naprawdę Cię potrzebuje.
Ali: Potrzebuje mnie ? Kocha ? To dlaczego wciąż mnie okłamuje !!?
Zabini: Żeby Cię chronić.
sobota, 9 sierpnia 2014
Rozdział 9 " Moment bliskości nagle świat staje w miejscu a serce rusza... " :x
Rano Ali obudziło śniadanie do łózka.
Draco: Dzień dobry Kochanie - Uśmiechnął się
Ali: Dla kogo dobry, dla tego dobry - Przetarła oczy.
Draco: Kacyk męczy ?
Ali: Co ?
Draco: Rozumiem, że pierwszy raz się tak upiłaś.
Ali: Tak - Podniosła wodę.
Draco: Czyli nic nie pamiętasz ? - Posmutniał.
Ali: Co masz na myśli ? - Wstała.
Draco: No wspólną noc i.. - Ali złapała się za głowę
Ali: Wkręcasz mnie prawda ? - Draco wybuchł śmiechem
Draco: Tak ! - Ali zaczęła biegać po pokoju za Smokiem. - Skończ ! Hahaha nie znasz się na żartach ?
Ali: Znam. - Wskoczyła na chłopaka i pocałowała go.
Draco: Nigdy mi się to nie znudzi - Uśmiechnął się.
Ali: Wracam do siebie.
Draco: Niee zostań jeszcze - Przytulił ją i zrobił minę szczeniaczka.
Ali: Która godzina ?
Draco: 10:13
Ali: Do 10:30.
Po wyznaczonym czasie gryffonka wróciła do swojego dormitorium. Wzięła długą kąpiel i spotkała się z przyjaciółmi w pokoju wspólnym.
Harry: Wyspałaś się ?
Ali: Tak a wy ?
Gin: Tak.
Ali: Ron !
Ron: Słucham ? - Poprawiał włosy.
Ali: Gdzie się tak stroisz ?
Ron: Umówiłem się.
Wszyscy byli bardzo zaskoczeni. Rudy brał to bardzo poważnie, a Miona wyraźnie była smutna. Wczorajszy wieczór był raczej udany dla Miony i Ronalda.. Co się zmieniło ?
Ali: Gin Miona możemy porozmawiać ?
Harry: A co z nami ?
Ali: To mają być babskie pogaduszki, chyba że chcecie iść z nami do kosmetyczki ?
Ron: Nie !
Harry: Zostaniemy.
Dziewczyny udały się do dormitorium Ciemnowłosej. Usiadły na łóżku i siedziały w ciszy.
Gin: O czym chciałaś pogadać ?
Ali: O Mionie.
Miona: O mnie ?!
Ali: Tak o Tobie !
Miona: Co zrobiłam ?
Ali: Co jest z Ronem ?
Miona: Ja..
Gin: Nie martw się.. Nam możesz ufać.
Miona: Po balu.. - Zaczęła - Po balu poszłam z Ronem na spacer. Rozmawialiśmy. Powiedział, że mnie bardzo kocha, i nie potrafi beze mnie żyć, że umiera. Pocałował mnie, a Blaise stał za rogiem. Krzyczał, popychał Rona.. Zaczęli się szarpać. Teraz Blaise jest zły,a Ronald umawia się z pierwszoklasistką. - Rozpłakała się.
Ali :Kochanie.. Nie płacz..
Zabini: Emile Stone.. - Stał w drzwiach.
Gin: Co Ty tu robisz ?
Zabini: Przyszedłem przeprosić... Miona.. Zależy mi na Tobie ! Przepraszam za wczoraj ! Musisz mi wybaczyć !
Gin: Nie musi..
Ali: Chodź Gin, chodź.. - Wyszły, by Miona mogła wyjaśnić swoje wątpliwości.
Dziewczyny udały się do pokoju wspólnego, skąd dobiegały kłótnie Rona i... Dracona.
Draco: Ty gnoju !
Ron: Odwal się blondasku ! Zajmij się swoją dziewczyną, bo zdradzi Cię jak dziewczyna Twojego przyjaciela !
Ali: Ron !! - Dziewczyna się rozpłakała słysząc słowa przyjaciela...
Ron: Ali to nie tak...
Draco: Co powiedziałeś.. ?! - Przypiął Rudego do ściany.. - Nie masz prawa mówić o niej takich rzeczy.. - Draco płoną z nienawiści..
Ali: Draco.. Chodźmy ! - Ruszyli w stronę wyjści..
Ron: Zmieniłaś się ! Jesteś zwykłą szma..
Harry: Drętwota ! - Harry nie wytrzymał.. - Idźcie.. Ja do niego pomówię..
Draco i Ali przenieśli się tam gdzie mogli być sami i tylko dla siebie.. Na wyspę.
W tym samym czasie Harry " rozmawiał " z Ronaldem..
Harry: Co się z Tobą dzieje !? Ona jest Twoją przyjaciółką ! Jest szczęśliwa, nareszcie !
Gin: Harry.. On Ci przecież teraz nie odpowie...
Harry: Kochanie, ja nie wytrzymam.. Przecież to nie jest logiczne.. Kochał ją..
Gin: A może nadal kocha ? Co byś zrobił gdybyś był na jego miejscu ?
Harry: Pewnie zachowywał bym się podobnie..
Gin: No właśnie.. - Cofnęła zaklęcie ukochanego.
Ron: Nie spodziewałbym się tego po tobie stary !
Harry: Ranisz ją !
Ron: A ona mnie nie ?
Harry: Zastanów się czego chcesz... Kogo chcesz.. - Wyszedł.
Gin: No właśnie..
Draco: Przepraszam.. - Przytulał się do Ciemnowłosej
Ali: Zabolało mnie to w środku..
Draco: Wiem.. Gdybym tylko mógł..
Ali: Nie możesz..
Draco: Mam pytanie..
Ali: Słucham..
Draco: Wybaczyłabyś mi gdybym znikł na jakiś czas ?
Ali: Co masz na myśli..
Draco: Gdybym wyjechał..
Ali: Draco co się dzieje ? - Przestraszyła się.
Draco: Nic.. Po prostu.. - Odsunął się od dziewczyny - Mam parę spraw, muszę zniknąć na jakiś czas..
Ali: Zostawiasz mnie ? - Mówiła załamanym głosem, prawie płakała.
Draco: Nie ! - Podszedł do dziewczyny i wbił stalowe oczy w nią. - Mam parę spraw, muszę je załatwić bo to może się bardzo źle skończyć..
Ali: W takim razie jadę z Tobą..
Draco: Nie możesz!
Ali: Dlaczego ?!
Draco: Bo..
Ali: Bo ?
Draco: To są sprawy pomiędzy mną a Czarnym Panem..
Ali: Przecież odszedł..- Draco spuścił głowę. - Draco.. Mam wrażenie, że nie jesteś ze mną do końca szczery..
Draco: Jestem.. Tylko nie mogę Ci powiedzieć wszystkiego.
Ali: Nazywasz to miłością ?
Draco: Ali !
Ali: Nie ! Mówię Ci o wszystkim ! A Ty mi ?
Draco: Czarny Pan powrócił.. Chce Cię wykorzystać, bo już wie o nas..
Ali: Co !? - Zbladła..
Draco: Wie, że jesteś silniejsza od niego.. Że możesz go zgładzić,chce mieć Cię po swojej stronie..
Ali: Nigdy !
Draco: Nie pozwolę mu.. Nawet jeśli miałbym przypłacić życiem..
Ali: Nie pozwalam Ci słyszysz !!?
Draco: Ali..
Ali: Nie !! Kocham Cię ! Rozumiesz ? Kocham !! Teraz kiedy już Cię mam nie mogę pozwolić Ci odejść.. Jeśli udasz się do niego..
Draco: To ?
Ali: Ja też odejdę..
Draco: Dzień dobry Kochanie - Uśmiechnął się
Ali: Dla kogo dobry, dla tego dobry - Przetarła oczy.
Draco: Kacyk męczy ?
Ali: Co ?
Draco: Rozumiem, że pierwszy raz się tak upiłaś.
Ali: Tak - Podniosła wodę.
Draco: Czyli nic nie pamiętasz ? - Posmutniał.
Ali: Co masz na myśli ? - Wstała.
Draco: No wspólną noc i.. - Ali złapała się za głowę
Ali: Wkręcasz mnie prawda ? - Draco wybuchł śmiechem
Draco: Tak ! - Ali zaczęła biegać po pokoju za Smokiem. - Skończ ! Hahaha nie znasz się na żartach ?
Ali: Znam. - Wskoczyła na chłopaka i pocałowała go.
Draco: Nigdy mi się to nie znudzi - Uśmiechnął się.
Ali: Wracam do siebie.
Draco: Niee zostań jeszcze - Przytulił ją i zrobił minę szczeniaczka.
Ali: Która godzina ?
Draco: 10:13
Ali: Do 10:30.
Po wyznaczonym czasie gryffonka wróciła do swojego dormitorium. Wzięła długą kąpiel i spotkała się z przyjaciółmi w pokoju wspólnym.
Harry: Wyspałaś się ?
Ali: Tak a wy ?
Gin: Tak.
Ali: Ron !
Ron: Słucham ? - Poprawiał włosy.
Ali: Gdzie się tak stroisz ?
Ron: Umówiłem się.
Wszyscy byli bardzo zaskoczeni. Rudy brał to bardzo poważnie, a Miona wyraźnie była smutna. Wczorajszy wieczór był raczej udany dla Miony i Ronalda.. Co się zmieniło ?
Ali: Gin Miona możemy porozmawiać ?
Harry: A co z nami ?
Ali: To mają być babskie pogaduszki, chyba że chcecie iść z nami do kosmetyczki ?
Ron: Nie !
Harry: Zostaniemy.
Dziewczyny udały się do dormitorium Ciemnowłosej. Usiadły na łóżku i siedziały w ciszy.
Gin: O czym chciałaś pogadać ?
Ali: O Mionie.
Miona: O mnie ?!
Ali: Tak o Tobie !
Miona: Co zrobiłam ?
Ali: Co jest z Ronem ?
Miona: Ja..
Gin: Nie martw się.. Nam możesz ufać.
Miona: Po balu.. - Zaczęła - Po balu poszłam z Ronem na spacer. Rozmawialiśmy. Powiedział, że mnie bardzo kocha, i nie potrafi beze mnie żyć, że umiera. Pocałował mnie, a Blaise stał za rogiem. Krzyczał, popychał Rona.. Zaczęli się szarpać. Teraz Blaise jest zły,a Ronald umawia się z pierwszoklasistką. - Rozpłakała się.
Ali :Kochanie.. Nie płacz..
Zabini: Emile Stone.. - Stał w drzwiach.
Gin: Co Ty tu robisz ?
Zabini: Przyszedłem przeprosić... Miona.. Zależy mi na Tobie ! Przepraszam za wczoraj ! Musisz mi wybaczyć !
Gin: Nie musi..
Ali: Chodź Gin, chodź.. - Wyszły, by Miona mogła wyjaśnić swoje wątpliwości.
Dziewczyny udały się do pokoju wspólnego, skąd dobiegały kłótnie Rona i... Dracona.
Draco: Ty gnoju !
Ron: Odwal się blondasku ! Zajmij się swoją dziewczyną, bo zdradzi Cię jak dziewczyna Twojego przyjaciela !
Ali: Ron !! - Dziewczyna się rozpłakała słysząc słowa przyjaciela...
Ron: Ali to nie tak...
Draco: Co powiedziałeś.. ?! - Przypiął Rudego do ściany.. - Nie masz prawa mówić o niej takich rzeczy.. - Draco płoną z nienawiści..
Ali: Draco.. Chodźmy ! - Ruszyli w stronę wyjści..
Ron: Zmieniłaś się ! Jesteś zwykłą szma..
Harry: Drętwota ! - Harry nie wytrzymał.. - Idźcie.. Ja do niego pomówię..
Draco i Ali przenieśli się tam gdzie mogli być sami i tylko dla siebie.. Na wyspę.
W tym samym czasie Harry " rozmawiał " z Ronaldem..
Harry: Co się z Tobą dzieje !? Ona jest Twoją przyjaciółką ! Jest szczęśliwa, nareszcie !
Gin: Harry.. On Ci przecież teraz nie odpowie...
Harry: Kochanie, ja nie wytrzymam.. Przecież to nie jest logiczne.. Kochał ją..
Gin: A może nadal kocha ? Co byś zrobił gdybyś był na jego miejscu ?
Harry: Pewnie zachowywał bym się podobnie..
Gin: No właśnie.. - Cofnęła zaklęcie ukochanego.
Ron: Nie spodziewałbym się tego po tobie stary !
Harry: Ranisz ją !
Ron: A ona mnie nie ?
Harry: Zastanów się czego chcesz... Kogo chcesz.. - Wyszedł.
Gin: No właśnie..
Draco: Przepraszam.. - Przytulał się do Ciemnowłosej
Ali: Zabolało mnie to w środku..
Draco: Wiem.. Gdybym tylko mógł..
Ali: Nie możesz..
Draco: Mam pytanie..
Ali: Słucham..
Draco: Wybaczyłabyś mi gdybym znikł na jakiś czas ?
Ali: Co masz na myśli..
Draco: Gdybym wyjechał..
Ali: Draco co się dzieje ? - Przestraszyła się.
Draco: Nic.. Po prostu.. - Odsunął się od dziewczyny - Mam parę spraw, muszę zniknąć na jakiś czas..
Ali: Zostawiasz mnie ? - Mówiła załamanym głosem, prawie płakała.
Draco: Nie ! - Podszedł do dziewczyny i wbił stalowe oczy w nią. - Mam parę spraw, muszę je załatwić bo to może się bardzo źle skończyć..
Ali: W takim razie jadę z Tobą..
Draco: Nie możesz!
Ali: Dlaczego ?!
Draco: Bo..
Ali: Bo ?
Draco: To są sprawy pomiędzy mną a Czarnym Panem..
Ali: Przecież odszedł..- Draco spuścił głowę. - Draco.. Mam wrażenie, że nie jesteś ze mną do końca szczery..
Draco: Jestem.. Tylko nie mogę Ci powiedzieć wszystkiego.
Ali: Nazywasz to miłością ?
Draco: Ali !
Ali: Nie ! Mówię Ci o wszystkim ! A Ty mi ?
Draco: Czarny Pan powrócił.. Chce Cię wykorzystać, bo już wie o nas..
Ali: Co !? - Zbladła..
Draco: Wie, że jesteś silniejsza od niego.. Że możesz go zgładzić,chce mieć Cię po swojej stronie..
Ali: Nigdy !
Draco: Nie pozwolę mu.. Nawet jeśli miałbym przypłacić życiem..
Ali: Nie pozwalam Ci słyszysz !!?
Draco: Ali..
Ali: Nie !! Kocham Cię ! Rozumiesz ? Kocham !! Teraz kiedy już Cię mam nie mogę pozwolić Ci odejść.. Jeśli udasz się do niego..
Draco: To ?
Ali: Ja też odejdę..
piątek, 25 lipca 2014
Rozdział 8 " Zostań ze mną proszę " :x
Po eliksirach i innych zajęciach paczka zmyła się z obrębu szkoły. Pojechali po prowiant na imprezę.
Draco: Czy ktoś już załatwił pogaduszki z nauczycielami ?
Gin: Ja.
Harry: Dobra robota kochanie - Pocałował dziewczynę w policzek.
Wszyscy sądzili, że impreza to będzie dobry pomysł na rozładowanie atmosfery.
Ali wiedziała jak Malfoy kończy imprezy.. Bała się. Sądziła, że dobrze będzie się wyluzować. Ostatni czas był bardzo wymagający, jaki i w szkole tak i w życiu prywatnym każdego z nich.
Nauczyciele nie robili problemów.. Co dziwiło wszystkich, pewnie szykowali mega egzamin z materiału ze wszystkich lat.
Ali i Draco zajęli się alkoholem, oczywiście w granicach. Harry, Ron i Ginny jedzeniem a Miona i Blaise napojami bezalkoholowymi.
Gin: Ron..
Ron: Co?
Gin: Nie zadręczaj się już tak ! Jest szczęśliwa..
Ron: Ale nie ze mną..
Harry: Więc to zmień..
Gin: Harry !
Harry: No co ?
Gin: Ona jest szczęśliwa.. Zaakceptuj to Ron.. Nie wyszło wam..
Ron: Ja właśnie nie chcę tego akceptować !! - Wydarł się.
Harry: Stary.. - Ron się rozsypał..
Ron: Ja bez niej nie istnieję.. Jest dla mnie wszystkim ! A teraz prowadzi się z tym murzynem !
Draco: Nie waż się obrażać mojego przyjaciela ! - Akurat Draco i Ali przyszli.
Ali: Draco.. Draco ! - Nie reagował patrzał stalowymi oczami, morderczym wzrokiem - Malfoy !! - Odwrócił się w stronę rozgoryczonej dziewczyny. - Uspokój się.
Ron: Przepraszam.. Postaw się na moim miejscu..
Draco: Nie rozumiem..
Ron: Nagle Ali jest z Harrym.. Jak się czujesz ?
Draco: Nie było by ważne jakbym się czuł, ważny był by Potter..
Harry: Yyy co ?!
Draco: Zabiłbym Cię z zimną krwią.. - Ali przysłuchiwała się całej rozmowie. Po wizji z przeszłości Smoka czuła niesamowity ból w klatce piersiowej..
Ali: Nie mogę oddychać ! - Runęła na ziemię..
Drco: Ali ! - Wziął dziewczynę na ręce. - Zróbmy coś ! - W tym czasie przyszła Miona i Blaise.
Miona: Ali ! Połóż ją !!
Draco: Co ?
Miona: Zaufaj. - Chłopak delikatnie odłożył gryffonkę. - Ali słyszysz mnie ?
Ali: Miona.. Ból.. Straszny ! - Miała wystraszone oczy.. - Draco !
Draco: Słucham..
Ali: Oni proszą o pomoc.. - Draco zesztywniał.. Wyglądał jak trup. - Sprawiają mi ból, za swoją śmierć, niewinni, dzieci, krzyczą !! - Złapała się za głowę i zaczęła tarzać po ziemi.. Zwijała się z bólu.
To było straszne, nic nie mogli zrobić. Draco się załamał nic nie mógł zrobić.. Bał się o nią, one zabijały ją od środka.
Harry: Co jej zrobiłeś ?!! - Rzucił się na Blondyna.
Draco: Prosiła bym pokazał jej co robiłem.. moją przeszłość.. - Nagle Ali wstała i mocno przyległa do Blondyna..
Ali: Tak bardzo się bałam.. - Rozpłakała się.
Draco: Ja też..
Ali: One Cię znajdą.. Zabiją Cię Draco ! Ja im nie pozwolę - Złapała twarz chłopaka.
Draco: Nic się nie stanie.. - Przytulił ją mocno. - Nic mi nie będzie - Uśmiechnął się.
Ron: Lepiej chodźmy już.. Musimy przyrządzić salę.
Wrócili do szkoły. Próbowali zapomnieć, nie myśleć przynajmniej o tym co miało miejsce w miasteczku. Wszyscy bardzo przejęli się losem Ciemnowłosej.
Sala wyglądała świetnie, balony, serpentyny, światełka. O to wszystko zadbały dziewczyny, mężczyźni zajęli się barem.
Wszyscy poszli się szykować. Po drodze do dormitorium Dracona zaczepił zakapturzony chłopak.
Chłopak: Czarny Pan już o niej wie.. Nie da jej spokoju.. - Szeptał. - Powoli będzie ją zabijał...
Draco: Kim jesteś ?
Chłopak: Przyjacielem..
Draco: Czego chcesz ?
Chłopak: Chcę Ci pomóc, kochasz ją więc ją zostaw.
Draco: Chyba chcesz umrzeć ! - Wycelował różdżkę, a postać odsłoniła twarz. - Ojcze ?!
Lucjusz: Musisz ją zostawić, on nie da jej spokoju..
Draco: Zostaw mnie i Ali w spokoju ! - Ruszył.
Lucjusz: Nie zaznacie spokoju ! Ona jest potężna, niewyobrażalnie..
Draco: Nie pozwolę jej skrzywdzić !
Lucjusz: Jedyne wyjście to przejście na naszą stronę... - Draco przybliżył się twarzą do twarzy ojca.
Draco: Nie zniszczę jej życia tak jak Ty zniszczyłeś moje.. - Odszedł, lecz ojciec nie ruszył za nim.
Dziewczyny planowały ubrać się podobnie. Czarne rurki, trampki i klasyczne bluzki, lecz zaszalały i zamiast klasykiem zaopatrzyły się w bardzo kuszące bluzki.. Czarną (Ali), szarą (Gin) i białą (Miona). Wszystkie z cekinowymi napisami.
Mężczyźni również się przygotowali. Postawili na szyk i elegancję. Koszule, męskie rurki..
Draco, Miona, Gin, Harry, Ron, Blaise spotkali się na sali, reszta gości też już była.
Ron: Gdzie Ali ?
Draco: Dobre pytanie.
W drzwiach stanęła rozpromieniona Ali. Wyglądała jak milion dolarów. Draco był zachwycony. Weszła luźnym, tanecznym krokiem.
Ali: No cześć - Uśmiechnęła się.
Draco: No... Cze..
Ron: Cześć, świetnie wyglądasz
Ali: Dziękuję.
Harry: Ali wyglądasz bosko.
Gin i Miona: Ale laska hahahaha. - Wszyscy twierdzili, że Ali wygląda oszałamiająco.
Zaczęli tańczyć. Szybkie piosenki = pragnienie. Woleli alko od napoi dla pierwszych i drugich klas.
Szybko odczuli skutki trunków.
Ali bawiła się z każdym. Tak samo Miona. Ron starał się podejść bliżej, lecz załapał się tylko na kilka tańców. Przyszedł czas na wolny taniec. Blaise znikł, to byłą szansa dla Ronalda.
Ron: Czy uczynisz mi ten zaszczyt i podarujesz mi ten taniec ? - Wyciągnął rękę.
Miona: Jaaa... - Popatrzała na podpuchnięte od łez oczy Rudego - Oczywiście.
W ich ślady poszły wszystkie pary na sali.
Draco: Mogę Panią prosić ?
Ali: Hahahahahahahahaha ależ oczywiście. - Zaczęli kołysać się w rytm muzyki. - Draco..
Draco: Hm ?
Ali: Mam słabą głowę prawda ? - Wybuchła śmiechem.
Draco: Tak kochanie.
Ali: Jesteś zły ?
Draco: Za to, że się upiłaś ?
Ali: Mhym..
Draco: Nie. Łatwiej będzie Cię namówić na wspólną noc - Uśmiechnął się.
Ali: Nie wierzę, że to powiedziałeś. - Mimo jej powagi w głębi twarz nie mogła przestać się śmiać.
Zabawa trwała w najlepsze. Wszyscy świetnie wypełniali swoje obowiązki i nikt nie starał się zawieźć kolegów z wyższych klas. Lecz wszystko co dobre kiedyś się kończy..
Około 02:35 impreza się zakończyła. Partnerzy zaprowadzili swoje panie do dormitoriów. Tylko Ali zaprowadzono do dormitorium Dracona.
Powoli i delikatnie położył ją na łóżku. Patrzał na nią chwilę i położył się obok.
Ali: Draco.
Draco: Słucham.
Ali: Na prawdę chcesz by NASZ pierwszy raz tak właśnie wyglądał ?
Draco: Czyli jak ?
Ali: Jestem pijana.. A chcę być trzeźwa i świadoma...
Draco: Poczekam.. - Dziewczyna pocałowała chłopaka..
Ali: Szkoda mi Rona.. Tak bardzo kocha Mionę i nic.. Woli się poddać niż walczyć.. A Ty ?
Draco: Co ja ?
Ali: Walczył byś ? O mnie..
Draco: Oczywiście.. Głupie pytanie..
Ali: Kochasz mnie tak ?
Draco: Tak.
Ali: Udowodnij.. - Spojrzała na niego.
Draco: Udowodnię. Jak będziesz trzeźwa..
Tak skończyła się impreza młodzików. Pijani, zmęczeni, szczęśliwi...
Draco całą noc myślał o słowach ojca.. Wiedział, że musi to wszystko wyjaśnić z Ali, z Czarnym Panem..
Draco: Czy ktoś już załatwił pogaduszki z nauczycielami ?
Gin: Ja.
Harry: Dobra robota kochanie - Pocałował dziewczynę w policzek.
Wszyscy sądzili, że impreza to będzie dobry pomysł na rozładowanie atmosfery.
Ali wiedziała jak Malfoy kończy imprezy.. Bała się. Sądziła, że dobrze będzie się wyluzować. Ostatni czas był bardzo wymagający, jaki i w szkole tak i w życiu prywatnym każdego z nich.
Nauczyciele nie robili problemów.. Co dziwiło wszystkich, pewnie szykowali mega egzamin z materiału ze wszystkich lat.
Ali i Draco zajęli się alkoholem, oczywiście w granicach. Harry, Ron i Ginny jedzeniem a Miona i Blaise napojami bezalkoholowymi.
Gin: Ron..
Ron: Co?
Gin: Nie zadręczaj się już tak ! Jest szczęśliwa..
Ron: Ale nie ze mną..
Harry: Więc to zmień..
Gin: Harry !
Harry: No co ?
Gin: Ona jest szczęśliwa.. Zaakceptuj to Ron.. Nie wyszło wam..
Ron: Ja właśnie nie chcę tego akceptować !! - Wydarł się.
Harry: Stary.. - Ron się rozsypał..
Ron: Ja bez niej nie istnieję.. Jest dla mnie wszystkim ! A teraz prowadzi się z tym murzynem !
Draco: Nie waż się obrażać mojego przyjaciela ! - Akurat Draco i Ali przyszli.
Ali: Draco.. Draco ! - Nie reagował patrzał stalowymi oczami, morderczym wzrokiem - Malfoy !! - Odwrócił się w stronę rozgoryczonej dziewczyny. - Uspokój się.
Ron: Przepraszam.. Postaw się na moim miejscu..
Draco: Nie rozumiem..
Ron: Nagle Ali jest z Harrym.. Jak się czujesz ?
Draco: Nie było by ważne jakbym się czuł, ważny był by Potter..
Harry: Yyy co ?!
Draco: Zabiłbym Cię z zimną krwią.. - Ali przysłuchiwała się całej rozmowie. Po wizji z przeszłości Smoka czuła niesamowity ból w klatce piersiowej..
Ali: Nie mogę oddychać ! - Runęła na ziemię..
Drco: Ali ! - Wziął dziewczynę na ręce. - Zróbmy coś ! - W tym czasie przyszła Miona i Blaise.
Miona: Ali ! Połóż ją !!
Draco: Co ?
Miona: Zaufaj. - Chłopak delikatnie odłożył gryffonkę. - Ali słyszysz mnie ?
Ali: Miona.. Ból.. Straszny ! - Miała wystraszone oczy.. - Draco !
Draco: Słucham..
Ali: Oni proszą o pomoc.. - Draco zesztywniał.. Wyglądał jak trup. - Sprawiają mi ból, za swoją śmierć, niewinni, dzieci, krzyczą !! - Złapała się za głowę i zaczęła tarzać po ziemi.. Zwijała się z bólu.
To było straszne, nic nie mogli zrobić. Draco się załamał nic nie mógł zrobić.. Bał się o nią, one zabijały ją od środka.
Harry: Co jej zrobiłeś ?!! - Rzucił się na Blondyna.
Draco: Prosiła bym pokazał jej co robiłem.. moją przeszłość.. - Nagle Ali wstała i mocno przyległa do Blondyna..
Ali: Tak bardzo się bałam.. - Rozpłakała się.
Draco: Ja też..
Ali: One Cię znajdą.. Zabiją Cię Draco ! Ja im nie pozwolę - Złapała twarz chłopaka.
Draco: Nic się nie stanie.. - Przytulił ją mocno. - Nic mi nie będzie - Uśmiechnął się.
Ron: Lepiej chodźmy już.. Musimy przyrządzić salę.
Wrócili do szkoły. Próbowali zapomnieć, nie myśleć przynajmniej o tym co miało miejsce w miasteczku. Wszyscy bardzo przejęli się losem Ciemnowłosej.
Sala wyglądała świetnie, balony, serpentyny, światełka. O to wszystko zadbały dziewczyny, mężczyźni zajęli się barem.
Wszyscy poszli się szykować. Po drodze do dormitorium Dracona zaczepił zakapturzony chłopak.
Chłopak: Czarny Pan już o niej wie.. Nie da jej spokoju.. - Szeptał. - Powoli będzie ją zabijał...
Draco: Kim jesteś ?
Chłopak: Przyjacielem..
Draco: Czego chcesz ?
Chłopak: Chcę Ci pomóc, kochasz ją więc ją zostaw.
Draco: Chyba chcesz umrzeć ! - Wycelował różdżkę, a postać odsłoniła twarz. - Ojcze ?!
Lucjusz: Musisz ją zostawić, on nie da jej spokoju..
Draco: Zostaw mnie i Ali w spokoju ! - Ruszył.
Lucjusz: Nie zaznacie spokoju ! Ona jest potężna, niewyobrażalnie..
Draco: Nie pozwolę jej skrzywdzić !
Lucjusz: Jedyne wyjście to przejście na naszą stronę... - Draco przybliżył się twarzą do twarzy ojca.
Draco: Nie zniszczę jej życia tak jak Ty zniszczyłeś moje.. - Odszedł, lecz ojciec nie ruszył za nim.
Dziewczyny planowały ubrać się podobnie. Czarne rurki, trampki i klasyczne bluzki, lecz zaszalały i zamiast klasykiem zaopatrzyły się w bardzo kuszące bluzki.. Czarną (Ali), szarą (Gin) i białą (Miona). Wszystkie z cekinowymi napisami.
Mężczyźni również się przygotowali. Postawili na szyk i elegancję. Koszule, męskie rurki..
Draco, Miona, Gin, Harry, Ron, Blaise spotkali się na sali, reszta gości też już była.
Ron: Gdzie Ali ?
Draco: Dobre pytanie.
W drzwiach stanęła rozpromieniona Ali. Wyglądała jak milion dolarów. Draco był zachwycony. Weszła luźnym, tanecznym krokiem.
Ali: No cześć - Uśmiechnęła się.
Draco: No... Cze..
Ron: Cześć, świetnie wyglądasz
Ali: Dziękuję.
Harry: Ali wyglądasz bosko.
Gin i Miona: Ale laska hahahaha. - Wszyscy twierdzili, że Ali wygląda oszałamiająco.
Zaczęli tańczyć. Szybkie piosenki = pragnienie. Woleli alko od napoi dla pierwszych i drugich klas.
Szybko odczuli skutki trunków.
Ali bawiła się z każdym. Tak samo Miona. Ron starał się podejść bliżej, lecz załapał się tylko na kilka tańców. Przyszedł czas na wolny taniec. Blaise znikł, to byłą szansa dla Ronalda.
Ron: Czy uczynisz mi ten zaszczyt i podarujesz mi ten taniec ? - Wyciągnął rękę.
Miona: Jaaa... - Popatrzała na podpuchnięte od łez oczy Rudego - Oczywiście.
W ich ślady poszły wszystkie pary na sali.
Draco: Mogę Panią prosić ?
Ali: Hahahahahahahahaha ależ oczywiście. - Zaczęli kołysać się w rytm muzyki. - Draco..
Draco: Hm ?
Ali: Mam słabą głowę prawda ? - Wybuchła śmiechem.
Draco: Tak kochanie.
Ali: Jesteś zły ?
Draco: Za to, że się upiłaś ?
Ali: Mhym..
Draco: Nie. Łatwiej będzie Cię namówić na wspólną noc - Uśmiechnął się.
Ali: Nie wierzę, że to powiedziałeś. - Mimo jej powagi w głębi twarz nie mogła przestać się śmiać.
Zabawa trwała w najlepsze. Wszyscy świetnie wypełniali swoje obowiązki i nikt nie starał się zawieźć kolegów z wyższych klas. Lecz wszystko co dobre kiedyś się kończy..
Około 02:35 impreza się zakończyła. Partnerzy zaprowadzili swoje panie do dormitoriów. Tylko Ali zaprowadzono do dormitorium Dracona.
Powoli i delikatnie położył ją na łóżku. Patrzał na nią chwilę i położył się obok.
Ali: Draco.
Draco: Słucham.
Ali: Na prawdę chcesz by NASZ pierwszy raz tak właśnie wyglądał ?
Draco: Czyli jak ?
Ali: Jestem pijana.. A chcę być trzeźwa i świadoma...
Draco: Poczekam.. - Dziewczyna pocałowała chłopaka..
Ali: Szkoda mi Rona.. Tak bardzo kocha Mionę i nic.. Woli się poddać niż walczyć.. A Ty ?
Draco: Co ja ?
Ali: Walczył byś ? O mnie..
Draco: Oczywiście.. Głupie pytanie..
Ali: Kochasz mnie tak ?
Draco: Tak.
Ali: Udowodnij.. - Spojrzała na niego.
Draco: Udowodnię. Jak będziesz trzeźwa..
Tak skończyła się impreza młodzików. Pijani, zmęczeni, szczęśliwi...
Draco całą noc myślał o słowach ojca.. Wiedział, że musi to wszystko wyjaśnić z Ali, z Czarnym Panem..
środa, 23 lipca 2014
Rozdział 7 " Kochać to nie zawsze oznacza dosłowną bliskość ciała, ale przede wszystkim umiejętność czułego pożegnania.. " :x
Rankiem Ali bezszelestnie uciekła do swojej sypialni zabierając koszulę ślizgona i zostawiając za sobą liścik.
Dzień dobry. Koszule za odbiorem własnym.
Wzięła szybki prysznic,lekko się pomalowała i ubrała szkolną szatę. Miała nadzieje, że dzisiejszy dzień nie będzie powtórką wczorajszego.
Dla Miony noc była ciężka. Płakała, nie mogła powstrzymać łez. Czuła się okropnie.. Straciła miłość życia i zyskała nową. Jednej nocy. To było za dużo na tak wrażliwą osobę. Nie chciała wychodzić na lekcje, już nigdy. Chciała leżeć w łóżku i płakać.
Ginny też miała ciężką noc. Przed snem pokłóciła się z Harrym i cała noc słyszała jak przyjaciółka płacze i nic nie mogła zrobić. Sama płakała w poduszkę.
Rano dziewczyny wstały z czerwonymi podpuchniętymi oczami. Uśmiechnęły się do siebie.
Miona: Ciężka noc hmm ?
Gin: Z pewnością nie tylko dla nas - Spuściła wzrok. - Muszę przeprosić Harrego.
Miona: O co wam poszło ?
Gin: O Rona..
Miona: Co ?! - Wstała.
Gin: I o Ciebie..
Miona: Ginny.. - Przytuliła się do Rudej.
Gin: Harry powiedział, że teraz to już wszystko się popsuło, więc My.. - Zaczęła płakać na nowo. W tym czasie do sypialni weszła Ali..
Ali: Co się dzieje ?!
Miona: A co ma się dziać ?
Ali: Miona mówiłam już coś wczoraj..
Gin :Pokłóciłam się z Harrym, Hermiona jest u kresu załamania psychicznego na tle nerwowym.. A u Ciebie. - Gin miała tak niewinny wyraz twarzy, że wydawała się nawet szczęśliwa. Ali zaczęła się śmiać. Miona i Gin patrzały na siebie i nie mogły dłużej słuchać śmiechu przyjaciółki bez reakcji.
Dziewczyny śmiały się mimo smutku. Nabrały buraczkowych kolorów.
Po śmiechu i chichach przyszedł czas na szkołę. Zaczęły się szykować.
W tym samym czasie Draco czytał liścik. Uśmiechnął się do siebie.
Draco: Po moim trupie kochanie. - Powiedział do siebie.
Ubrał szatę, wyperfumował się solidnie i spakował na lekcje.
Ron wiedział, że najbliższy czas nie będzie szczęśliwym czasem. Nie chciał tracić tego co miał, lecz wiedział, że słowa które wypowiedział zniszczyły wszystko. Był wściekły na samego siebie.
Harry: Zobacz jaki paradoks. Kiedy nam się układało Ali była sama, teraz ona jet szczęśliwa,a my sami. - Potter też miał gorszy dzień.
Ron: Jesteśmy czarodziejami..
Harry: No jesteśmy..
Ron: Czemu mamy problemy zwykłych ludzi ?
Harry: Wolałbyś walczyć teraz z..
Ron: Nie.. Chodzi mi o to, że do tych magicznych, nadzwyczajnych problemów przywykłem, ale te kompletnie mnie dołują..
Harry: Porąbało nas..
Ron: Dogłębnie.
Kiedy wszyscy spotkali się na szkolnym korytarzu panowała grobowa i niezręczna cisza. Nagle z oddali usłyszeli..
Draco: Hangrom moja koszula ! - To Smok. szedł w rozpiętej szacie, bez koszuli.
Kiedy szedł dziewczyny z pierwszych i drugich klas dosłownie sikały. Cała ta sytuacja bardzo rozbawiła grupę.
Ali: Malfoy ubierz się, bo dzieci straszysz ! - Uśmiechnęła się. Blondyn podszedł do dziewczyny i spojrzał jej w oczy.
Draco: Jestem osobiście.
Ali: Taki problem,że Twoja koszula znajduje się w moim dormitorium.
Draco: To się po nią wybierzemy.
Ali: Draco, lekcje się zaczynają - Chłopak podniósł gryffonkę i kroczył w stronę jej sypialni.
Kiedy już doszli dziewczyna wręczyła koszulę i wyszła.
Draco: Co się zaś dzieje ?
Ali: O co Ci chodzi ?
Draco: Jesteś jakaś dziwna..
Ali: Moi przyjaciele ciągle się kłócą.
Draco: Wiesz ludzie czasami wymieniają ostro swoje zdania..
Ali: Nie tak..
Draco: Może to czary.. - Spojrzał w górę
Ali: Obiecuję, że jeśli maczałeś w tym palce nigdy więcej mnie nie zobaczysz. - Stanęła.
Draco: No co Ty ! Nigdy bym tego nie zrobił.. Nie Tobie !
Ali: Chodź wariacie - Złapała go za rękę i pobiegli na lekcję obrony przed czarną magią.
Dotarli w samą porę, akurat wchodzili do klasy.
Dla Dracona ta lekcja była krępująca. Sam przecież używał czarnej magii.. Nie z własnej woli, ale mimo wszystko. Nerwowo zaciskał dłonie gdy nauczyciel na niego patrzał, lub wspominał o używaniu zaklęć zakazanych.
Ali: Draco co się dzieje ? - Wyszeptała dyskretnie.
Draco: Trochę.. drażni mnie ta lekcja.. Tyle razy.. używałem tych zaklęć, na niewinnych, na dzieciach, kobietach... przyjaciołach - Miał załamujący się głos.
Ali: Spokojnie. - Przejechała dłonią po policzku bladego jak sufit chłopaka - To było..
Draco: Gdybyś tylko wiedziała co czuję..
Ali: Pokarz mi... - Draco spojrzał z przerażeniem na dziewczynę.
Draco: Po skradałaś zmysły ?
Ali: Po tej lekcji...
Draco nie rozumiał co się dzieje z dziewczyną. Nie chciał pokazywać jej bólu, cierpienia, śmierci ludzi. Nie chciał zatruwać jej niewinnego serca ciemnością.
Lecz jak powiedziano tak zrobiono. Na przerwie Draco i Ali udali się na wierzę astronomiczną.
Draco: Usiądź..- Zrobiła to. - Nie chcę by coś Ci się stało..
Ali: Nic mi nie będzie.
Chłopak przyłożył dłonie do głowy dziewczyny, skoncentrował się i pokazał...
Krzyki, piski, małe dzieci, kobiety, ludzie których znała. Ból, smutek, cierpienie. I On. Draco Malfoy w roli mordercy. Skrupulatny, zimny, bez sumienia. Nagle zobaczyła siebie. Śpiącą... Leżała w swoim łóżku, śniła. Stał nad nią i płakał. Mierzył różdżką, lecz nie mógł wypowiedzieć tych słów. Były za ciężkie, za trudne. Obok stała jeszcze jakaś kobieta. Krzyczała na niego... Wycelowała różdżką w Ciemnowłosą, lecz chłopak zaprotestował...
Wizja się przerwała. Dziewczyna była zalana potem i łzami. Była przerażona.
Draco: Ali.. Kochanie
Ali: Zostaw mnie... Na chwilę..
Draco: Przepraszam ! - Rozpłakał się.
Ali podeszła do niego i mocno przytuliła. Wiedziała co przeszedł. Już teraz wiedziała.
Wrócili na lekcje.
Reszta dnia spłynęła szybko. Ron kłócił się z Mioną, tłumaczyli sobie ponoć..
Blaise interweniował. Draco interweniował, Harry też.
Zmienili temat. Postanowili urządzić imprezę...
Wrócili na lekcje.
Reszta dnia spłynęła szybko. Ron kłócił się z Mioną, tłumaczyli sobie ponoć..
Blaise interweniował. Draco interweniował, Harry też.
Zmienili temat. Postanowili urządzić imprezę...
wtorek, 22 lipca 2014
Rozdział 6 " To musi się dobrze skończyć.. " :x
Rankiem Ali już przygotowana do wyjścia pobiegła do przyjaciółek.
Ali: Miona ! Gin ! Wstawajcie śpiochy - Krzyczała z uśmiechem.
Miona: Czemu tak krzyczysz?
Ali: Zostało 20 minut do lekcji, ale to tylko taki szczegół !
Gin: Co !?
Ali: Całowałam się z Draconem ! - Gin i Miona spojrzały i zaczęły piszczeć.
Podbiegły do Ciemnowłosej i zaczęły we trójkę skakać po dormitorium. Nie obchodziło ich to, że za chwile lekcje a one jeszcze w lesie. Usiadły na dywanie.
Gin: Jak było ?
Ali: Niesamowicie - Suszyła zęby.
Miona: No nie bądź taka.. Rozwiń ! - Przyjaciółki stresowały się przeżyciem Ciemnowłosej.
Ali: Powiem, że było cudownie, niesamowicie, głęboko i z uczuciami, a więcej po lekcjach - Uśmiechnęła się i wybiegła.
Szczęśliwa biegła przez korytarze, marzyła o spotkaniu Blondyna. Była ciekawa reakcji. Chciała więcej, i ciągle miała w głowie wczorajsze zdarzenie.Czuła Jego dotyk, smak, zapach. A nawet obecność.
Wbiegła spóźniona do klasy,która była... pusta. Nie do końca bo przy biurku siedział Blondyn. Miał niesamowicie kamienną minę.
Draco: Spóźnienie ! Siadaj - Wskazał na miejsce przed biurkiem.
Ali posłusznie usiadła, jej mina nie wyrażała już takiego szczęścia.
Draco: Panno Hangrom czy jest Pani świadoma co powinienem zrobić za to bezczelne spóźnienie ? - Przybliżył się twarzą do twarzy gryffonki. Jego poważna mina kompletnie nie pasowała do tego co działo się w środku chłopaka. Serce biło mu tak jakby miało połamać żebra.
Ali: Jako że nie jest Pan nauczycielem Panie Malfoy nic nie może Pan zrobić.
Draco: Myli się Pani. - Pocałował ją delikatnie.
Ali: Świetna kara, będę częściej się spóźniać - Zaczęli się śmiać. - Draco co zrobiłeś z klasą i nauczycielem ?
Draco: Nie mam pojęcie o co Ci chodzi - Pokazał palcem w górę. Dziewczyna spojrzała i nie mogła w to uwierzyć. Przy samym suficie dryfowała sparaliżowana klasa.
Ali:Zwariowałeś ?! - Krzyknęła przerażona
Draco podszedł do dziewczyny i mocno ją przytulił.
Draco :Spokojnie kochanie nic się nie dzieje- Szarmancko się uśmiechnął.I zaczął ją całować.
W tym czasie do klasy wbiegli zdyszani Hermiona, Ginny, Ron i Harry.
Ron: Co tu się dzieje !! - Odskoczyli od siebie
Ali: Jaaa... Znaczy My..
Harry: Gratuluję ! - Podbiegł i przytulił
Ali: Dziękuję. - Harry podszedł do Dracona
Harry: Masz o nią dbać !
Draco: Wiem. Będę. - Uśmiechnęli się do siebie.
Ten dzień był bardzo dziwny dla wszystkich. Dla całej szkoły. Ron miał załamanie nerwowe i psychiczne, Hermiona nie mogła wytrzymać nawet w bibliotece, Harry zajmował się Ginny, Draco miał karę za sparaliżowanie klasy i nauczyciela, Ali siedziała z Aramisem,a cała reszta szkoły miała nowy temat do rozmów. " Związek ślizgona i gryffonki "
Pod wieczór Malfoy, Ali, Miona, Ron, Harry i Ginny zebrali się w pokoju życzeń.
Miona: Ale dzień co ?
Draco: Nawet nie wspominaj - Posłał nieznaczny uśmiech
Ali: Sam jesteś sobie winny romantyku !
Ron :Nie mogę tego słuchać...
Miona: Ronald !
Gin: Ron !
Draco: Spokojnie.. Ale pomyśl, że Ali musiała tego słuchać cały czas..
Ron: Zamknij się ! - Podszedł do niego i złapał go za szatę. Draco zrobił to samo i zaczęli się szarpać - Mam dosyć twojej pieprzonej mordy !!!
Ali: Przestańcie !
Draco: No co zrobisz ? Jeśli tylko zachcę mogę Cię zabić.. - Ściszył głos - Ja już nie mam sumienia. - Przez Dracona przemawiała śmierciożercza natura.
Ali patrząc na to zdarzenie wiedziała, że musi interweniować mimo wszystko.
Ali: Draco.. -Położyła dłoń na ramieniu chłopaka. Draco gwałtownie odwrócił się w jej stronę, w jego oczach płonęła nienawiść..
Draco: Odsuń się, nie chcę Ci zrobić krzywdy.. - Wypowiedział przez zaciśnięte zęby.
Ali: Jemu też krzywdy nie zrobisz.. - Ruszyła w stronę wyjścia..
Draco: Czekaj ! - Ruszył za nią.
W drzwiach stanął Blaise.
Zabini: Wybierasz się gdzieś ? - Spojrzał na dziewczynę.
Ali: Nie.
Zabini: Draco możemy porozmawiać na stronie ?
Draco: Czy to konieczne ?
Ron: Idź lepiej... Beż Ciebie będzie chociaż trochę spokoju..
Ali: Przestańcie ! Tak bardzo wam zależy żebym była nieszczęśliwa ?!
Ron: To nie tak..
Ali: Zamknij się już ! Myślisz, że mi było łatwo patrzeć jak związałeś się z moją najlepszą przyjaciółką ?! NIE !! Ale zrozumiałam, że Toje szczęście jest ważniejsze ode mnie...
Ron: Ali...
Dziewczyna wybiegła zapłakana. Wszyscy wiedzieli, że Rona i Ali coś łączyło.. Nikt nie wiedział oprócz ich dlaczego to się skończyło.
Ali biegła korytarzami szkoły. Bez celu. W głowie miała wspomnienia i wczorajszą sytuację. Tak bardzo chciała by Blondyn był teraz obok. By ją pocieszał, przytulał.
Biegła na wierzę astronomiczną. Nagle przed schodami zauważyła znajomą postać.
Draco: Myślałaś, że pozwolę Ci tak po prostu odejść ? - Podszedł i mocno przytulił dziewczynę. - Chyba należą mi się wytłumaczenia.
Ali: Draco to było kiedyś...
Draco: Chodź - Podniósł dziewczynę i przenieśli się na ich wyspę. - Zaczynaj - Usiedli na przeciw siebie.
Ali: Jak się poznaliśmy zachowywaliśmy się trochę jak para. Wszystko razem, romantyczne chwile i w ogóle. Oby dwoje myśleliśmy, że jesteśmy sobie pisani, ale na pewnej imprezie zobaczyłam jak Ron całuje się z Hermioną. Odsunęłam się od niego, oddaliłam. Zostałam sama. Nie chciałam więcej miłości. Teraz jesteś Ty. Na prawdę chcę by nam wyszło. - Dziewczyna się rozpłakała. - Nie wiem co się z nim teraz dzieje. Ja znosiłam jego pieprzone szczęście, a on nie potrafi.
Draco: Ali.. Ja nie chcę Cię stracić, i nigdy nie pozwolę Ci odejść - Złapał dziewczynę za twarz. - Rozumiesz ?
Ali: Nie zamierzam nigdzie odchodzić.
Draco: Ja też nie mam pięknej przeszłości.. Wiesz o tym jaki byłem. Nie jestem z tego dumny.
Ali: Nic już nie mów. - Pocałowała roztrzęsionego chłopaka.
Draco: Kocham Cię. - Ali tylko się uśmiechnęła.
Ali: Ten dzień na prawdę jest pokręcony.
Draco: Tak. - Uśmiechnął się.
Siedzieli tak jeszcze chwilę. Rozmawiali i poili się obecnością.
W duszy Blondyn był zawiedziony, że nie usłyszał " Ja Ciebie też " od dziewczyny, ale rozumiał po części. Sam nie wierzył w to co powiedział. Wiedział, że pękł. Ale był pewien, że to ta jedyna, ta na całe życie.
Wrócili do pokoju życzeń. Tam nadal trwała dosyć napięta atmosfera. Blondyn postanowił być tym mądrzejszym.
Draco: Weasley słuchaj. Nie chcę być dla Ciebie wrogiem, bo to może źle się skończyć dla nas dwóch. - Spojrzał na Ciemnowłosą. - Zakopmy ten topór wojenny. Obydwoje chcemy jej szczęścia.
Ron: Ty chcesz jej szczęścia ?
Harry: Ron !
Ron: Czego ?!
Harry: Zobacz co Ty wyprawiasz stary ! Patrz jak krzywdzisz wszystkich ! Zmienił się, chce się zmienić bardziej !
Ron: Nie przypuściłbym, że weźmiesz jego stronę.. - Skierował się w stronę wyjścia.
Miona: Ron.. - Patrzała ze łzami w oczach.
Ron :Nie teraz..
Dziewczyna się rozpłakała, a Rudy odszedł. Blaise nie wytrzymał, ruszył w pośpiechu za chłopakiem. Zaczęli się kłócić i szarpać na korytarzu, wywołując zamieszanie. Zeszli się nauczyciele i uczniowie.
Draco :Blaise odpuść ! Zabijesz go !! - Ściągał przyjaciela duszącego Rudego.
Zabini: Należy mu się !!
Draco: Stracisz wszystko jeśli to zrobisz ! - Zabini wstał i rzucił się na przyjaciela.
Zabini: Ty masz już wszystko ! Zajmij się więc swoim życiem.
Miona: Blaise proszę. - Patrzała na niego z przerażeniem, stojąc tuż przed nim.
Zabini: On nie ma prawa Cię tak traktować..
Całą sytuacja wyglądała bardzo dziwnie.. Nikt nie potrafił się dziś dogadać. Harry zbierał Rona z posadzki.
Ron: Taka jesteś ?! Już się do niego kleisz ?!
Miona: Nie ! Co Ty możesz o tym wiedzieć ! Ali kochasz bardziej !
Po jednym zdaniu zawalił się cały świat Ciemnowłosej. Stała na środku i nic już nie słyszała. Widziała tylko ten cały chaos. Nie kontrolowała już łez. Czuła się całkiem sama. Patrzała jak jej przyjaciele toczą ze sobą walki, uciekają, zostawiają ją. Chciała pobiec, uciec lecz nie mogła. Była sparaliżowana. Nagle poczuła jakby ktoś wylał na nią wiadro zimnej wody. Zaczęła biec. Przedzierała się przez tłum ludzi. Wszyscy dziwnie patrzeli, wyśmiewali ją. Biegła przed siebie, za głosem serca. Wbiegła na dwór. Kierowała się na błonie. Pod drzewem znalazła zapłakaną przyjaciółkę. Runęła na ziemię.
Ali: Miona.. - Zaczęła zapłakana. - Ja nie chciałam, nie wiedziałam.
Miona: No co Ty nie jestem zła.. - Przytuliła się do Ciemnowłosej. - Nie chciałam Ci mówić, ale już od dłuższego czasu nam nie wychodziło..
Ali: Miona przecież wiesz, że mi zawsze możesz wszystko powiedzieć..
Miona: Nie chciałam Cię martwić, byłaś taka szczęśliwa z Draconem i nie chciałam Ci marudzić...
Ali: Pieprzyć to, Ty jesteś ważniejsza, najważniejsza.
Miona: Muszę to zakończyć.
Ali :Jesteś pewna..
Miona: Ali - Miona rozkleiła się jak niemowlę. - Zakochałam się w Blaisie...
Ali: To wyjaśnia wasze zachowanie..
Miona: Całowałam się z nim.. - Lila byłą zszokowana
Ali: Może zacznij od początku..
Dziewczyny wyjaśniały między sobą całą historię. Było im smutno, że zaczęły się oddalać od siebie.
Miona: Obiecuję, że będę mówić Ci już cała prawdę !
Ali: Kocham Cię !
Miona: Ja Ciebie też.
Ali: Draco powiedział, że mnie kocha.- Spuściła wzrok.
Miona: To.. Wspaniale !
Ali: Tak. To wspaniale..
Miona: Co jest ?
Ali: Boję się przyszłości, że ludzie nas rozdzielą.. Plotki, Jego rodzice, przeszłość.. To wszystko jest przeciw nam.
Miona: Ale się kochacie.. Nic wam w tym nie przeszkodzi.
W stronę dziewczyn kroczyły dwie zakapturzone postacie... Były coraz bliżej. Na szczęście to tylko Smok i Zabini.
Draco: Dlaczego uciekłaś ? - Klęcząc złapał za rękę dziewczynę.
Ali :Musiałam... Czułam, że eksploduję.. Przepraszam.. - Chłopak złapał ją za podbródek.
Draco :Co jest ?
Ali :Nic.
Draco: Przecież widzę..
Ali : Na prawdę nic.. Może chodźmy..
Draco :Gdzie tylko chcesz..
Ali : Do Ciebie.
Draco: Kochanie !
Ali: No chodź - Złapała go za rękę, i puściła oczko do Czekoladowo-okej.
Blaise wykorzystał sam na sam z Mioną.
Zabini: Przepraszam, masz teraz przeze mnie problemy ze swoim chłopakiem.
Miona: Już nie z moim.
Zabini: Jak to ? - Usiadł obok.
Miona: Tak to. - Spojrzała na niego.
Zabini: Co się z Tobą dzieje. Patrzysz na mnie w taki sposób, że przechodzą mnie ciarki.
Miona :Przepraszam - Zasłoniła oczy dłońmi. Blaise Złapał ją za ręce i odsłonił twarz.
Zaczęli się całować. Namiętnie, zachłannie. Nie kontrolowali siebie. Wiedzieli, że nie mogą, ale nie potrafili się powstrzymać. Smakowali siebie, delektowali się.
W tym samym czasie Smok i Ciemnowłosa leżeli na łóżku w dormitorium ślizgona.
Ali: Jestem zmęczona.. Ledwo patrzę na oczy.
Draco :To idź spać. Popilnuję Cię - Ucałował ją w czoło.
Ali przekręciła się twarzą do twarzy chłopaka. Patrzała w stalowe oczy, jeździła dłonią po twarzy, delikatnie opuszkami palców po klatce piersiowej. Chłopak czuł się swobodnie. Nie chciał nic robić. Pozwalał dziewczynie na wszystko, na każdy dotyk i na każdy pocałunek. Jej zapach doprowadzał go do szaleństwa, miał ciarki gdy go dotykała, mimo to nic nie robił. Odwzajemniał pocałunki, delikatnie ją dotykał. Nic więcej.
Po chwili Ali zamknęła oczy i wtuliła się w chłopaka. Wsłuchiwała się w bicie serca. Biło szybko, ale spokojnie. Czuła to bezpieczeństwo. Żadnego zagrożenia, żadnych trosk ani problemów.
Draco: Śpij słodko Kochanie - Ucałował dziewczynę i mocno przygarnął do siebie.
Ona spała, a On czuwał. Przyglądał się jak jej klatka piersiowa podnosi się i opada. Słyszał jej oddech. Miarowy, spokojny. To uczucie napełniało go szczęściem. Był gotów eksplodować.
Nagle usłyszał...
Ali: Draco..
Draco: Słucham.
Ali: Ja Ciebie też Kocham. Słyszysz ? Kocham Cię. - Wyszeptała. Po twarzy chłopaka słynęły pojedyncze łzy szczęścia.
Draco: Wiem. Śpij.
I tak odpłynęli razem do krainy szczęścia. Dryfowali w śnie.
https://www.youtube.com/watch?v=yFTvbcNhEgc
Ali: Miona ! Gin ! Wstawajcie śpiochy - Krzyczała z uśmiechem.
Miona: Czemu tak krzyczysz?
Ali: Zostało 20 minut do lekcji, ale to tylko taki szczegół !
Gin: Co !?
Ali: Całowałam się z Draconem ! - Gin i Miona spojrzały i zaczęły piszczeć.
Podbiegły do Ciemnowłosej i zaczęły we trójkę skakać po dormitorium. Nie obchodziło ich to, że za chwile lekcje a one jeszcze w lesie. Usiadły na dywanie.
Gin: Jak było ?
Ali: Niesamowicie - Suszyła zęby.
Miona: No nie bądź taka.. Rozwiń ! - Przyjaciółki stresowały się przeżyciem Ciemnowłosej.
Ali: Powiem, że było cudownie, niesamowicie, głęboko i z uczuciami, a więcej po lekcjach - Uśmiechnęła się i wybiegła.
Szczęśliwa biegła przez korytarze, marzyła o spotkaniu Blondyna. Była ciekawa reakcji. Chciała więcej, i ciągle miała w głowie wczorajsze zdarzenie.Czuła Jego dotyk, smak, zapach. A nawet obecność.
Wbiegła spóźniona do klasy,która była... pusta. Nie do końca bo przy biurku siedział Blondyn. Miał niesamowicie kamienną minę.
Draco: Spóźnienie ! Siadaj - Wskazał na miejsce przed biurkiem.
Ali posłusznie usiadła, jej mina nie wyrażała już takiego szczęścia.
Draco: Panno Hangrom czy jest Pani świadoma co powinienem zrobić za to bezczelne spóźnienie ? - Przybliżył się twarzą do twarzy gryffonki. Jego poważna mina kompletnie nie pasowała do tego co działo się w środku chłopaka. Serce biło mu tak jakby miało połamać żebra.
Ali: Jako że nie jest Pan nauczycielem Panie Malfoy nic nie może Pan zrobić.
Draco: Myli się Pani. - Pocałował ją delikatnie.
Ali: Świetna kara, będę częściej się spóźniać - Zaczęli się śmiać. - Draco co zrobiłeś z klasą i nauczycielem ?
Draco: Nie mam pojęcie o co Ci chodzi - Pokazał palcem w górę. Dziewczyna spojrzała i nie mogła w to uwierzyć. Przy samym suficie dryfowała sparaliżowana klasa.
Ali:Zwariowałeś ?! - Krzyknęła przerażona
Draco podszedł do dziewczyny i mocno ją przytulił.
Draco :Spokojnie kochanie nic się nie dzieje- Szarmancko się uśmiechnął.I zaczął ją całować.
W tym czasie do klasy wbiegli zdyszani Hermiona, Ginny, Ron i Harry.
Ron: Co tu się dzieje !! - Odskoczyli od siebie
Ali: Jaaa... Znaczy My..
Harry: Gratuluję ! - Podbiegł i przytulił
Ali: Dziękuję. - Harry podszedł do Dracona
Harry: Masz o nią dbać !
Draco: Wiem. Będę. - Uśmiechnęli się do siebie.
Ten dzień był bardzo dziwny dla wszystkich. Dla całej szkoły. Ron miał załamanie nerwowe i psychiczne, Hermiona nie mogła wytrzymać nawet w bibliotece, Harry zajmował się Ginny, Draco miał karę za sparaliżowanie klasy i nauczyciela, Ali siedziała z Aramisem,a cała reszta szkoły miała nowy temat do rozmów. " Związek ślizgona i gryffonki "
Pod wieczór Malfoy, Ali, Miona, Ron, Harry i Ginny zebrali się w pokoju życzeń.
Miona: Ale dzień co ?
Draco: Nawet nie wspominaj - Posłał nieznaczny uśmiech
Ali: Sam jesteś sobie winny romantyku !
Ron :Nie mogę tego słuchać...
Miona: Ronald !
Gin: Ron !
Draco: Spokojnie.. Ale pomyśl, że Ali musiała tego słuchać cały czas..
Ron: Zamknij się ! - Podszedł do niego i złapał go za szatę. Draco zrobił to samo i zaczęli się szarpać - Mam dosyć twojej pieprzonej mordy !!!
Ali: Przestańcie !
Draco: No co zrobisz ? Jeśli tylko zachcę mogę Cię zabić.. - Ściszył głos - Ja już nie mam sumienia. - Przez Dracona przemawiała śmierciożercza natura.
Ali patrząc na to zdarzenie wiedziała, że musi interweniować mimo wszystko.
Ali: Draco.. -Położyła dłoń na ramieniu chłopaka. Draco gwałtownie odwrócił się w jej stronę, w jego oczach płonęła nienawiść..
Draco: Odsuń się, nie chcę Ci zrobić krzywdy.. - Wypowiedział przez zaciśnięte zęby.
Ali: Jemu też krzywdy nie zrobisz.. - Ruszyła w stronę wyjścia..
Draco: Czekaj ! - Ruszył za nią.
W drzwiach stanął Blaise.
Zabini: Wybierasz się gdzieś ? - Spojrzał na dziewczynę.
Ali: Nie.
Zabini: Draco możemy porozmawiać na stronie ?
Draco: Czy to konieczne ?
Ron: Idź lepiej... Beż Ciebie będzie chociaż trochę spokoju..
Ali: Przestańcie ! Tak bardzo wam zależy żebym była nieszczęśliwa ?!
Ron: To nie tak..
Ali: Zamknij się już ! Myślisz, że mi było łatwo patrzeć jak związałeś się z moją najlepszą przyjaciółką ?! NIE !! Ale zrozumiałam, że Toje szczęście jest ważniejsze ode mnie...
Ron: Ali...
Dziewczyna wybiegła zapłakana. Wszyscy wiedzieli, że Rona i Ali coś łączyło.. Nikt nie wiedział oprócz ich dlaczego to się skończyło.
Ali biegła korytarzami szkoły. Bez celu. W głowie miała wspomnienia i wczorajszą sytuację. Tak bardzo chciała by Blondyn był teraz obok. By ją pocieszał, przytulał.
Biegła na wierzę astronomiczną. Nagle przed schodami zauważyła znajomą postać.
Draco: Myślałaś, że pozwolę Ci tak po prostu odejść ? - Podszedł i mocno przytulił dziewczynę. - Chyba należą mi się wytłumaczenia.
Ali: Draco to było kiedyś...
Draco: Chodź - Podniósł dziewczynę i przenieśli się na ich wyspę. - Zaczynaj - Usiedli na przeciw siebie.
Ali: Jak się poznaliśmy zachowywaliśmy się trochę jak para. Wszystko razem, romantyczne chwile i w ogóle. Oby dwoje myśleliśmy, że jesteśmy sobie pisani, ale na pewnej imprezie zobaczyłam jak Ron całuje się z Hermioną. Odsunęłam się od niego, oddaliłam. Zostałam sama. Nie chciałam więcej miłości. Teraz jesteś Ty. Na prawdę chcę by nam wyszło. - Dziewczyna się rozpłakała. - Nie wiem co się z nim teraz dzieje. Ja znosiłam jego pieprzone szczęście, a on nie potrafi.
Draco: Ali.. Ja nie chcę Cię stracić, i nigdy nie pozwolę Ci odejść - Złapał dziewczynę za twarz. - Rozumiesz ?
Ali: Nie zamierzam nigdzie odchodzić.
Draco: Ja też nie mam pięknej przeszłości.. Wiesz o tym jaki byłem. Nie jestem z tego dumny.
Ali: Nic już nie mów. - Pocałowała roztrzęsionego chłopaka.
Draco: Kocham Cię. - Ali tylko się uśmiechnęła.
Ali: Ten dzień na prawdę jest pokręcony.
Draco: Tak. - Uśmiechnął się.
Siedzieli tak jeszcze chwilę. Rozmawiali i poili się obecnością.
W duszy Blondyn był zawiedziony, że nie usłyszał " Ja Ciebie też " od dziewczyny, ale rozumiał po części. Sam nie wierzył w to co powiedział. Wiedział, że pękł. Ale był pewien, że to ta jedyna, ta na całe życie.
Wrócili do pokoju życzeń. Tam nadal trwała dosyć napięta atmosfera. Blondyn postanowił być tym mądrzejszym.
Draco: Weasley słuchaj. Nie chcę być dla Ciebie wrogiem, bo to może źle się skończyć dla nas dwóch. - Spojrzał na Ciemnowłosą. - Zakopmy ten topór wojenny. Obydwoje chcemy jej szczęścia.
Ron: Ty chcesz jej szczęścia ?
Harry: Ron !
Ron: Czego ?!
Harry: Zobacz co Ty wyprawiasz stary ! Patrz jak krzywdzisz wszystkich ! Zmienił się, chce się zmienić bardziej !
Ron: Nie przypuściłbym, że weźmiesz jego stronę.. - Skierował się w stronę wyjścia.
Miona: Ron.. - Patrzała ze łzami w oczach.
Ron :Nie teraz..
Dziewczyna się rozpłakała, a Rudy odszedł. Blaise nie wytrzymał, ruszył w pośpiechu za chłopakiem. Zaczęli się kłócić i szarpać na korytarzu, wywołując zamieszanie. Zeszli się nauczyciele i uczniowie.
Draco :Blaise odpuść ! Zabijesz go !! - Ściągał przyjaciela duszącego Rudego.
Zabini: Należy mu się !!
Draco: Stracisz wszystko jeśli to zrobisz ! - Zabini wstał i rzucił się na przyjaciela.
Zabini: Ty masz już wszystko ! Zajmij się więc swoim życiem.
Miona: Blaise proszę. - Patrzała na niego z przerażeniem, stojąc tuż przed nim.
Zabini: On nie ma prawa Cię tak traktować..
Całą sytuacja wyglądała bardzo dziwnie.. Nikt nie potrafił się dziś dogadać. Harry zbierał Rona z posadzki.
Ron: Taka jesteś ?! Już się do niego kleisz ?!
Miona: Nie ! Co Ty możesz o tym wiedzieć ! Ali kochasz bardziej !
Po jednym zdaniu zawalił się cały świat Ciemnowłosej. Stała na środku i nic już nie słyszała. Widziała tylko ten cały chaos. Nie kontrolowała już łez. Czuła się całkiem sama. Patrzała jak jej przyjaciele toczą ze sobą walki, uciekają, zostawiają ją. Chciała pobiec, uciec lecz nie mogła. Była sparaliżowana. Nagle poczuła jakby ktoś wylał na nią wiadro zimnej wody. Zaczęła biec. Przedzierała się przez tłum ludzi. Wszyscy dziwnie patrzeli, wyśmiewali ją. Biegła przed siebie, za głosem serca. Wbiegła na dwór. Kierowała się na błonie. Pod drzewem znalazła zapłakaną przyjaciółkę. Runęła na ziemię.
Ali: Miona.. - Zaczęła zapłakana. - Ja nie chciałam, nie wiedziałam.
Miona: No co Ty nie jestem zła.. - Przytuliła się do Ciemnowłosej. - Nie chciałam Ci mówić, ale już od dłuższego czasu nam nie wychodziło..
Ali: Miona przecież wiesz, że mi zawsze możesz wszystko powiedzieć..
Miona: Nie chciałam Cię martwić, byłaś taka szczęśliwa z Draconem i nie chciałam Ci marudzić...
Ali: Pieprzyć to, Ty jesteś ważniejsza, najważniejsza.
Miona: Muszę to zakończyć.
Ali :Jesteś pewna..
Miona: Ali - Miona rozkleiła się jak niemowlę. - Zakochałam się w Blaisie...
Ali: To wyjaśnia wasze zachowanie..
Miona: Całowałam się z nim.. - Lila byłą zszokowana
Ali: Może zacznij od początku..
Dziewczyny wyjaśniały między sobą całą historię. Było im smutno, że zaczęły się oddalać od siebie.
Miona: Obiecuję, że będę mówić Ci już cała prawdę !
Ali: Kocham Cię !
Miona: Ja Ciebie też.
Ali: Draco powiedział, że mnie kocha.- Spuściła wzrok.
Miona: To.. Wspaniale !
Ali: Tak. To wspaniale..
Miona: Co jest ?
Ali: Boję się przyszłości, że ludzie nas rozdzielą.. Plotki, Jego rodzice, przeszłość.. To wszystko jest przeciw nam.
Miona: Ale się kochacie.. Nic wam w tym nie przeszkodzi.
W stronę dziewczyn kroczyły dwie zakapturzone postacie... Były coraz bliżej. Na szczęście to tylko Smok i Zabini.
Draco: Dlaczego uciekłaś ? - Klęcząc złapał za rękę dziewczynę.
Ali :Musiałam... Czułam, że eksploduję.. Przepraszam.. - Chłopak złapał ją za podbródek.
Draco :Co jest ?
Ali :Nic.
Draco: Przecież widzę..
Ali : Na prawdę nic.. Może chodźmy..
Draco :Gdzie tylko chcesz..
Ali : Do Ciebie.
Draco: Kochanie !
Ali: No chodź - Złapała go za rękę, i puściła oczko do Czekoladowo-okej.
Blaise wykorzystał sam na sam z Mioną.
Zabini: Przepraszam, masz teraz przeze mnie problemy ze swoim chłopakiem.
Miona: Już nie z moim.
Zabini: Jak to ? - Usiadł obok.
Miona: Tak to. - Spojrzała na niego.
Zabini: Co się z Tobą dzieje. Patrzysz na mnie w taki sposób, że przechodzą mnie ciarki.
Miona :Przepraszam - Zasłoniła oczy dłońmi. Blaise Złapał ją za ręce i odsłonił twarz.
Zaczęli się całować. Namiętnie, zachłannie. Nie kontrolowali siebie. Wiedzieli, że nie mogą, ale nie potrafili się powstrzymać. Smakowali siebie, delektowali się.
W tym samym czasie Smok i Ciemnowłosa leżeli na łóżku w dormitorium ślizgona.
Ali: Jestem zmęczona.. Ledwo patrzę na oczy.
Draco :To idź spać. Popilnuję Cię - Ucałował ją w czoło.
Ali przekręciła się twarzą do twarzy chłopaka. Patrzała w stalowe oczy, jeździła dłonią po twarzy, delikatnie opuszkami palców po klatce piersiowej. Chłopak czuł się swobodnie. Nie chciał nic robić. Pozwalał dziewczynie na wszystko, na każdy dotyk i na każdy pocałunek. Jej zapach doprowadzał go do szaleństwa, miał ciarki gdy go dotykała, mimo to nic nie robił. Odwzajemniał pocałunki, delikatnie ją dotykał. Nic więcej.
Po chwili Ali zamknęła oczy i wtuliła się w chłopaka. Wsłuchiwała się w bicie serca. Biło szybko, ale spokojnie. Czuła to bezpieczeństwo. Żadnego zagrożenia, żadnych trosk ani problemów.
Draco: Śpij słodko Kochanie - Ucałował dziewczynę i mocno przygarnął do siebie.
Ona spała, a On czuwał. Przyglądał się jak jej klatka piersiowa podnosi się i opada. Słyszał jej oddech. Miarowy, spokojny. To uczucie napełniało go szczęściem. Był gotów eksplodować.
Nagle usłyszał...
Ali: Draco..
Draco: Słucham.
Ali: Ja Ciebie też Kocham. Słyszysz ? Kocham Cię. - Wyszeptała. Po twarzy chłopaka słynęły pojedyncze łzy szczęścia.
Draco: Wiem. Śpij.
I tak odpłynęli razem do krainy szczęścia. Dryfowali w śnie.
https://www.youtube.com/watch?v=yFTvbcNhEgc
Subskrybuj:
Posty (Atom)