piątek, 25 lipca 2014

Rozdział 8 " Zostań ze mną proszę " :x

Po eliksirach i innych zajęciach paczka zmyła się z obrębu szkoły. Pojechali po prowiant na imprezę.

Draco: Czy ktoś już załatwił pogaduszki z nauczycielami ?
Gin: Ja.
Harry: Dobra robota kochanie - Pocałował dziewczynę w policzek.

Wszyscy sądzili, że impreza to będzie dobry pomysł na rozładowanie atmosfery.
Ali wiedziała jak Malfoy kończy imprezy.. Bała się. Sądziła, że dobrze będzie się wyluzować. Ostatni czas był bardzo wymagający, jaki i w szkole tak i w życiu prywatnym każdego z nich.
Nauczyciele nie robili problemów.. Co dziwiło wszystkich, pewnie szykowali mega egzamin z materiału ze wszystkich lat.
Ali i Draco zajęli się alkoholem, oczywiście w granicach. Harry, Ron i Ginny jedzeniem a Miona i Blaise napojami bezalkoholowymi.

Gin: Ron..
Ron: Co?
Gin: Nie zadręczaj się już tak ! Jest szczęśliwa..
Ron: Ale nie ze mną..
Harry: Więc to zmień..
Gin: Harry !
Harry: No co ?
Gin: Ona jest szczęśliwa.. Zaakceptuj to Ron.. Nie wyszło wam..
Ron: Ja właśnie nie chcę tego akceptować !! - Wydarł się.
Harry: Stary.. - Ron się rozsypał..
Ron: Ja bez niej nie istnieję.. Jest dla mnie wszystkim ! A teraz prowadzi się z tym murzynem !
Draco: Nie waż się obrażać mojego przyjaciela ! - Akurat Draco i Ali przyszli.
Ali: Draco.. Draco ! - Nie reagował patrzał stalowymi oczami, morderczym wzrokiem - Malfoy !! - Odwrócił się w stronę rozgoryczonej dziewczyny. - Uspokój się.
Ron: Przepraszam.. Postaw się na moim miejscu..
Draco: Nie rozumiem..
Ron: Nagle Ali jest z Harrym.. Jak się czujesz ?
Draco: Nie było by ważne jakbym się czuł, ważny był by Potter..
Harry: Yyy co ?!
Draco: Zabiłbym Cię z zimną krwią.. - Ali przysłuchiwała się całej rozmowie. Po wizji z przeszłości Smoka czuła niesamowity ból w klatce piersiowej..
Ali: Nie mogę oddychać ! - Runęła na ziemię..
Drco: Ali ! - Wziął dziewczynę na ręce. - Zróbmy coś ! - W tym czasie przyszła Miona i Blaise.
Miona: Ali ! Połóż ją !!
Draco: Co ?
Miona: Zaufaj. - Chłopak delikatnie odłożył gryffonkę. - Ali słyszysz mnie ?
Ali: Miona.. Ból.. Straszny ! - Miała wystraszone oczy.. - Draco !
Draco: Słucham..
Ali: Oni proszą o pomoc.. - Draco zesztywniał.. Wyglądał jak trup. - Sprawiają mi ból, za swoją śmierć, niewinni, dzieci, krzyczą !! - Złapała się za głowę i zaczęła tarzać po ziemi.. Zwijała się z bólu.

To było straszne, nic nie mogli zrobić. Draco się załamał nic nie mógł zrobić.. Bał się o nią, one zabijały ją od środka.

Harry: Co jej zrobiłeś ?!! - Rzucił się na Blondyna.
Draco: Prosiła bym pokazał jej co robiłem.. moją przeszłość.. - Nagle Ali wstała i mocno przyległa do Blondyna..
Ali: Tak bardzo się bałam.. - Rozpłakała się.
Draco: Ja też..
Ali: One Cię znajdą.. Zabiją Cię Draco ! Ja im nie pozwolę - Złapała twarz chłopaka.
Draco: Nic się nie stanie.. - Przytulił ją mocno. - Nic mi nie będzie - Uśmiechnął się.
Ron: Lepiej chodźmy już.. Musimy przyrządzić salę.

Wrócili do szkoły. Próbowali zapomnieć, nie myśleć przynajmniej o tym co miało miejsce w miasteczku. Wszyscy bardzo przejęli się losem Ciemnowłosej.
Sala wyglądała świetnie, balony, serpentyny, światełka. O to wszystko zadbały dziewczyny, mężczyźni zajęli się barem.
Wszyscy poszli się szykować. Po drodze do dormitorium Dracona zaczepił zakapturzony chłopak.

Chłopak: Czarny Pan już o niej wie.. Nie da jej spokoju.. - Szeptał. - Powoli będzie ją zabijał...
Draco: Kim jesteś ?
Chłopak: Przyjacielem..
Draco: Czego chcesz ?
Chłopak: Chcę Ci pomóc, kochasz ją więc ją zostaw.
Draco: Chyba chcesz umrzeć ! - Wycelował różdżkę, a postać odsłoniła twarz. - Ojcze ?!
Lucjusz: Musisz ją zostawić, on nie da jej spokoju..
Draco: Zostaw mnie i Ali w spokoju ! - Ruszył.
Lucjusz: Nie zaznacie spokoju ! Ona jest potężna, niewyobrażalnie..
Draco: Nie pozwolę jej skrzywdzić !
Lucjusz: Jedyne wyjście to przejście na naszą stronę... - Draco przybliżył się twarzą do twarzy ojca.
Draco: Nie zniszczę jej życia tak jak Ty zniszczyłeś moje.. - Odszedł, lecz ojciec nie ruszył za nim.

Dziewczyny planowały ubrać się podobnie. Czarne rurki, trampki i klasyczne bluzki, lecz zaszalały i zamiast klasykiem zaopatrzyły się w bardzo kuszące bluzki.. Czarną (Ali), szarą (Gin) i białą (Miona). Wszystkie z cekinowymi napisami.
Mężczyźni również się przygotowali. Postawili na szyk i elegancję. Koszule, męskie rurki..
Draco, Miona, Gin, Harry, Ron, Blaise spotkali się na sali, reszta gości też już była.

Ron: Gdzie Ali ?
Draco: Dobre pytanie.

W drzwiach stanęła rozpromieniona Ali. Wyglądała jak milion dolarów. Draco był zachwycony. Weszła luźnym, tanecznym krokiem.

Ali: No cześć - Uśmiechnęła się.
Draco: No... Cze..
Ron: Cześć, świetnie wyglądasz
Ali: Dziękuję.
Harry: Ali wyglądasz bosko.
Gin i Miona: Ale laska hahahaha. - Wszyscy twierdzili, że Ali wygląda oszałamiająco.

Zaczęli tańczyć. Szybkie piosenki = pragnienie. Woleli alko od napoi dla pierwszych i drugich klas.
Szybko odczuli skutki trunków.
Ali bawiła się z każdym. Tak samo Miona. Ron starał się podejść bliżej, lecz załapał się tylko na kilka tańców. Przyszedł czas na wolny taniec. Blaise znikł, to byłą szansa dla Ronalda.

Ron: Czy uczynisz mi ten zaszczyt i podarujesz mi ten taniec ? - Wyciągnął rękę.
Miona: Jaaa... - Popatrzała na podpuchnięte od łez oczy Rudego - Oczywiście.

W ich ślady poszły wszystkie pary na sali.

Draco: Mogę Panią prosić ?
Ali: Hahahahahahahahaha ależ oczywiście. - Zaczęli kołysać się w rytm muzyki. - Draco..
Draco: Hm ?
Ali: Mam słabą głowę prawda ? - Wybuchła śmiechem.
Draco: Tak kochanie.
Ali: Jesteś zły ?
Draco: Za to, że się upiłaś ?
Ali: Mhym..
Draco: Nie. Łatwiej będzie Cię namówić na wspólną noc - Uśmiechnął się.
Ali: Nie wierzę, że to powiedziałeś. - Mimo jej powagi w głębi twarz nie mogła przestać się śmiać.

Zabawa trwała w najlepsze. Wszyscy świetnie wypełniali swoje obowiązki i nikt nie starał się zawieźć kolegów z wyższych klas. Lecz wszystko co dobre kiedyś się kończy..
Około 02:35 impreza się zakończyła. Partnerzy zaprowadzili swoje panie do dormitoriów. Tylko Ali zaprowadzono do dormitorium Dracona.
Powoli i delikatnie położył ją na łóżku. Patrzał na nią chwilę i położył się obok.

Ali: Draco.
Draco: Słucham.
Ali: Na prawdę chcesz by NASZ pierwszy raz tak właśnie wyglądał ?
Draco: Czyli jak ?
Ali: Jestem pijana.. A chcę być trzeźwa i świadoma...
Draco: Poczekam.. - Dziewczyna pocałowała chłopaka..
Ali: Szkoda mi Rona.. Tak bardzo kocha Mionę i nic.. Woli się poddać niż walczyć.. A Ty ?
Draco: Co ja ?
Ali: Walczył byś ? O mnie..
Draco: Oczywiście.. Głupie pytanie..
Ali: Kochasz mnie tak ?
Draco: Tak.
Ali: Udowodnij.. - Spojrzała na niego.
Draco: Udowodnię. Jak będziesz trzeźwa..

Tak skończyła się impreza młodzików. Pijani, zmęczeni, szczęśliwi...
Draco całą noc myślał o słowach ojca.. Wiedział, że musi to wszystko wyjaśnić z Ali, z Czarnym Panem..

środa, 23 lipca 2014

Rozdział 7 " Kochać to nie zaw­sze oz­nacza dosłowną blis­kość ciała, ale prze­de wszys­tkim umiejętność czułego pożegnania.. " :x

Rankiem Ali bezszelestnie uciekła do swojej sypialni zabierając koszulę ślizgona i zostawiając za sobą liścik.
Dzień dobry. Koszule za odbiorem własnym. 

Wzięła szybki prysznic,lekko się pomalowała i ubrała szkolną szatę. Miała nadzieje, że dzisiejszy dzień nie będzie powtórką wczorajszego.

Dla Miony noc była ciężka. Płakała, nie mogła powstrzymać łez. Czuła się okropnie.. Straciła miłość życia i zyskała nową. Jednej nocy. To było za dużo na tak wrażliwą osobę. Nie chciała wychodzić na lekcje, już nigdy. Chciała leżeć w łóżku i płakać. 
Ginny też miała ciężką noc. Przed snem pokłóciła się z Harrym i cała noc słyszała jak przyjaciółka płacze i nic nie mogła zrobić. Sama płakała w poduszkę. 
Rano dziewczyny wstały z czerwonymi podpuchniętymi oczami. Uśmiechnęły się do siebie.

Miona: Ciężka noc hmm ?
Gin: Z pewnością nie tylko dla nas - Spuściła wzrok. - Muszę przeprosić Harrego.
Miona: O co wam poszło ?
Gin: O Rona..
Miona: Co ?! - Wstała.
Gin: I o Ciebie..
Miona: Ginny.. - Przytuliła się do Rudej.
Gin: Harry powiedział, że teraz to już wszystko się popsuło, więc My.. - Zaczęła płakać na nowo. W tym czasie do sypialni weszła Ali..
Ali: Co się dzieje ?!
Miona: A co ma się dziać ?
Ali: Miona mówiłam już coś wczoraj..
Gin :Pokłóciłam się z Harrym, Hermiona jest u kresu załamania psychicznego na tle nerwowym.. A u Ciebie. - Gin miała tak niewinny wyraz twarzy, że wydawała się nawet szczęśliwa. Ali zaczęła się śmiać. Miona i Gin patrzały na siebie i nie mogły dłużej słuchać śmiechu przyjaciółki bez reakcji. 

Dziewczyny śmiały się mimo smutku. Nabrały buraczkowych kolorów. 
Po śmiechu i chichach przyszedł czas na szkołę. Zaczęły się szykować.

W tym samym czasie Draco czytał liścik. Uśmiechnął się do siebie.

Draco: Po moim trupie kochanie. - Powiedział do siebie.

Ubrał szatę, wyperfumował się solidnie i spakował na lekcje.

Ron wiedział, że najbliższy czas nie będzie szczęśliwym czasem. Nie chciał tracić tego co miał, lecz wiedział, że słowa które wypowiedział zniszczyły wszystko. Był wściekły na samego siebie. 

Harry: Zobacz jaki paradoks. Kiedy nam się układało Ali była sama, teraz ona jet szczęśliwa,a my sami. - Potter też miał gorszy dzień. 
Ron: Jesteśmy czarodziejami..
Harry: No jesteśmy..
Ron: Czemu mamy problemy zwykłych ludzi ?
Harry: Wolałbyś walczyć teraz z..
Ron: Nie.. Chodzi mi o to, że do tych magicznych, nadzwyczajnych problemów przywykłem, ale te kompletnie mnie dołują..
Harry: Porąbało nas..
Ron: Dogłębnie. 

Kiedy wszyscy spotkali się na szkolnym korytarzu panowała grobowa i niezręczna cisza. Nagle z oddali usłyszeli..

Draco: Hangrom moja koszula ! - To Smok. szedł w rozpiętej szacie, bez koszuli.

Kiedy szedł dziewczyny z pierwszych i drugich klas dosłownie sikały. Cała ta sytuacja bardzo rozbawiła grupę.

Ali: Malfoy ubierz się, bo dzieci straszysz ! - Uśmiechnęła się. Blondyn podszedł do dziewczyny i spojrzał jej w oczy.
Draco: Jestem osobiście.
Ali: Taki problem,że Twoja koszula znajduje się w moim dormitorium.
Draco: To się po nią wybierzemy.
Ali: Draco, lekcje się zaczynają - Chłopak podniósł gryffonkę i kroczył w stronę jej sypialni.

Kiedy już doszli dziewczyna wręczyła koszulę i wyszła. 

Draco: Co się zaś dzieje ?
Ali: O co Ci chodzi ?
Draco: Jesteś jakaś dziwna..
Ali: Moi przyjaciele ciągle się kłócą.
Draco: Wiesz ludzie czasami wymieniają ostro swoje zdania..
Ali: Nie tak..
Draco: Może to czary.. - Spojrzał w górę
Ali: Obiecuję, że jeśli maczałeś w tym palce nigdy więcej mnie nie zobaczysz. - Stanęła.
Draco: No co Ty ! Nigdy bym tego nie zrobił.. Nie Tobie !
Ali: Chodź wariacie - Złapała go za rękę i pobiegli na lekcję obrony przed czarną magią.

Dotarli w samą porę, akurat wchodzili do klasy. 
Dla Dracona ta lekcja była krępująca. Sam przecież używał czarnej magii.. Nie z własnej woli, ale mimo wszystko. Nerwowo zaciskał dłonie gdy nauczyciel na niego patrzał, lub wspominał o używaniu zaklęć zakazanych.

Ali: Draco co się dzieje ? - Wyszeptała dyskretnie.
Draco: Trochę.. drażni mnie ta lekcja.. Tyle razy.. używałem tych zaklęć, na niewinnych, na dzieciach, kobietach... przyjaciołach - Miał załamujący się głos. 
Ali: Spokojnie. - Przejechała dłonią po policzku bladego jak sufit chłopaka - To było..
Draco: Gdybyś tylko wiedziała co czuję..
Ali: Pokarz mi... - Draco spojrzał z przerażeniem na dziewczynę.
Draco: Po skradałaś zmysły ?
Ali: Po tej lekcji...

Draco nie rozumiał co się dzieje z dziewczyną. Nie chciał pokazywać jej bólu, cierpienia, śmierci ludzi. Nie chciał zatruwać jej niewinnego serca ciemnością.
Lecz jak powiedziano tak zrobiono. Na przerwie Draco i Ali udali się na wierzę astronomiczną. 

Draco: Usiądź..- Zrobiła to. - Nie chcę by coś Ci się stało..
Ali: Nic mi nie będzie.

Chłopak przyłożył dłonie do głowy dziewczyny, skoncentrował się i pokazał...

Krzyki, piski, małe dzieci, kobiety, ludzie których znała. Ból, smutek, cierpienie. I On. Draco Malfoy w roli mordercy. Skrupulatny, zimny, bez sumienia. Nagle zobaczyła siebie. Śpiącą... Leżała w swoim łóżku, śniła. Stał nad nią i płakał. Mierzył różdżką, lecz nie mógł wypowiedzieć tych słów. Były za ciężkie, za trudne. Obok stała jeszcze jakaś kobieta. Krzyczała na niego... Wycelowała różdżką w Ciemnowłosą, lecz chłopak zaprotestował... 
Wizja się przerwała. Dziewczyna była zalana potem i łzami. Była przerażona.

Draco: Ali.. Kochanie
Ali: Zostaw mnie... Na chwilę..
Draco: Przepraszam ! - Rozpłakał się.

Ali podeszła do niego i mocno przytuliła. Wiedziała co przeszedł. Już teraz wiedziała.
Wrócili na lekcje.
Reszta dnia spłynęła szybko. Ron kłócił się z Mioną, tłumaczyli sobie ponoć..
Blaise interweniował. Draco interweniował, Harry też.
Zmienili temat. Postanowili urządzić imprezę...

wtorek, 22 lipca 2014

Rozdział 6 " To musi się dobrze skończyć.. " :x

Rankiem Ali już przygotowana do wyjścia pobiegła do przyjaciółek.

Ali: Miona ! Gin ! Wstawajcie śpiochy - Krzyczała z uśmiechem.
Miona: Czemu tak krzyczysz?
Ali: Zostało 20 minut do lekcji, ale to tylko taki szczegół !
Gin: Co !?
Ali: Całowałam się z Draconem ! - Gin i Miona spojrzały i zaczęły piszczeć.

Podbiegły do Ciemnowłosej i zaczęły we trójkę skakać po dormitorium. Nie obchodziło ich to, że za chwile lekcje a one jeszcze w lesie. Usiadły na dywanie.

Gin: Jak było ?
Ali: Niesamowicie - Suszyła zęby.
Miona: No nie bądź taka.. Rozwiń ! - Przyjaciółki stresowały się przeżyciem Ciemnowłosej.
Ali: Powiem, że było cudownie, niesamowicie, głęboko i z uczuciami, a więcej po lekcjach - Uśmiechnęła się i wybiegła.

Szczęśliwa biegła przez korytarze, marzyła o spotkaniu Blondyna. Była ciekawa reakcji. Chciała więcej, i ciągle miała w głowie wczorajsze zdarzenie.Czuła Jego dotyk, smak, zapach. A nawet obecność.
Wbiegła spóźniona do klasy,która była... pusta. Nie do końca bo przy biurku siedział Blondyn. Miał niesamowicie kamienną minę.

Draco: Spóźnienie ! Siadaj - Wskazał na miejsce przed biurkiem.

Ali posłusznie usiadła, jej mina nie wyrażała już takiego szczęścia.

Draco: Panno Hangrom czy jest Pani świadoma co powinienem zrobić za to bezczelne spóźnienie ? - Przybliżył się twarzą do twarzy gryffonki. Jego poważna mina kompletnie nie pasowała do tego co działo się w środku chłopaka. Serce biło mu tak jakby miało połamać żebra.

Ali: Jako że nie jest Pan nauczycielem Panie Malfoy nic nie może Pan zrobić.
Draco: Myli się Pani. - Pocałował ją delikatnie.
Ali: Świetna kara, będę częściej się spóźniać - Zaczęli się śmiać. - Draco co zrobiłeś z klasą i nauczycielem ?
Draco: Nie mam pojęcie o co Ci chodzi - Pokazał palcem w górę. Dziewczyna spojrzała i nie mogła w to uwierzyć. Przy samym suficie dryfowała sparaliżowana klasa.
Ali:Zwariowałeś ?! - Krzyknęła przerażona

Draco podszedł do dziewczyny i mocno ją przytulił.

Draco :Spokojnie kochanie nic się nie dzieje- Szarmancko się uśmiechnął.I zaczął ją całować.

W tym czasie do klasy wbiegli zdyszani Hermiona, Ginny, Ron i Harry.

Ron: Co tu się dzieje !! - Odskoczyli od siebie
Ali: Jaaa... Znaczy My..
Harry: Gratuluję ! - Podbiegł i przytulił
Ali: Dziękuję. - Harry podszedł do Dracona
Harry: Masz o nią dbać !
Draco: Wiem. Będę. - Uśmiechnęli się do siebie.

Ten dzień był bardzo dziwny dla wszystkich. Dla całej szkoły. Ron miał załamanie nerwowe i psychiczne, Hermiona nie mogła wytrzymać nawet w bibliotece, Harry zajmował się Ginny, Draco miał karę za sparaliżowanie klasy i nauczyciela, Ali siedziała z Aramisem,a cała reszta szkoły miała nowy temat do rozmów. " Związek ślizgona i gryffonki "
Pod wieczór Malfoy, Ali, Miona, Ron, Harry i Ginny zebrali się w pokoju życzeń.

Miona: Ale dzień co ?
Draco: Nawet nie wspominaj - Posłał nieznaczny uśmiech 
Ali: Sam jesteś sobie winny romantyku !
Ron :Nie mogę tego słuchać...
Miona: Ronald !
Gin: Ron !
Draco: Spokojnie.. Ale pomyśl, że Ali musiała tego słuchać cały czas..
Ron: Zamknij się ! - Podszedł do niego i złapał go za szatę. Draco zrobił to samo i zaczęli się szarpać - Mam dosyć twojej pieprzonej mordy !!!
Ali: Przestańcie !
Draco: No co zrobisz ? Jeśli tylko zachcę mogę Cię zabić.. - Ściszył głos - Ja już nie mam sumienia. - Przez Dracona przemawiała śmierciożercza natura.

Ali patrząc na to zdarzenie wiedziała, że musi interweniować mimo wszystko.

Ali: Draco.. -Położyła dłoń na ramieniu chłopaka. Draco gwałtownie odwrócił się w jej stronę, w jego oczach płonęła nienawiść..
Draco: Odsuń się, nie chcę Ci zrobić krzywdy.. - Wypowiedział przez zaciśnięte zęby.
Ali: Jemu też krzywdy nie zrobisz.. - Ruszyła w stronę wyjścia..
Draco: Czekaj ! - Ruszył za nią.

W drzwiach stanął Blaise.

Zabini: Wybierasz się gdzieś ? - Spojrzał na dziewczynę.
Ali: Nie.
Zabini: Draco możemy porozmawiać na stronie ?
Draco: Czy to konieczne ?
Ron: Idź lepiej... Beż Ciebie będzie chociaż trochę spokoju..
Ali: Przestańcie ! Tak bardzo wam zależy żebym była nieszczęśliwa ?!
Ron: To nie tak..
Ali: Zamknij się już ! Myślisz, że mi było łatwo patrzeć jak związałeś się z moją najlepszą przyjaciółką ?! NIE !! Ale zrozumiałam, że Toje szczęście jest ważniejsze ode mnie...
Ron: Ali...

Dziewczyna wybiegła zapłakana. Wszyscy wiedzieli, że Rona i Ali coś łączyło.. Nikt nie wiedział oprócz ich dlaczego to się skończyło.
Ali biegła korytarzami szkoły. Bez celu. W głowie miała wspomnienia i wczorajszą sytuację. Tak bardzo chciała by Blondyn był teraz obok. By ją pocieszał, przytulał.
Biegła na wierzę astronomiczną. Nagle przed schodami zauważyła znajomą postać.

Draco: Myślałaś, że pozwolę Ci tak po prostu odejść ? - Podszedł i mocno przytulił dziewczynę. - Chyba należą mi się wytłumaczenia.
Ali: Draco to było kiedyś...
Draco: Chodź - Podniósł dziewczynę i przenieśli się na ich wyspę. - Zaczynaj - Usiedli na przeciw siebie.
Ali: Jak się poznaliśmy zachowywaliśmy się trochę jak para. Wszystko razem, romantyczne chwile i w ogóle. Oby dwoje myśleliśmy, że jesteśmy sobie pisani, ale na pewnej imprezie zobaczyłam jak Ron całuje się z Hermioną. Odsunęłam się od niego, oddaliłam. Zostałam sama. Nie chciałam więcej miłości. Teraz jesteś Ty. Na prawdę chcę by nam wyszło. - Dziewczyna się rozpłakała. - Nie wiem co się z nim teraz dzieje. Ja znosiłam jego pieprzone szczęście, a on nie potrafi.
Draco: Ali.. Ja nie chcę Cię stracić, i nigdy nie pozwolę Ci odejść - Złapał dziewczynę za twarz. - Rozumiesz ?
Ali: Nie zamierzam nigdzie odchodzić.
Draco: Ja też nie mam pięknej przeszłości.. Wiesz o tym jaki byłem. Nie jestem z tego dumny.
Ali: Nic już nie mów. - Pocałowała roztrzęsionego chłopaka.
Draco: Kocham Cię. - Ali tylko się uśmiechnęła.
Ali: Ten dzień na prawdę jest pokręcony.
Draco: Tak. - Uśmiechnął się.

Siedzieli tak jeszcze chwilę. Rozmawiali i poili się obecnością.
W duszy Blondyn był zawiedziony, że nie usłyszał " Ja Ciebie też " od dziewczyny, ale rozumiał po części. Sam nie wierzył w to co powiedział. Wiedział, że pękł. Ale był pewien, że to ta jedyna, ta na całe życie.

Wrócili do pokoju życzeń. Tam nadal trwała dosyć napięta atmosfera. Blondyn postanowił być tym mądrzejszym.

Draco: Weasley słuchaj. Nie chcę być dla Ciebie wrogiem, bo to może źle się skończyć dla nas dwóch. - Spojrzał na Ciemnowłosą. - Zakopmy ten topór wojenny. Obydwoje chcemy jej szczęścia.
Ron: Ty chcesz jej szczęścia ?
Harry: Ron !
Ron: Czego ?!
Harry: Zobacz co Ty wyprawiasz stary ! Patrz jak krzywdzisz wszystkich ! Zmienił się, chce się zmienić bardziej !
Ron: Nie przypuściłbym, że weźmiesz jego stronę.. - Skierował się w stronę wyjścia.
Miona: Ron.. - Patrzała ze łzami w oczach.
Ron :Nie teraz..

Dziewczyna się rozpłakała, a Rudy odszedł. Blaise nie wytrzymał, ruszył w pośpiechu za chłopakiem. Zaczęli się kłócić i szarpać na korytarzu, wywołując zamieszanie. Zeszli się nauczyciele i uczniowie.

Draco :Blaise odpuść ! Zabijesz go !! - Ściągał przyjaciela duszącego Rudego.
Zabini: Należy mu się !!
Draco: Stracisz wszystko jeśli to zrobisz ! - Zabini wstał i rzucił się na przyjaciela.
Zabini: Ty masz już wszystko ! Zajmij się więc swoim życiem.
Miona: Blaise proszę. - Patrzała na niego z przerażeniem, stojąc tuż przed nim.
Zabini: On nie ma prawa Cię tak traktować..

Całą sytuacja wyglądała bardzo dziwnie.. Nikt nie potrafił się dziś dogadać. Harry zbierał Rona z posadzki.

Ron: Taka jesteś ?! Już się do niego kleisz ?!
Miona: Nie ! Co Ty możesz o tym wiedzieć ! Ali kochasz bardziej !

Po jednym zdaniu zawalił się cały świat Ciemnowłosej. Stała na środku i nic już nie słyszała. Widziała tylko ten cały chaos. Nie kontrolowała już łez. Czuła się całkiem sama. Patrzała jak jej przyjaciele toczą ze sobą walki, uciekają, zostawiają ją. Chciała pobiec, uciec lecz nie mogła. Była sparaliżowana. Nagle poczuła jakby ktoś wylał na nią wiadro zimnej wody. Zaczęła biec. Przedzierała się przez tłum ludzi. Wszyscy dziwnie patrzeli, wyśmiewali ją. Biegła przed siebie, za głosem serca. Wbiegła na dwór. Kierowała się na błonie. Pod drzewem znalazła zapłakaną przyjaciółkę. Runęła na ziemię.

Ali: Miona.. - Zaczęła zapłakana. - Ja nie chciałam, nie wiedziałam.
Miona: No co Ty nie jestem zła.. - Przytuliła się do Ciemnowłosej. - Nie chciałam Ci mówić, ale już od dłuższego czasu nam nie wychodziło..
Ali: Miona przecież wiesz, że mi zawsze możesz wszystko powiedzieć..
Miona: Nie chciałam Cię martwić, byłaś taka szczęśliwa z Draconem i nie chciałam Ci marudzić...
Ali: Pieprzyć to, Ty jesteś ważniejsza, najważniejsza.
Miona: Muszę to zakończyć.
Ali :Jesteś pewna..
Miona: Ali - Miona rozkleiła się jak niemowlę. - Zakochałam się w Blaisie...
Ali: To wyjaśnia wasze zachowanie..
Miona: Całowałam się z nim.. - Lila byłą zszokowana
Ali: Może zacznij od początku..

Dziewczyny wyjaśniały między sobą całą historię. Było im smutno, że zaczęły się oddalać od siebie.

Miona: Obiecuję, że będę mówić Ci już cała prawdę !
Ali: Kocham Cię !
Miona: Ja Ciebie też.
Ali: Draco powiedział, że mnie kocha.- Spuściła wzrok.
Miona: To.. Wspaniale !
Ali: Tak. To wspaniale..
Miona: Co jest ?
Ali: Boję się przyszłości, że ludzie nas rozdzielą.. Plotki, Jego rodzice, przeszłość.. To wszystko jest przeciw nam.
Miona: Ale się kochacie.. Nic wam w tym nie przeszkodzi.

W stronę dziewczyn kroczyły dwie zakapturzone postacie... Były coraz bliżej. Na szczęście to tylko Smok i Zabini.

Draco: Dlaczego uciekłaś ? - Klęcząc złapał za rękę dziewczynę.
Ali :Musiałam... Czułam, że eksploduję.. Przepraszam.. - Chłopak złapał ją za podbródek.
Draco :Co jest ?
Ali :Nic.
Draco: Przecież widzę..
Ali : Na prawdę nic.. Może chodźmy..
Draco :Gdzie tylko chcesz..
Ali : Do Ciebie.
Draco: Kochanie !
Ali: No chodź - Złapała go za rękę, i puściła oczko do Czekoladowo-okej.

Blaise wykorzystał sam na sam z Mioną.

Zabini: Przepraszam, masz teraz przeze mnie problemy ze swoim chłopakiem.
Miona: Już nie z moim.
Zabini: Jak to ? - Usiadł obok.
Miona: Tak to. - Spojrzała na niego.
Zabini: Co się z Tobą dzieje. Patrzysz na mnie w taki sposób, że przechodzą mnie ciarki.
Miona :Przepraszam - Zasłoniła oczy dłońmi. Blaise Złapał ją za ręce i odsłonił twarz.

Zaczęli się całować. Namiętnie, zachłannie. Nie kontrolowali siebie. Wiedzieli, że nie mogą, ale nie potrafili się powstrzymać. Smakowali siebie, delektowali się.
W tym samym czasie Smok i Ciemnowłosa leżeli na łóżku w dormitorium ślizgona.

Ali: Jestem zmęczona.. Ledwo patrzę na oczy.
Draco :To idź spać. Popilnuję Cię - Ucałował ją w czoło.

Ali przekręciła się twarzą do twarzy chłopaka. Patrzała w stalowe oczy, jeździła dłonią po twarzy, delikatnie opuszkami palców po klatce piersiowej. Chłopak czuł się swobodnie. Nie chciał nic robić. Pozwalał dziewczynie na wszystko, na każdy dotyk i na każdy pocałunek. Jej zapach doprowadzał go do szaleństwa, miał ciarki gdy go dotykała, mimo to nic nie robił. Odwzajemniał pocałunki, delikatnie ją dotykał. Nic więcej.
Po chwili Ali zamknęła oczy i wtuliła się w chłopaka. Wsłuchiwała się w bicie serca. Biło szybko, ale spokojnie. Czuła to bezpieczeństwo. Żadnego zagrożenia, żadnych trosk ani problemów.

Draco: Śpij słodko Kochanie - Ucałował dziewczynę i mocno przygarnął do siebie.

Ona spała, a On czuwał. Przyglądał się jak jej klatka piersiowa podnosi się i opada. Słyszał jej oddech. Miarowy, spokojny. To uczucie napełniało go szczęściem. Był gotów eksplodować.
Nagle usłyszał...

Ali: Draco..
Draco: Słucham.
Ali: Ja Ciebie też Kocham. Słyszysz ? Kocham Cię. - Wyszeptała. Po twarzy chłopaka słynęły pojedyncze łzy szczęścia.
Draco: Wiem. Śpij.

I tak odpłynęli razem do krainy szczęścia. Dryfowali w śnie.





https://www.youtube.com/watch?v=yFTvbcNhEgc

poniedziałek, 7 lipca 2014

Rozdział 5 " Jeszcze wczo­raj nie pot­ra­fiła mu spoj­rzeć w oczy, uciekała przed nim, dziś wie, że niepot­rzeb­nie się bała " :x

Z samego rana Draco ruszył do rodzinnego domu. Chciał wrócić na lekcje by móc poić się widokiem Ciemnowłosej. Kiedy dotarł drzwi otworzyła mu matka.

Narcyza: Draco ?
Draco: Witaj matko. - Wpuściła syna do środka.
Narcyza: Co ty tu robisz ?
Draco: Nie mam pojęcia, chciałem uprzedzić, że dziś przybędę z wyjątkowym gościem.
Narcyza: To znaczy ?
Draco: Jest ojciec ?
Narcyza: Nie ma. Kim będzie twój gość ?
Draco: To będzie bardzo wyjątkowa osoba, na której zależy mi nieziemsko dopilnuj proszę by ojciec nic nie schrzanił. - Pożegnał się z matką i wyszedł.

Blondyn był zawiedziony. Chciał porozmawiać z ojcem. Zrozumiał, że nie chce ciągnąć tego bagna. Nie chce być dłużej tym złym.
W tym samym czasie Miona i Ginny cicho wchodziły do pokoju Ali z małym torcikiem, a Harry trzymał drzwi.

Gin: Gdzie jest Ron ? - Wyszeptała
Harry: Powinien za chwilę.. - Ale nie dokończył bo Rudy wpadł na dziewczyny,a tort spadł prosto na twarz solenizantki, która natychmiast się obudziła.

Ali: Co się dzieje ?!
Miona: Niespodzianka ! - Krzyknęła podnosząc ręce i robiąc słodką niewinną minę.
Harry: Sto lat, sto lat .. - Zaczęli śpiewać.

Gdy już skończyli brudna solenizantka wyściskała wszystkich po kolei.

Ali: Jesteście najwspanialsi, najcudowniejsi  ! No Kocham Was !!!  - Rozpłakała się Brunetka.

Po cudownej i niezapomnianej pobudce przyjaciele wręczyli Ali upominki. Dziewczyna nie mogła opanować łez. Postanowiła przed lekcjami wziąć prysznic, bo nie chciała chodzić z tortem na twarzy. Postanowiła dziś nie stroić się zbytnio. Ubrała ciemne jeansy i podwinęła nogawki, do tego błękitną bluzkę na guziki i trampki. Eyelinerem podkreśliła oczy i rozpuściła pofalowane włosy. W otoczeniu przyjaciół poszła na śniadanie. Draco się wyrobił siedział i przyglądał się jak inni uczniowie podchodzą do gryffonki.

Zabini: Ma dziś urodziny - Uśmiechnął się chytrze.
Draco: Co jeszcze wiesz ?
Zabini: Gryffoni planują przyjęcie niespodziankę.
Draco: O której ?
Zabini: Od 17 do 21.
Draco: Idealnie - Klasnął w dłonie.
Zabini: Rozumiem, że masz koncepcję ?
Draco: Dokładnie.
Zabini: A prezent masz ?
Draco: Cholera ! No właśnie...
Zabini: Spokojnie. Panuje nad sytuacją. - Wyjął z kieszeni szaty granatowe pudełeczko w srebrne serduszka.
Draco: Te serduszka mogłeś sobie odpuścić ..
Zabini: Zamknij się i doceń gest
Draco: Ok. Co jest w środku ?
Zabini: Sam zobacz. - Draco uchylił pudełko i zobaczył łańcuszek i wisiorek z kamienia księżycowego,a na odwrocie napisane było " Draco "
Draco: Pomysłowe.
Zabini: Dziękuję.

Ali była w niebo wzięta. Wszyscy składali jej życzenia. Dzień układał się niesamowicie. Wszystko szło po myśli gryffonki. Nastała ostatnia lekcja. Dziewczyna cały dzień nie zwracała uwagi na Blondyna. Pomyślała, że dobrze było by przygotować się na wieczór, ponieważ przyjaciele organizują kolację. Ubrała błękitną sukienkę kończącą się przed kolanami w stylu baletnicy, czarne szpilki i dodatki w odcieniu butów. Grzywkę zaplotła w warkoczyka i spięła z tyłu. Gotowa kierowała się do pokoju życzeń. Coś przykuło jej uwagę. Coś jakby marynarka wisząca na oknie. Podeszła i zdjęła owe ubranie.

Draco: Miło, że pomyślałaś o mnie. - Posłał szarmancki uśmiech w jej stronę.
Ali: Jej jak Ty elegancko wyglądasz. - Zmierzyła wzrokiem chłopaka, który niegrzecznie opierał się o ścianę. Miał eleganckie szare spodnie i rozpiętą koszulę oraz niesfornie ułożone włosy. Wyglądał bosko.
Draco: Ty za to wyglądasz olśniewająco. Wiedziałem, że mogę na ciebie liczyć. - Podszedł do dziewczyny i objął ją w pasie.
Ali: Nie rozumiem. - Spojrzała w stalowe oczy.
Draco:Kradnę Cię. - Puścił jej oczko.
Ali: A moja kolacja ? Jestem przecież umówiona z.. - Chłopak odsunął się od gryffonkii i udał zezłoszczonego.
Draco: Wiedziałem, że wszystko jest dla Ciebie ważniejsze ode mnie. Ja się w ogóle nie liczę.
Ali: To gdzie idziemy ? - Zrobiła słodką minę.
Draco: Niespodzianka. - Zakrył oczy dziewczynie.

Kroczyli dosyć długo, bo Blondyn prowadził roześmiana dziewczynę slalomem.
W tym samym czasie Gin wróciła po krótkiej nieobecności na przyjęcie niespodziankę.

Harry: Dlaczego się tak uśmiechasz ?
Gin: Bo musimy odwołać przyjęcie.
Ron: Dlaszego ? - Zapytał oburzony z pełnymi ustami.
Gin: Pan Malfoy porwał solenizantkę. - Oznajmiła i wtuliła się w Harrego.
Miona: No pięknie - Stwierdziła łagodnie.



Ali: Dokąd mnie prowadzisz ?
Draco: Za chwilę dojdziemy. - Stanęli.
Ali: Już ?
Draco: Nie ale zmęczyłem się prowadząc taką sierotkę - Roześmiał się
Ali: No wiesz co ? - Splotła ręce na piersiach.

Chłopak podniósł Ciemnowłosą i zaprowadził na wierzę astronomiczną. Delikatnie postawił na ziemi.

Draco: Już. - Odsłonił jej oczy.
Ali: To jest ta niespodzianka ? - Spojrzała ze zdziwieniem.
Draco: To część pierwsza. - Podszedł do dziewczyny, która opierała się o okno. - Mam dla Ciebie dwa prezenty. Jeden to upominek, drugi może być jeszcze milszy.
Ali: Zaskakujesz mnie Malfoy.
Draco: O to zawsze mi chodziło. - Wręczył dziewczynie granatowe pudełeczko. Otworzył i wyjął prezent.
Ali: Jest piękny. Dziękuję ! - Rzuciła się w ramiona lekko zaskoczonego ślizgona.

Tulili się tak chwile. Czuli, że ich serca biją tym samym przyśpieszonym rytmem. Było romantycznie, spokojnie, idealnie. Tylko oni, gwiazdy i blask księżyca. Ich twarze niebezpiecznie zbliżały się do siebie, kiedy dzieliły ich milimetry Draco spanikował.

Draco: Pozwolisz mi założyć ten skromny upominek ?
Ali: Oczywiście. - Odwróciła się. Blondyn delikatnie zapiął łańcuszek. Dziewczyna wzięła do ręki zawieszony kamień. - Draco. - Odwróciła się twarzą do chłopaka i spojrzała w wpatrzone w nią oczy.
Draco: Gotowa na część drugą ?
Ali: No nie wiem.
Draco: Jesteś ze mną.
Ali: Wiem. Dlatego czuję się bezpieczna.

Draco mocno objął dziewczynę a ona odwzajemniła gest. Przenieśli się prosto pod drzwi domu Malfoya.

Ali: Chyba żartujesz.. Żartujesz prawda ? - Spojrzała przerażona.
Draco: Skądże ! - Otworzył drzwi. - Jesteśmy !

Weszli do środka dosyć niepewnie. Ali poczuła cudowny zapach kolacji. Dom był piękny. W starym stylu. Odzwierciedlał bardziej osobowość matki ślizgona.

Draco: Chodź pokarzę Ci mój pokój. - Powędrowali schodami na samą górę. Draco uchylił ostatnie drzwi po prawej stronie.

Pokój był w ciemnych barwach. Coś w stylu granatu. Na ścianach widniały zdjęcia. Masa zdjęć. Z dzieciństwa, ze szkoły. Pod oknem stało łóżko, na przeciw szafa z lustrami. Na suficie było pełno maleńkich lampek. Pomieszczenie całkowicie różniło się od wyobrażeń dziewczyny.

Ali: Romantyk - Popatrzała na zawstydzonego chłopaka.
Narcyza: Kolacja gotowa ! - Usłyszeli głos z dołu.

Zeszli po schodach powoli. Draco wziął pod rękę zestresowaną gryffonkę. Minęli salon i weszli do ogromnej jadalni. Przy stole siedział już Lucjusz Malfoy. Matka szturchnęła zamyślonego Lucjusz. Wstał. Popatrzał na dziewczynę i nie mógł uwierzyć w to co widzi.

Lucjusz: Merem.. - Wymamrotał wpatrzony w przestraszoną dziewczynę.
Narcyza: Witajcie. Siadajcie sobie.

Matka Dracona sprawiała wrażenie kochającej matki, dobrej pani domu i kochającej żony. Ali choć wiedziała gdzie się znajduje i z kim nie czuła zagrożenia. Nie odbierała atmosfery obojętnych na krzywdę innych sługusów Czarnego Pana. Czuła się jak w domu. Draco trzymał ją za rękę.

Narcyza: Więc jak masz na imię ?
Ali: Ali.. Ali Hangrom - Wymamrotała

Ojciec Dracona pobladł na twarzy.

Lucjusz: Kim są twoi rodzice ? - Ali spuściła wzrok.
Ali: Moi rodzice nie żyją proszę Pana.
Lucjusz: Ciekawe.
Narcyza: No opowiedz coś o sobie - Uśmiechnęła się zachęcająco.
Draco: Może ja powiem, bo Ali jest trochę onieśmielona zachowaniem ojca.
Narcyza: Draco !
Lucjusz: Nie przestań. Ma rację. Wybaczcie mi na chwilkę - Odszedł od stołu.
Draco: Ali ma dziś urodziny. Jest z Gryffindoru. Niesamowicie uzdolniona. Świetna czarownica. Wspaniała przyjaciółka. - Ali uśmiechała się
Narcyza: Rozumiem. Draco może idź do ojca,a ja sobie porozmawiam z twoją dziewczyną. - Draco z niechęcią wstał i puścił spoconą rękę Lilki.
Ali: Piękny dom.
Narcyza: Dziękuję

Draco poszedł do gabinetu ojca. Lucjusz Malfoy stał wpatrzony w okno.

Lucjusz: Jak mogłeś ją tu przyprowadzić ?!
Draco: Co ci się w niej nie podoba ? Chodzi ci o to, że jest z Gryffindoru ?!
Lucjusz: Nie ! To jest o wiele głębsza historia.
Draco: Chyba musisz mi wytłumaczyć !
Lucjusz: Nic nie muszę.
Draco: Więc przyzwyczaj się ! Jest dla mnie ważna !
Lucjusz: Tak podobna do matki.. - Wyszeptał.
Draco: Co ?!
Lucjusz: Usiądź - Wskazał na rubinowy fotel. - Poznałem jej matkę w szkole. Ciągle się prowadzała z tym prostakiem Hangromem. Miała w sobie coś co przyciągało mnie do niej.
Draco: Rozumiem.
Lucjusz: Nie przerywaj ! - Podniósł głos - Starałem się. Merem nie dostrzegała mnie. Całym jej światem był William. Ojciec twojej koleżanki. Byłem zły, że nie chce się ze mną zadawać. Przecież każdy chciał. Tylko nie ona. Była ode mnie lepsze we wszystkim. Lepiej czarowała, wyrażała się, latała, grała... Kiedy dołączyłem do Czarnego Pana wszystko się zmieniło. Kiedyś byłem miły, zależało mi.. Lecz musiałem ją chronić. Na próżno.

Ali poszła do " toalety "  i niechcący podsłuchała rozmowę.

Lucjusz: Musiałem. Tak bardzo ją kochałem.Stanowiła zagrożenie. Ona i William. Byli potężni.
Draco: Nie rozumiem.. - Patrzał na ojca z litością.
Lucjusz: Zabiłem Merem i Williama !! - Wykrzyczał - Zabiłem jej rodziców..

Draco nie mógł uwierzyć w słowa ojca.
Nagle drzwi się otworzyły a stała w nich zapłakana Ali.

Draco: Ali ! - Wybiegła z domu.. - Ali zaczekaj !
Ali: Jak on mógł !? Oni byli dla mnie wszystkim !! Rozumiesz !!! - Krzyczała przez łzy.
Draco: Już. Już dobrze słyszysz ? - Przytulił dziewczynę. Sam miał łzy w oczach. Nie docierało do niego to co usłyszał.
Ali: Nic nie jest dobrze Draco.. Nic ! Ja.. Ja chcę do domu.. Zabierz mnie do Hogwartu.. Draco weź mnie stad.

Rodzice Dracona wybiegli za młodymi.

Lucjusz: Zrozum musiałem !
Ali: Zamknij się !! Jesteś zwykłym mordercą !! Jak mogłeś ? Ty nie wiesz czym jest miłość !! Sądzisz, że byłeś do niej zdolny ?! Zabiłeś ją !! To nazywasz miłością ?!! - Oczy dziewczyny płonęły od nienawiści, zaczęła przemawiać przez nią smocza natura..
Lucjusz: Synu.. - Spojrzał w stroję odchodzącego z roztrzęsioną gryffonką Blondyna.
Draco: Nie nazywaj mnie tak !
Narcyza: Draco !
Draco: Zamknij się ! Twój wymarzony, ukochany mąż zabił rodziców miłości mojego życia !! - Spojrzał w stronę ojca - On nie ma prawa nazywać mnie synem.. Jesteś niczym Słyszysz !!!!!

Zniknęli. Pojawili się na wyspie syreniego jeziora. Chłopak przytulał wciąż rozpłakaną, roztrzęsioną dziewczynę. Nie mogła się uspokoić. Tak bardzo cieszyła się, że chłopak jest z nią teraz, lecz tak bardzo chciała zemścić się na zabójcy jej rodziców.

Ali: Nienawidzę go ! Nienawidzę !!
Draco: Przepraszam. Nie powinienem był Cię tam zabierać. - Usiedli na pomoście wtuleni w siebie.
Ali: Skąd miałeś wiedzieć ? - Draco spuścił wzrok.
Draco: Gdybym mógł cofnąć czas..
Ali: Jesteś czarodziejem, ale nawet Ty nie możesz..
Draco: Obiecuję Ci że nie pozwolę Cię już nigdy więcej skrzywdzić. Nigdy. Pomszczę Twoich rodziców.
Ali: Draco to jest moja walka.
Draco: Nie mogę uwierzyć..
Ali: Co teraz będzie ?
Draco: A co ma być ?
Ali: Przecież Twój ojciec..
Draco: Nie nazywaj go moim ojcem..Nie jest nim i nigdy nie był. Odkąd pamiętam traktował mnie jak interes. Stworzył mnie i plan na całe moje życie.
Ali: Za to jestem mu wdzięczna.. Za to że Cię stworzył.. - Popatrzała zapłakanymi oczami na Blondyna
Draco: Jesteś dla mnie ważna. Najważniejsza - Zaczął.
Ali: Słuchaj..
Draco: Musze to powiedzieć..
Ali: Dobrze.
Draco: Od kiedy pamiętam coś mnie do Ciebie przyciągało. Zawsze starałem się jakoś zwracać Twoją uwagę. Chciałem byś się mną interesowała. Stałem się Twoim cieniem. Z wiekiem to wszystko narastało. Nie chciałem, nie potrafiłem się przyznać. Musisz mi wybaczyć. Musisz nauczyć czuć. Ja całe życie byłem chowany na arystokratę. Nie miałem w planach oddawać skamieniałego serca skromnej, pięknej, wrażliwej, niesamowitej dziewczynie jaką jesteś. Ale Ty nie pytałaś o zgodę. Zabrałaś je i napełniłaś życiem.. miłością.
Ali: Draco.. To co mówisz..
Draco: Jest szczere..
Ali: Jest piękne. To takie cudowne co mówisz. Draco kiedy Cię widzę czuję niesamowite ciepło na sercu. Tonę w Twoich oczach kiedy tylko spojrzę. Tak bardzo bym chciała być z Tobą blisko, ale boję się strasznie. Wiem, już wiem że nie mam czego. Że jesteś przy mnie i dla mnie. Boję się, że zbyt wielu ludzi będzie chciało nas rozdzielić.
Draco: Proszę zaufaj mi. - Wtulił się w dziewczynę.
Ali: Ufam. Słyszysz ufam Ci Draco !

Ich oczy się spotkały. Czuli to. Wiedzieli, że już mogą. To była tylko ich chwila. Nic nie mogło tego już przerwać. Ich usta się odnalazły. Całowali się. Rozkoszowali każdą sekundą. To była magia. Nie chcieli przerywać, przecież nie musieli. Świadomość, że już nie muszą się kryć nakręcała coraz bardziej. Draco delikatnie zakończył pocałunek.

Draco: Wszystkiego najlepszego Kochanie  - Uśmiechnął się szeroko.

Było około 23 gdy wrócili do swoich dormitoriów. Draco odprowadził dziewczynę i z uśmiechem na twarzy położył się spać.
Nie mogli spać. Obydwoje uśmiechali się do sufitu wspominając zakończenie szalonego i okrutnego dnia. W głowach mieli ten jeden moment. Na ustach czuli smak partnera. Serca biły jednym rytmem. Żadne z nich nie mogło uwierzyć w to co pomiędzy nimi zaszło.

sobota, 5 lipca 2014

Rozdział 4 " Wciąż od­bi­jasz się ode mnie, jak­bym była jed­nym z ka­wałków lustra " :x

Miona: Ali otwórz drzwi.. Proszę !
Ali: Źle się czuję, nie chcę Cię zarazić !
Gin: Nie ściemniaj !
Miona: Alohomora - Wypowiedziała robiąc obrót i trach.
Ali: To jest łamanie mojej prywatności - Mówiła przykryta pod kołdrą.
Miona: Kochana nie możesz pokazywać swojej słabej strony ! Nie teraz.
Ali: Ale spójrz na mnie - Odkryła kołdrę - Wyglądam jak siedem nieszczęść..
Gin: Nie przesadzaj.. Lekki makijaż i ...
Ali: Makijaż nie przykryje mojego serca..
Miona: Skłamałaś mówiąc, że nic do niego nie czujesz.. prawda ?
Ali: Nie.. Nie wiem sama. Naprawdę nic nie czułam. Zimny, puszący się arystokrata ! Ale z drugiej strony romantyczny, nieśmiały chłopak. Nie mówił za dużo, jakby bał się zaufać.. Ahh cholera !
Gin: Porozmawiaj z nim
Ali: Zwariowałaś !?
Miona: Faktycznie to nie najlepszy pomysł w tych okolicznościach.
Ali: Żałosna ja ! - Położyła się na łóżko - On i tak pewnie nic do mnie nie czuje.. I Harry !! Jak mógł !? Potraktowali mnie jak nagrodę w jakimś głupim zakładzie !!
Gin: Ale przyznaj, że to było urocze - Uśmiechnęła się Ruda
Miona: Tak ja też tak sądzę. - Na twarzach dziewczyn pojawiły się szerokie uśmiechy.
Ali: Tak to było słodkie. Pomożecie mi ? - Spojrzała na przyjaciółki z miną pieska.
Gin: Czekałam jak zapytasz ! Biorę się za makijaż !
Miona: To ja wybiorę ci jakieś ciuszki.

Przyjaciółki krzątały się po dormitorium Ciemnowłosej, a ona sama spinała włosy w koka chodząc w tą i wewte. W progu ujrzała Harrego. Patrzał smutno, choć ona unikała jego wzroku.

Gin: Ali !
Ali: Idę już !

Przyjaciółki przygotowały dla dziewczyny czarne rurki, brzoskwiniowy sweterek i jej ukochane trampki.
Ali czuła wsparcie przyjaciół. Była im za to bezgranicznie wdzięczna. Szczęśliwsza spakowała do torby potrzebne książki i wraz z przyjaciółkami wyszła z pokoju. Tuż przed drzwiami stał Potter.

Harry: Ali możemy porozmawiać ? Proszę.
Miona: Tak wy pogadajcie, a my zajmiemy Ci miejsce obok nas. Do zobaczenia na eliksirach  !
Ali: Paa !

Udali się na półpiętro, które prowadziło z pokoju Ali do pokoju wspólnego prefektów.

Ali: O czym chciałeś porozmawiać ?
Harry: Słuchaj głupio wyszło z tym zakładem..
Ali: Co Ty nie powiesz..
Harry: Chciałem tylko odebrać mu Ciebie..
Ali: Dlaczego ?
Harry: Bałem się, że on nam Cię zabierze.. Że zapomnisz o nas..
Ali: Harry jak mogłeś tak pomyśleć ? Znamy się od dziecka.. Wiemy o sobie wszystko, przecież wiesz, że nigdy was nie zapomnę. Po za tym nie byłam z nim..
Harry: Przepraszam.
Ali: Nie gniewam się już przecież - Przytuliła się do chłopaka
Harry: Nie chcę, żeby on Cię zranił..
Draco: Bez obaw Potter.
Ali: Malfoy ? Myślałam, że jesteśmy..
Draco: Sami ? Nie czekałem tu na Ciebie, ale widzę, że znalazłaś pocieszenie..
Harry: Nie bądź śmieszny..
Draco: Nie będę już przeszkadzał. - Puścił oczko do Ciemnowłosej - Do zobaczenia na eliksirach Piękna !

Po wyjściu Draco przyjaciele roześmiali się naprawdę głośno. Tak mocno się zanosili, że biedna Ali usiadła na podłodze.

Ali: Hahahahahaha co to miało być ?!
Harry: Nie mam pojęcia. - Pomógł jej wstać. - Aaa w ogóle McGonagall się o Ciebie martwiła.
Ali: Miło z jej strony. - Powoli ruszali w stronę sali gdzie zaczęła się już lekcja eliksirów.
Harry: Słuchaj. W ramach wynagrodzenia chcę Cię dziś porwać.
Ali: Ty mnie ?
Harry: Jako Twój starszy brat mam do tego prawo prawda ?
Ali: Oczywiście. - Posłała uśmiech w stronę Wybrańca.
Pansy: O proszę, proszę Para Szkoły kroczy.. Gdzie masz Dracona Ali ?
Ali: Co Cię to interesuje ?
Pansy: Harry Ginny chyba jest zazdrosna nie sądzisz ?
Harry: Zapewne nie.
Pansy: Od kiedy się prowadzacie razem ? A zapomniałabym.. Jak rączka ? - W Ali krew już parowała..
Ali: Bardzo dobrze. Dziękuję, że pytasz - Odpowiedziała ironicznie - Od dziś Harry postanowił odprowadzać mnie na pierwsze zajęcia, bo Draco woli Twoje towarzystwo. - Oznajmiła łagodnie.
Pansy: Naprawdę ? - W jej oczach rozbłysła nadzieja.
Ali: Tak. Oczywiście ! Wiesz byłam dosyć blisko z Draconem i wyznał mi raz czy dwa, że niezwykle podoba mu się jak tak zalotnie z nim rozmawiasz  - Wkręcała ślizgonkę.
Pansy: Jaa.. Muszę iść ! Paa dzięki !!
Ali: Paa
Harry: No cześć. - Kiedy Parkinson znikła za rogiem Ali i Harry dławili się śliną za śmiechu. - Coś Ty jej nagadała ?
Ali: Wiesz w sumie nie pamiętam hah ale wiem, że mina Draco będzie niezapomniana hahahaha. Chodź ! - Pobiegli prosto do sali, w której nie było jeszcze nauczyciela.
Harry: Ale nam się upiekło.

Zajęli swoje miejsca, tuż obok Miony i Rona. Patrząc na Pansy przytulającą się do wystraszonego ślizgona cała piątka ledwo siedziała na miejscach. Draco podejrzewał czyja to zasługa.

Draco: Pansy zrozum.. Ja nic do Ciebie..
Pansy: Ja wiem, że kłamiesz..
Zabini: Draco fajną masz nową..
Draco: Zamknij się !

Blaise też już nie wytrzymywał. Wiedział, że to sprawka Ali, bo przecież szedł tuż za nimi ale nie miał zamiaru informować kumpla.
Nagle w drzwiach pojawiła się profesor McGonagall.

P.Profesor: Dzisiejsze zajęcia są odwołane. Postanowiłam dać wam dzień wolny po wspaniałym meczu. - I wyszła.

Wszyscy bardzo się cieszyli. Skakali po ławkach, krzyczeli. Dla Ali to brzmiało jak dziwny sen.

Ali: Harry uszczypnij mnie proszę - Patrzała na drzwi, w których kilka minut temu znikła McGonagall.
Harry: Po co ?
Ali: Po prostu - Uszczypną - Ała !
Harry: Przepraszam.. Po co to zrobiłem ?
Ali: Chciałam się upewnić, że to nie był sen - Roześmiała się.
Ron: Głupki. - Oznajmił przytulając Hermionę.
Gin: Harry.
Harry: Słucham kochanie ? - Objął Rudą.
Gin: Spędzę dziś noc z Ronem i Mioną.
Ali: Czyli wiecie gdzie on chce mnie porwać ?
Miona: Nie ależ skąd - Sarkastycznie odpowiedziała z uśmiechem.

Zabini słyszał całą rozmowę przyjaciół.

Ali: Idziemy, czy będziemy tak tu siedzieć jak ćwoki ?
Jakiś koleś: Co to za różnica ? I tak nimi jesteście !
Draco: Nie udzielaj się Gramol !
Gramol: Bo ? - Draco wstał i wycelował różdżką w chłopaka.. Lecz Ali stanęła w jego obronie.
Ali: Najpierw rzuć zaklęcie na mnie - Spojrzała stanowczo.
Draco: Za to co nagadałaś Pansy to powinienem - Uśmiechnął się i opuścił różdżkę.
Ali: Należała Ci się nauczka nie sądzisz ? - Odwzajemniła uśmiech. - A po za tym uśmiechasz się publicznie.
Draco: Cholera ! Co Ty ze mną robisz ? - Spojrzał na nią uwodzicielsko.
Ali: Zobaczysz co jeszcze zrobię. - Odwróciła się i dała znak przyjaciołom, żeby poszli.

Idąc korytarzem przyjaciele śmiali się i komentowali zachowanie Ciemnowłosej.

Ron: Tego się nie spodziewałem.
Ali: Daj spokój, każdy może się powygłupiać.
Miona: On raczej wyglądał poważnie.
Ali: Bzdury gadacie. chodźcie na błonie. - Pobiegli rozpromienieni.

Był 25 wrzesień. Słońce świeciło, lekki wiatr głaskał ich po głowach. Położyli się pod drzewem i zaczęli wspominać stare czasy.

Gin: A pamiętacie jak wszyscy mi dokuczali z powodu koloru moich włosów i dla mnie zmieniliście kolor włosów na rude hahahaha dziękuję.
Harry: A pamiętacie jak się poznaliśmy ?
Miona: Hahahahahaha wpadłam na Ali, która uciekała przed Luną hahahaha, potem przypadkiem zaczęłam szukać żaby i trafiłam na was.
Ron: Najpiękniejsze czasy.
Ali: Pamiętacie jak Dumbledore posłał nas z Malfoyem do zakazanego lasu ? - Wszyscy dziwnie posmutnieli. - Przepraszam, nie chciałam..
Harry: Daj spokój. To był niesamowity człowiek, nie powinniśmy być smutni gdy o nim rozmawiamy.
Miona: Co najlepiej wspominacie jak przybyliśmy do zamku. Ja bibliotekę.
Gin: Ja chyba dormitorium. Hahahahaha.
Ron: Kolację.
Harry: Pokój życzeń.
Ali: Znalazłeś go później.
Harry: Tak. Ale w sumie najbardziej mi się podobał.
Ali: A mi ? Cały zamek podoba się najbardziej.
Ron: Jak dowiedzieliście się o tym, że nie jesteście normalni ?
Harry: Mi uświadomił to Hagrid.
Ron: Mi mama upiekła tort i oznajmiła, że nie jestem inny tylko wyjątkowy i jak reszta posiadam moc.
Gin: Ja byłam przy tym i też się dowiedziałam przypadkiem.
Miona: Ja sama się domyśliłam
Ali: Ja.. Dowiedziałam się od Aramisa.
Ron: To ciekawe..
Ali: Co ?
Ron: Jak mogłaś dowiedzieć się od smoka ?
Ali: Ja go rozumiem.. Przecież wiecie, że mam różne zdolności.
Harry: Podsłuchałem kiedyś rozmowy Dumbledora z Snapem.. Mówili, że jesteś o wiele potężniejsza ode mnie, od Dumbledora, a nawet od Voldemorta...
Ali: Chyba wypiłeś w tedy za dużo kremowego piwa - Roześmiała się głośno, a wraz z nią cała reszta.
Miona: Ile my tu już siedzimy ?
Ron: Ze dwie godziny.
Harry: Zbierajmy się.
Ali: Po co ?
Miona: Każdy ma dziś zaplanowany dzień, no w sumie wieczór.

Przyjaciele wiedzieli, że Potter chce wynagrodzić przyjaciółce całe zło, które jej wyrządził. Ginny nie była zła, ani zazdrosna. Tak jak Harry traktowała ją jak siostrę i świetnie rozumiała położenie i postępowanie ukochanego.
Kiedy Ali weszła do swojej sypialni dostrzegła zakapturzoną postać. Tajemniczy gość wyciągną dłoń z kopertą w stronę gryffonki.

Ali: Dziękuję. - Postać ukłoniła się i znikła.

Ali podejrzewała, że mógł być to Draco, ale Blondyn całkiem inaczej pachniał. Tak rozpoznała by jego zapach wszędzie. Tak samo głos  i spojrzenie.
Delikatnie odpakowała kopertę i poczuła znajomy zapach.

W tym samym czasie Draco niecierpliwie chodził po pokoju. Zjawił się Zabini.

Draco: I jak? Dałeś ?
Zabini: Tak.
Draco: Przyjęła ?
Zabini: Zaczęła czytać.
Draco: Stary mam u Ciebie dług.
Zabini: Nie ma o czym mówić.. Chociaż..
Draco: Mów.
Zabini: Możesz załatwić mi na listopadowy bal jakąś fajną dziewczynę.
Draco: Będzie najlepsza !

Blondyn był w niebo wzięty. Wszystko szło po jego myśli.
W tym czasie Ali czytała list od " Tajemniczego wielbiciela "

Odwdzięczę się Piękna !  Widzimy się dziś w pokoju życzeń o 22.

Ali: Jaki głupek - Cieszyła się sama do siebie. - Muszę mu odpisać, bo biedak zaczeka się na śmierć.. - Wzięła pióro, pergamin i odpisała. 

Mój Drogi ! Czekam na dogrywkę z niecierpliwością, a na spotkanie nie przyjdę. Jestem umówiona. 

Posłała sowę pod adres Draco Malfoya. Ten czytając odpowiedź delikatnie mówiąc zdenerwował się. Postanowił śledzić Ciemnowłosą.

Zabini: dokąd tak pędzisz ? - Biegł za poddenerwowanym Blondynem.
Draco: Ali ma randkę dziś w nocy.
Zabini: Hahahahaha z Potterem !
Draco: Co ?! - Odwrócił się w stronę przyjaciela.
Zabini: Potter chce się zadośćuczynić za ten wasz zakład.
Draco: Skąd wiesz ?!
Zabini: Rozmawiali dziś na korytarzu o tym..
Draco: Dlaczego mówisz mi to dopiero teraz ?!
Zabini: Byłeś zbyt zajęty Pansy hahahahaha - Nie wytrzymał. 
Draco: Daj spokój - Uśmiechnął się Blondyn.
Zabini: Ona serio jest magiczna
Draco: O co chodzi tym razem ? - Usiadł wygodnie w fotelu.
Zabini: Stałeś się bardziej ludzki. - Siadł na przeciw.
Draco: Zdaje mi się, że chcesz porozmawiać.
Zabini: Tak. Taka męska przyjacielska rozmowa.
Draco: Chyba nie jestem jeszcze gotowy..
Zabini: To tylko szczerze odpowiadaj.
Draco: Przerażasz mnie..
Zabini: Chcesz z nią być ?
Draco: Nie wiem
Zabini: Kłamiesz..
Draco: Chcę.
Zabini: Czujesz coś do niej ?
Draco: Tak. Ale nie potrafię nazwać tych uczuć.
Zabini: Idź bo się spóźnisz..
Draco: To nie jest pytanie ! Czekaj co ?
Zabini: Chciałeś ją śledzić..
Draco: Ale czy to nie będzie wkraczanie w jej prywatność ?
Zabini: Jesteś Draco Malfoy ! Nie obchodzi Cię prywatność innych !
Draco: Prawda. Ale nie jeśli chodzi o Nią. - Pobiegł w stronę dormitorium gryffonki.

W tym samym czasie Potter szedł z Ali w stronę wyjścia. Draco schował się za kolumną.

Harry: Rozmawiałem z McGonagall, pozwoliła nam wrócić do 01:00
Ali: Jaka hojna - Uśmiechnęła się Ciemnowłosa.

Szli w stronę zakazanego lasu. Draco poruszał się bezszelestnie, kradnąc każde spojrzenie rzucane przez dziewczynę w ciemność. Przed samym lasem stał Ron z miotłom Harrego.

Ali: O nie ! Nie wsiądę na to !
Harry: Zaufaj mi siostrzyczko !

Ali siadła za Wybrańcem i mocno do niego przyległa. Mieli dosyć mocny i drastyczny start, ale potem było już spokojnie. Draco snuł w bezpiecznej odległości pojąc się widokiem dziewczyny. Wylądowali na skarpie z widokiem na zamek.

Ali: Jak tu pięknie.
Harry: Tak. Przychodziłem tu z Syriuszem.
Ali: Brakuje ci go prawda ? - Usiadła na kamieniu.
Harry: Bardzo. On jeden był moją prawdziwą rodziną. Wiem, że mam Ciebie, Hermionę, Rona, Ginny i Weasleyów ale to nie to samo.
Ali: Wiem co masz na myśli.
Harry: Czasami śni mi się, że rozmawiam z rodzicami, że doradzają mi w ciężkich sytuacjach.. ale kiedy tylko otworzę oczy oni znikają.
Ali: Harry muszę Ci się do czegoś przyznać. - Spojrzała na przyjaciela - Jestem czysta.
Harry: Nie rozumiem.
Ali: Moja krew jest czysta. 
Harry: Dlaczego to ukrywałaś ?
Ali: Szukałam dobrego momentu. Nie jesteś zły prawda ?
Harry: Oczywiście, że nie.. Ale to znaczy, że Twoi rodzice..
Ali: Znałam moją prawdziwą rodzinę. Wychowywała mnie siostra mojej matki. Nie jest czarownicą, za to wujek Gregor jest czarodziejem. Oraz bratem mojego ojca. Moi rodzice poznali się na peronie, w drodze do szkoły magii i czarodziejstwa - Uśmiechnęła się. - Przez lata budowali miłość. Pewnego dnia dowiedzieli się, że pojawię się na świecie. Byli bardzo młodzi, nie gotowi na dziecko. Mama po urodzeniu oddała mnie cioci Antoni i wujkowi Gregoremu. Miałam mieszkać z nimi dopóki moi rodzice nie skończyli szkoły i nie ustabilizowali się pieniężnie. Mieli zamiar się pobrać i wychowywać mnie. Ale pewnego dnia.. - Dziewczynie zaciął się głos. - Miałam w tedy 6 lat. Oznajmili mi, że już mogę mieszkać z nimi. To był najpiękniejszy dzień mojego życia ! Spakowałam się z mamą i wsiedliśmy w auto. Jechaliśmy do naszego nowego domu. kiedy dotarliśmy tata przedstawił mi Aramisa. Wytłumaczył kim jestem. Lecz pamiętam jak by to było wczoraj.. Usłyszałam krzyk mamy.. Tata pobiegł do domu, a ja schowałam się za gankiem. To byli smierciożercy. Zabili moich rodziców,ale wiedzieli że ja wciąż żyję. Aramis zabrał mnie do ciotki i wuja. - Głos dziewczyny drżał. Harry objął ją ramieniam.
Harry: Nie musisz mówić dalej. Już wszystko wiem. - Ali się rozpłakała.
Ali: Nigdy nie zapomnę widoku zakrwawionych rodziców. Dlaczego oni ?! - Płakała jak nigdy dotąd. Wszystko miała przed oczami. Czuła ból..
Harry: Kiedy.. kiedy już zostanę Aurorem obiecuję ci, że wyłapie i zamknę w askabanie każdego gnoja ! Co do jednego !
Ali: Nie. nie każdego.
Harry: Rozumiem, że tego jednego mam zostawić na wolności ?
Ali: Poproszę - Uśmiechnęła się.

Draco schowany w lesie słyszał całą historię. Teraz siedział oparty o jakieś drzewo i kipiał gniewem z powodu tego kim jest. Nienawidził samego siebie a jeszcze bardziej ojca, który przecież zmusił go do bycia śmierciożercą. Było mu żal z powodu przeszłości gryffonki. Wiedział, że nie może jej skrzywdzić a tym bardziej pozwolić komuś innemu.

Harry: Cieszę się, że jesteśmy szczerze wobec siebie. 
Ali: Przepraszam, że tyle to ukrywałam.
Harry: Spokojnie. Nic się nie dzieje.
Ali: O zobacz ! To Syriusz !! - Wskazała na najjaśniejszą z gwiazd
Harry: Skąd wiesz ?
Ali: Kiedy byłam jeszcze mała w pokoju miałam galaktykę na suficie. Tata zawsze mówił, że ta gwiazda zwana jest Syriuszem.
Harry: Zapamiętam.

Rozmawiali jeszcze bardzo długo. Nie mieli pojęcia, że ich sekrety podzielał również Draco. Rozmawiali również o nim na czym skorzystał. Po kilku godzinach wrócili do zamku. Rozeszli się w salonie gryffonów.
Draco za to postanowił z samego rana udać się do rodzinnego domu.

czwartek, 3 lipca 2014

Rozdział 3 " Tyl­ko szum wiatru w og­rodzie za­pom­nienia.. " :x

Minął tydzień. Przez cały tydzień nikt nie zaglądał do Ciemnowłosej. Po wyjściu ze skrzydła szpitalnego Ali była kompletnie sama. Przyjaciele myśleli, że jest z Draco, a Draco, że jest z przyjaciółmi. Powędrowała cicho, unikając ludzi do swojego dormitorium. Usiadła przy oknie i roniąc kolejne łzy schowała twarz w dłoniach.

Ali: Głupia, głupia Ty ! A obiecałaś, że już nigdy więcej.. - Wytykała błędy.

Jeszcze kilka chwil tak siedziała po czym postanowiła udać się tam gdzie nikt już nigdy jej nie znajdzie. Napisała tylko list do przyjaciół żeby się nie martwili, że musi wyjechać na jakiś czas przemyśleć parę spraw. List zostawiła na łóżku. Spakowała kilka ubrań, trochę jedzenia i poleciała z wiernym przyjacielem daleko od Hogwartu, na obrzeża lasu...

W tym czasie Mionę dręczyły myśli.

Miona: Czy was nie zastanawia, dlaczego nie widujemy Ali ?
Gin: Tak to zastanawiające.. Wczoraj widziałam Malfoya ale Ali ani śladu..
Ron: Pewnie coś jej zrobił !
Harry: Nie dramatyzujcie.. Pewnie się nią zajmuje..
Gin: Harry ja wiem jak wygląda zakochany, troszczący się chłopaka..
Ron: Jak?
Gin: Na pewno nie prowadzi się z drugoklasistkami..
Miona: Złamał jej serce !?
Harry: Ja to załatwię.. - Odszedł od przyjaciół i ruszył w poszukiwaniu Blondyna.

Kiedy już go znalazł nie wierzył własnym oczom. Malfoy stał na oknie i zastanawiał się nad upadkiem z 50 piętra.

Harry: Malfoy musimy pogadać !
Draco: O proszę proszę Pan Potter. Jak się ma Ali ?
Harry: Właśnie przyszedłem zapytać o to samo..
Draco: Jak to?
Harry: Nie ma jej z Tobą ?!
Draco: A nie jest z wami ?!!

Z zdziwionymi minami ruszyli w poszukiwania. Przeszukali każdą komnatę, każdą salę, każdy najmniejszy kąt zamku. Ron szukał u Hagrida a Ginny i Miona w bibliotece. Spotkali się przed wejściem do sypialni Gryffonów.

Draco: Nie ma jej
Miona: W bibliotece też nie..
Harry: Gdzie ona może być..

Przybiegł zdyszany Ron..

Ron: Hagrid mówi, że dziś około 11 widział tylko Aramisa lecącego na północ..

Draco*: Północ.. Mogła polecieć nad jezioro... - Myślał - Wiem gdzie może być!
Harry: Świetnie idę z Tobą !
Draco: Idę sam - Przepadł.

Przyjaciele udali się do pokoju życzeń. Wszyscy nerwowo chodzili, albo przeklinali..

Gin: Co zrobiliśmy.. ?
Harry: Ginny nie możemy się teraz obwiniać.. - Nagle Hermiona wyskoczyła jak z procy..
Miona: Jej pokój !
Ron: Co chcesz od jej pokoju ?
Miona: To jedyne miejsce w zamku, którego nie sprawdziliśmy !
Harry: Hermiona jesteś genialna !

W pośpiechu udali się do pokoju Zguby. Ale pokój był pusty.. Już mieli wychodzić kiedy Ginny dostrzegła kartkę..

Gin: Czekajcie ! - Podbiegła i zaczęła czytać głośno..
Kochani ! 
Pewnie głowicie się gdzie teraz jestem.. Cóż jestem bardzo daleko od Was i na prawdę tęsknie, ale musiałam wyjechać. Muszę przemyśleć parę spraw na spokojnie. Wiem, że zawiodłam Was w kilku momentach i teraz muszę to naprawić. Wrócę na mecz quidditcha. Obiecuję. Całuję   Ali.
P.S. Nie obwiniajcie Malfoya.. 
Ron: Odeszła?
Harry: Wyjechała.
Miona: Spokojnie, jest z Aramisem on nie pozwoli jej skrzywdzić.
Gin: Prawda. Tyle od niej wymagaliśmy, ale nie zapytaliśmy czy nie chce odpoczynku..
Ron: O czym ty gadasz Ginny ?
Gin: Dopiero co zerwał z nią Edward, a my już chcieliśmy żeby była szczęśliwa i nie wiadomo jak stabilna emocjonalnie.. Powinniśmy wspierać ją kiedy Nas potrzebowała, a nie Braciszku naskakiwać, że zaś się z kimś spotyka !
Ron: To jest Malfoy ! Wszyscy znamy Malfoya !!
Harry: Ale Ali nie jest kolejną pierwszą lepszą dziewczyną.. 

Podczas gdy przyjaciele dyskutowali Draco przeczesywał wyspę. Choć starania były próżne wierzył, że ją odnajdzie i naprostuje sytuację.
W tym samym czasie Ali rozkoszowała się pięknem nocy.

Ali: Aramisie.. Co mam zrobić ? Nie mogę przecież przechodzić obok niego jak gdyby nigdy nic.
Aramis: Nic wielkiego między wami się nie zdarzyło, dlaczego więc chcesz robić zamieszanie? - Słowa przyjaciela dały wiele do myślenia gryffonce.
Ali: Może masz rację.. To i tak skończyło by się katastrofą..

Mijały kolejne dni. Dla Ali płynęły spokojnie. Choć wiedziała, że już jutro musi wrócić i zmierzyć się z szarą rzeczywistością czuła się o wiele silniejsza. Powili zapominała o wyskoku serca, które już tak nie waliło na myśl o Draco Malfoyu. Przyjaciele byli spokojni. wiedzieli, że krzywda jej się nie dzieje lecz tęsknili bardzo. Dosyć mieli otwierania pustego pokoju Ciemnowłosej i pustki, którą zostawiła po sobie w ich sercach. Draco.. Draco się staczał. Opuszczał lekcje, omijał przyjaciela. Noce spędzał w wybornym towarzystwie alkoholu. Widocznie każdy przeżywał to inaczej. Nadszedł wreszcie dzień kiedy Ali miała wrócić do szkoły. Już z samego rana Miona posłała sowę Draconowi by się ogarnął i zjawił na śniadaniu. Draco był już obojętny. Jego serce zaś było z kamienia. Lecz postanowił udać się na śniadanie by chociaż spojrzeć na dziewczynę. 

Ali: Już czas przyjacielu. - Posłała gorący uśmiech w stronę Aramisa i wznieśli się ku górze by dotrzeć na śniadanie w Hogwarcie.

Kiedy inni uczniowie zaczęli się zbierać na salę, Ali już siedziała na swoim miejscu i czekała na przyjaciół. Pierwsza dostrzegła ją Miona.

Miona: Ali !! - Wszyscy wyściskali Ciemnowłosą i zasiedli do wspólnego posiłku.

Ali ciągle spoglądała na puste miejsce Dracona.

Gin: Po Twoim wyjeździe całkiem się załamał..
Ron: Ja bym nazwał to powrotem do rzeczywistości
Ali: Nie rozumiem
Harry: Wrócił do normalnego trybu życia. imprezy, alkohol..
Ali: I to wszystko przeze mnie ?

Nastała cisza. Do sali wszedł jak zwykle czarujący Draco Malfoy. Zasiadł przy stole jednak nic nie jadł. Patrzał tylko stalowymi oczami na Ciemnowłosą. Ona zaś czuła jego wzrok na sobie. Czuła się nie zręcznie, bo nie było to ciepłe miłe spojrzenie, raczej coś w stylu rozdzierania jej duszy.

Ali: Ja.. Ja tak nie mogę, przepraszam. - Wstała i udała się w stronę wyjścia.
Draco: Tylko to potrafisz.. Uciekać - Zaśmiał się Blondyn. 

Dziewczyna obdarowała go obojętnym spojrzeniem, ukłoniła się i wyszła. Niezwykle zaimponowała Draconowi swoim zachowaniem.

Zabini: Dziewczyna z charakterem.
Draco: To już nie istotne.. - Jednak skłamał wypowiadając to zdanie. Nie miał zamiaru sobie odpuszczać.

Ali wróciła do swojego pokoju i runęła na łóżko. We włosach poczuła papier..

Ali: Co to..? - Zaczęła czytać.
Uciekłaś. W sumie z mojej winy. Nie powiedziałem Ci co czuję, bo nie potrafię. Obce są mi uczucia zrozum. Nie potrafię ich nazwać. Jeśli tylko chcesz odejdę, zapomnimy, że chcieliśmy być blisko. Lecz nie dając mi odpowiedzi walka nadal trwa. 
D.L.M.

Była całkiem zaskoczona.. Lecz myśli powędrowały wysoko w górę, bo teraz liczył się dla niej tylko mecz. Dziś do składu dołącza Ginny. Ona i Miona będą na trybunach dopingować przyjaciół. Ich rywalami jest slytherin, więc także Draco. 
Po śniadaniu wszyscy zaczęli przygotowania do meczu. Kiedy zawodnicy wyszli na boisko, a gra się rozpoczęła Draco i Harry wzbili się wysoko ponad arenę.

Harry: Odpuść Malfoy !
Draco: Głupi Potter. Sądzisz, że jak jesteś wybrańcem wszyscy będą się Ciebie słuchać ?
Harry: Tu nie chodzi o mnie !
Draco: Dobrze powiedziane.
Harry: Krzywdzisz ją swoim zachowaniem !
Draco: Zrobimy tak.. Jeśli złapiesz znicz odpuszczę.. Odejdę, zniknę z jej życia na zawsze, jak gdyby nigdy nic.
Harry: A co jeśli Ty złapiesz?
Draco: Nie będziesz się wpieprzał ! Ani Ty ani Twój przyjaciel Weasley.
Harry: Zgoda - Przybili tzw. grabę i wrócili na arenę.

Mecz był bardzo ostry i zacięty. Draco tak jak Potter z całej siły chciał złapać znicz, lecz żadnemu się nie udało. Kilka razy wypadali poza arenę w pogoni za zdobyczą. Za każdym razem kiedy jeden z nich już chwytał znicz drugi sprawiał, że zabawa zaczynała się od nowa. Najśmieszniejsze jest to, że znicz złapała Ginny.
Na wygrana Ali i Miona przybiegły pogratulować przyjaciołom na boisko.

Harry: Wygrałem !
Draco: Nie !! Było mowa jak TY złapiesz... Złapała twoja dziewczyna..
Miona: O co chodzi ?
Draco: Skoro, żadne z nas jej nie wygrało..
Ali: Chodzi wam..  chodzi wam o mnie ?!
Harry: Ali to nie..
Ali: Czym ja dla was jestem ?! Wygraną w  loterii ?!!!
Draco: Ali !
Ali: Nie mam zamiaru was słuchać..

Dziewczyna wybiegła i podążyła w stronę Hogwartu. Draco ruszył za nią..

Draco: Ali zaczekaj !
Ali: Nie ! Nie chcę Cię słuchać !
Draco: Daj mi to wszystko wytłumaczyć.. Hangrom !
Ali: Chciałam być Twoją przyjaciółką, ale Ty traktujesz mnie jak zabawkę ! Zakład ? Serio ?
Draco: Przyjaciele ?
Ali: Już nie.. za późno.. Za duże ryzyko
Draco: Ja nie odpuszczę ! Będę walczył ! - Krzyczał za dziewczyną.
Ali: Już nie masz o co !!

Dracon czuł przypływ złości. Wiedział, że już nigdy nie będzie miał szansy tego naprawić.
Ali za to nie czuła złości, ani smutku.. Była wręcz załamana.. Nie chciała wychodzić z pokoju, a tym bardziej widywać Malfoya...

środa, 2 lipca 2014

Rozdział 2 " Gdy życie już ułożone , ktoś al­bo coś wywróci je na lewą stronę " :x

Rankiem Ali miała wyrzuty sumienia z powodu zbliżenia się do Dracona. Czuła, że prędzej czy później wszystko się na niej odbije.
Ubrała szkolną szatę i związała włosy w wysoki ogon, zrobiła delikatny makijaż i wyszła na śniadanie.
W pokoju wspólnym nie było nikogo.. Równie jak  na korytarzach.. Ani jednej żywej duszy. Atmosfera była wręcz grobowa, co przerażało i zadziwiało gryffonkę.

Ali: Co jest? - Zapytała sama siebie.

Szła mniej pewnym krokiem, przyglądała się nieruchomym obrazom, jedynym dźwiękiem który słyszała było bicie jej serca.

Draco: Dzień dobry Ali - Pojawił się znikąd Malfoy.
Ali: O matko na brodę Merlina przestraszyłeś mnie ! - Wrzasła
Draco: O to mi chodziło..
Ali: Co się stało? Gdzie są wszyscy? Dlaczego tu tak pusto?
Draco: Tyle pytań..
Ali: Draco co się z Tobą dzieje ?!
Draco: Staram się powiedzieć Ci,żee..

Nagle chłopak rozpłynął się a na Jego miejscu stało trzech dementorów...

..................................................................................................................................................

Miona: Ali, Ali obudź się!! Wstań słyszysz?? - Przerażona Miona miotała przyjaciółką we wszystkie strony.
Ali: Nic mi nie jest ! - Wstała zalana potem...
Miona: Co się stało? Krzyczałaś, płakałaś, obudziłaś pół szkoły.. - Przytuliła Ciemnowłosą 
Ali: Miałam zły sen.. Przepraszam...
Draco: Dobrze się mówi.. Przepraszam, ale to nie TY zostałaś obudzona przez wrzaski przerażonej złym snem dziewczynki !
Harry: Zamknij się Malfoy !
Draco: Sam się zamknij Potter ! I lepiej zajmij się swoją przyjaciółeczką, bo złe sny ją męczą.. - Wyszedł obrażony Blondyn.

Ali była zdumiona. Nie rozumiała co się stało, nie kontaktowała za bardzo ale wstała i podążyła za Draconem.
Harry i Miona byli niesamowicie zadziwieni zachowaniem przyjaciółki, a reszta wróciła do swoich dormitoriów.

Ali: Draco! Draco stań ! - Biegła za chłopakiem
Draco: Wracaj do łóżka szlamo !

W jednym momencie zawalił się świat młodej czarownicy. Stanęła jak wryta z oczami pełnymi łez.

Ali: Co powiedziałeś?
Draco: Nie udawaj głupszej niż jesteś ! - Podszedł do dziewczyny i spojrzał jej w oczy - No ale skoro tak bardzo chcesz.. Wracaj do łóżka SZLAMO !!
Ali: Ma-masz pecha Draco. Jestem czysta...- Wypowiedziała ledwo słyszalnie i w biegu wróciła do swojego dormitorium.

Całemu zdarzeniu przyglądała się zazdrosna Pansy Parkinson.

Draco jeszcze dosyć długo stał wpatrując się w stronę korytarza, w którą pobiegła  dziewczyna. Nie wierzył w co zrobił, w co usłyszał, nie potrafił..
Do pokoju zaprowadził go Blaise.

Draco: Stary co ja zrobiłem ?
Zabini: Nie rozumiem.. Normalnie postąpiłeś, jak zawsze..
Draco: Jak zawsze.. - Powtórzył jak mantrę. 
Zabini: Czyżbyś coś czuł ?
Draco: Zdziwienie - Odparł bez uczuć
Zabini: Do gryffonki !
Draco: Oszalałeś ?!
Zabini: To czemu tak się przejmujesz?
Draco: Jestem zdziwiony tym, że jest czysta..

Zabini wiedział, że Draco kręci ale ze względu na jego prywatność postanowił nie naciskać.
Obydwoje zasnęli.. Draco na łóżku,a Blaise na fotelu.

Miona: Ali co się stało? Dlaczego płaczesz ? Tylko nie mów,że ..
Ali: Malfoy !
Miona: Ginny chodź tu !
Gin: Jestem - Odparła zaspana.
Miona: Potrzebuje nas!
Gin: Harry, Ron !
Chłopaki: Idziemy!

Przyjaciele usiedli w kręgu na łóżku Ali i wspierali ją jak tylko mogli. Dziewczyna po jakimś czasie uspokoiła się i wyjaśniła jej zachowanie i lament..

Ali: Wiem, że możecie być troszkę źli,ale co się stało to się nie odstanie. Wczoraj zanim przyszłam do pokoju życzeń wpadłam na Malfoya..
Ron: I wszystko jasne..
Gin: Nie przerywaj !
Ali: Rozmawialiśmy i w pewnym momencie wycelował we mnie różdżką... Starałam się wejść do środka jego głowy, poznać go,ale nic.. Potem latałam na Aramisie, kiedy wylądowałam znalazłam go za drzewem. Bardzo mnie to zdziwiło. Zabrał mnie w pewne wyjątkowe miejsce, bardzo długo i dużo rozmawialiśmy. Był taki otwarty, wesoły jak nie on! Usnęłam na jego ramieniu..
Harry: Aż tak przynudzał ? - Cała piątka wybuchła śmiechem
Gin: To,że czuje się przy nim bezpiecznie i dobrze nie znaczy, że przynudzał

Słowa Rudej dały Alii do myślenia.

Ali: Mogę ?
Miona: Możesz
Ali: Przeniósł mnie do pokoju, położył i pocałował w czoło. Kiedy wychodził powiedziałam " Szkoda, że rano będziemy musieli się nienawidzić "

Harry, Ron, Miona i Ginny patrzeli na siebie porozumiewawczo.

Ali: Co?
Ron: Nic kontynuuj..
Ali: Śniło mi się.. hmm.. pustka.. W całej szkole było pusto, nikogo nie było, obrazy, pokoje wszystko bez jednej żywej duszy. Nagle zjawił się zimny Arystokrata, po czasie rozpłynął się w powietrzu a na jego miejscu pojawiło się troję dementorów. - Dziewczyna patrzała w dal..
Harry: Jako że  ktoś musi się zapytać.. Czy Ty coś czujesz do tego dupka ?
Miona: Harry!
Ali: Nie spokojnie Hermi.. wiedziałam, że po mojej opowieści padnie to pytanie..
Ron: Więc ?
Ali: Nic nie czuję - Stwierdziła - Może nienawiść.. Złość, zawiedzenie
Gin: Czyli normalna odpowiedź - Posłała dodający otuchy uśmiech Ruda.
Miona: Chcesz możemy z Gin spać z Tobą dziś
Ali: Było by świetnie !
Harry: To my się żegnamy.

Podeszli do dziewczyn, ucałowali całą trójkę i wrócili do sypialni.

Gin: Nie wiem jak Wy, ale ja padam
Miona: Idźmy już spać.
Ali: Dobranoc
Miona: Dobranoc
Gin: Słodkich snów. - Wykręciły się na najwygodniejszą stronę i usnęły.

Draco obudził się o 06:35 i nie mógł już spać. Wziął kartkę papieru i zaczął coś pisać..
Przepraszam.   
Zawołał puchacza i posłał list zranionej dziewczynie, po czym postanowił wziąć prysznic.
Ali obudziła sowa stukająca dziobem w okno.

Gin: To puchacz Malfoya
Ali: Ciekawe co chce.. - Odczytała w myślach - Przepraszam.
Miona: Dziwak..Wracajcie spać.
Ali: Wy idźcie, ja idę się umyć i wgl..

Jak powiedziała tak zrobiła. Zrobiła sobie długą relaksującą kąpiel. Nie myślała o Arystokracie, raczej co przyniesie dzień. Kiedy wyszła jeszcze w ręczniku wybrała ciuchy na dziś. Kremowe leginsy, czarna bokserka, szary żakiet i białe trampki. Oczy podkreśliła eyelinerem,a usta truskawkowym błyszczykiem, a włosom pozwoliła pozostać na wolności. 

Ali: I jak? - Zapytała dwa śpiochy.
Miona: Wyglądasz.. Olśniewająco Księżniczko - Przeciągała się leniwie.
Gin: Która godzina ? 
Ali: 08:20
Gin: Dziękuję
Miona: Wracamy się ubrać - Uśmiechnęła się Czekoladowo-oka. 
Ali: To widzimy się na śniadaniu? 
Gin: Mhym 

Draco również starał się dziś wyglądać. Ubrał beżowe spodnie ( w stylu męskich rurek ) i koszulę z rozpiętymi trzema guzikami, do tego wyjątkowo kremowe trampki. Udał się do pokoju wspólnego prefektów z nadzieją ujrzenia gryffonki.
Usiadł wygodnie w fotelu na przeciw kominka i nasłuchiwał. Pojawiało się wiele osób,ale ani śladu Ciemnowłosej. Nagle się pojawiła, w jego oczach rozbłysła nadzieja. Podeszła do kominka i wrzuciła liścik Dracona.

Draco: Przeczytałaś? - Lecz nie usłyszał odpowiedzi.

Dziewczyna wyszła. Kroczyła pewnym krokiem na główną salę gdy usłyszała..

Draco: Odpowiedz !

Gryffonka nieugięcie szła dalej, lecz poczuła ucisk w klatce piersiowej i upadła na ziemię. Podeszła do niej Pansy.

Pansy: Nie podchodź Dracusiu bo ją zabiję !
Draco: Jesteś tchórzem.. Nic jej nie zrobisz - Podjął się kroku, lecz Pansy  uniosła czarem Ali i rzuciła ją o posadzkę - Przestań ! - Krzyknął,a jego oczy zalśniły złością
Pansy: Żadna więcej szlama nie będzie nam przeszkadzać !
Draco: Jesteś chora ! 
Pansy: Nie powinieneś był tego mówić ! - Złapała Lilę za włosy i jednym ciągłym gestem rozcięła jej rękę.

Ali czuła niesamowity ból. Mimo,że rana zaczęła już się goić ręka niesamowicie ją bolała. Oddychała ciężko a jej oczy mówiły same za siebie. Ze smoczą naturą była silniejsza od kogokolwiek w zamku. Patrzała gniewnie na Dracona, który stał i nic nie mógł zrobić..

Ali: Tylko troszkę zaboli - Wstała z napastniczką na plecach - Pansy.. - Spojrzała na Parkinson, która przerażona robiła kolejne kroki w tył.
Pansy: Kim? Czym Ty jesteś ? 
Ali: Nazywam się Ali Merem Hangrom. Jestem władcą smoków ! - Te zdanie brzmiało tak majestatycznie w ustach dziewczyny..
Pansy: Nieważne.. Może rączka się zaleczyła,ale trupi jad właśnie rozchodzi się po twoim ciele..- Uciekła.

Ali stała już mniej stabilnie na nogach. Draco w ostatniej chwili złapał ją i natychmiast zaniósł do skrzyła szpitalnego. 

Madame Poppy: Wyjdź Draco, muszę się nią zająć..
Draco: ale..
Madame Poppy: Bez gadania, zawołaj przyjaciół.

Malfoy pobiegł do pokoju wspólnego..

Draco: Gdzie jest Potter?!
Zabini: Na błoniach ze swoją paczką..

Zabini i Draco przenieśli się na błonie.

Harry: A Ciebie co tu przywiało? 
Draco: Ali..- Mówił lekko zadyszany - Ona..
Ron: No gadaj !
Draco: Zamknij się i nie rozkazuj !
Miona: W ten sposób się niczego nie dowiemy ! Prowadź.
Draco: Skrzydło szpitalne..
Zabini: Coś Ty jej zrobił ?!
Draco: Wyjaśnię po drodze!

Cała szóstka pobiegła do skrzydła szpitalnego.. Dracon tłumaczył sytuację po drodze. Gdy doszli na miejsce zastali personel walczący o życie Czarownicy.

Harry: Ona nie może umrzeć !!

Miona i Ginny zaczęły płakać, a Ron i Harry lamentować. Blaise stał spokojnie,a Draco chodził w kółko z rękoma na głowie. Myślał co zrobić by Pansy pożałowała swojego czynu.

Zabini: Pomogę ci!
Draco: Co? 
Zabini: Czytam w Twoich myślach..
Draco: Blaise..
Zabini: Nie ma o czym gadać.. Choć 
Hrry: A wy dokąd ?
Draco: Nie Twój interes Potter!
Harry: Jest dla mnie jak siostra,a leży tam też z Twojej winy !
Draco: Nie musisz mi uświadamiać.. Wiem to !- Spuścił głowę - Idziemy " Porozmawiać " z Pansy 
Harry: Jeśli zrobisz jej krzywdę..
Draco: Mogę nawet resztę życia spędzić w askabanie !! Nie daruję jej tego..
Harry: To nie zwróci jej życia !
Draco: Ona jeszcze nie umarła ! I nie umrze !!
Zabini: Draco.. - Poklepał przyjaciela po ramieniu, bo zaczął za dużo mówić
Draco: A Ty Potter.. Weź się w garść ! Ona Cię potrzebuje !

I  odeszli. Zachowanie Dracona wzbudziło podejrzenia w Ronie i Harrym, ale w tym momencie najważniejsza była Ali.

Zabini: Draco !
Draco: Czego ?
Zabini: Co jest z Tobą ?
Draco: Nic.. Zdenerwowałem się
Zabini: Nie udawaj.. Widzę !
Draco: To skoro widzisz to po jakiego grzyba się pytasz !!
Zabini: Ona się wykaraska !
Draco: Wiem to. Ale Parkinson i tak zapłaci..

Wbiegli do dormitorium Pansy. Drzwi były otwarte, jakby czekała na nich.

Draco: Parkinson !
Pansy: Dracuś! Blaise..
Zabini: Przyszliśmy " pogadać "
Pansy: O czym?
Draco: Nie zgrywaj idiotki !
Zabini: Ona nie musi..
Draco: Zapłacisz mi za to! - Podszedł do dziewczyny i zacisnął dłonie na jej szyi.
Pansy: Zabijając mnie nic nie zmienisz.. - wyszeptała
Zabini: Draco ! Draco !! Malfoy !!!

Chłopak puścił pół przytomną dziewczynę...

Draco: Jeszcze się policzymy.

Wychodząc Zabini rzucił czar zagubienia na jej komnatę. Wrócili na skrzydło. Pottera i reszty nie było na korytarzu.
Blondyn nerwowo pchnął drzwi za którymi leżała Ali. Zobaczył ją.. Słabą, bladą i bezbronną.

Draco: Ali !
Ali: Draco ? Co Ty tu.. 
Harry: Przyniósł Cię tu.. Mogę Cię prosić na stronę Draco ?

Odeszli kawałek...

Harry: Co zrobiłeś Pansy ?
Draco: Spokojnie Potter. Tylko ją nastraszyłem.
Harry: Lepiej się stanie jak nie będziesz zbliżał się do Lili przez jakiś czas.. - Stwierdził łagodnie
Draco: I myślisz, ze Twoje gadanie mnie w tym powstrzyma ?
Harry: Jest jak siostra..
Draco: Potter wyluzuj.. nie mam zamiaru nic jej robić - Poklepał wybrańca po ramieniu i wrócił do Ciemnowłosej.

Dziewczyna nie wiedziała jak ma się zachować przy przyjaciołach, kiedy Malfoy chwycił jej dłoń. Patrzała w jego stalowe oczy i nie wierzyła co się dzieje.. Miała wrażenie jakby to był kolejny sen.

Ali: Czy to ?
Draco: Nie to nie niebo Hangrom.. Musisz poczekać, jeszcze pomęczyć się ze mną.. - Ucałował jej dłoń.
Ron: Od kiedy jesteście TAK BLISKO ? - Oburzył się Rudzielec.
Zabini: Czy to ważne ?
Gin: No właśnie ?
Ron: Bardzo.. To jest Malfoy, a to NASZA Ali..
Miona: Ron !
Ron: No co ? Taka prawda..
Draco: Rudzielcu zamknij się wreszcie !
Ali: Malfoy ! - Podniosła się lekko - Nie chcę żebyście się kłócili  !! Ron.. Harry akceptuje Dracona.. dla mnie.. poza tym nic nas nie łączy.. Prawda ? - Spojrzała pytająco na Blondyna..
Draco: Właśnie..
Ali: Nie chcę by Draco się obwiniał...
Ron: Ale kiedy to jego wina właśnie ! - Krzyknął  i wybiegł z sali trzaskając za sobą drzwiami..
Miona: Ja.. Pójdę do niego, pewnie jest zły za to co powiedział..
Harry: Tak, ja też pójdę.. Ginny chodź !
Zabini: A ja idę zdjąć urok z Parkinson..

Wszyscy wyszli. Zostali sam na sam. Patrzyli sobie w oczy, liczyła się dla nich tylko ta wyjątkowa chwila..

Draco: Serio nic nas nie łączy ?
Ali: A łączy ?
Draco: Niee.. Nie wiem. Nie mam pojęcia..
Ali: Więc dlaczego się mnie pytasz ? - Zapytała dość chamsko
Draco: To sygnał żebym poszedł... - Wstał i odszedł.. Zawiedziony.. Zły..

Lila została całkiem sama. Zrozpaczona tą wiadomością. Chciała usłyszeć od Dracona co czuje, jakie ma plany na nią,a w zamian dostała samotność...

Rozdział 1 " Miłość rośnie wokół NAS " :x

To był cudowny, słoneczny, jesienny dzień. Ali postanowił dzisiejszy dzień spędzić z przyjaciółmi, i zrehabilitować się za jej zachowanie sprzed kilku dni. Mianowicie kilka dni temu zerwał z nią chłopak.. Edward Minkel. Zrozpaczona dziewczyna na kilka dni zamknęła się w swoim dormitorium i nie dawał znaków życia.
Wstała, leiwie się przeciągnęła, a w myślach miała już idealny komplet na dziś. Powędrowała do szafy i znalazła swój " idealny komplet " , następnie zawędrowała do łazienki. Ubrała jasne jeansowe rurki, błękitna pół obcisłą bluzkę i do tego kremowe trampki. Nogawki lekko podwinęła tak samo jak rękawy. Delikatnym makijażem podkreśliła duże stalowo - niebieskie oczy, a włosy zaplotła w luźny warkocz. Gdy skończyła stanęła na przeciw lustra i stwierdziła dumnie..

Ali: Idealnie !

Wyszła z sypialni i udała się do pokoju wspólnego. Ku jej zdziwieniu w pokoju nie było nikogo prócz.. Malfoya...

Draco: Hangrom...
Ali: Malfoy...

Choć przywitali się oschło Draco patrząc na Ali czuł coś w stylu podniecenia. Jej jeansy opinały i podkreślały pośladki, bluzka świetnie charakteryzowała figurę dziewczyny, a podkreślone ogromne oczy przykuwały Jego uwagę bardziej od innych epizodów.

Draco: Muszę przyznać, że wyglądasz dziś oszałamiająco - Szczerze przyznał Blondyn
Ali: Daruj sobie Draco.. - Odparła chamsko.

Malfoy zbliżył się do gryffonki, złożył dłonie na jej tali i szarmancko spojrzał w równie stalowe oczy.

Draco: Hangrom zwracam honor, jesteś równie zimna i opanowana jak piękna i seksowna.

Ali odsunęła się od chłopaka i spojrzała na niego ze zdziwieniem.

Ali: Malfoy dobrze się czujesz ? - Podeszła i przyłożyła dłoń do czoła ślizgona - Może masz gorączkę ?
Draco: Ahh głupia szlamo.. - Oberwał w twarz - Nie powinnaś była tego robić - Oczy Blondyna zmieniły kolor ze stalowych na czarne, pałał nienawiścią do dziewczyny za gest który uczyniła - Czy na prawdę jesteś tak głupia by policzkować śmierciożercę ? - Przyłożył gryffonce różdżkę do gardła
Ali: No dalej.. Zabij mnie Draco - Przybliżyła się do nabuzowanego chłopaka.

Mówiła uwodzicielskim tonem, co bardzo podobało się Draconowi.Młody Malfoy odsunął się od Ciemnowłosej...

Draco: Idź do przyjaciół ! - Wykrzyczał odwrócony tyłem do Ali - Są w pokoju życzeń...

Ciemnowłosa trzymając już klamki dodała..

Ali: Cały Draco Malfoy.. Dumny, zimny arystokrata, który boi się uczuć i ucieka do swojego małego zamkniętego dla innych świata ! - I wyszła trzaskając za sobą drzwiami...

Draco udał się do swojej twierdzy i do końca dnia było go dla nikogo...

Słowa gryffonki bardzo skrzywdziły serce młodego śmierciożercy. Mimo, że był zimnym, oschłym, obojętnym młodzieńcem, oddanym tylko sobie i wiernym Czarnemu Panu był również oczarowany skromnością gryffonki, która niesamowicie go pociągała. Można nawet powiedzieć, że Ciemnowłosa skradła Jego martwe serce...

W tym samym czasie, kiedy Malfoy siedział na łóżku ze schowaną w dłoniach twarzą Ali bawiła się w najlepsze z przyjaciółmi.

Harry: Jak dobrze, że wróciła Ali
Ali: Ale ja przecież ciągle byłam tu z wami tylko, że w swoim dormitorium - Uśmiechnęła się znacznie.
Ron: Harremu chodziło raczej o to ,że..
Gin: Wróciłaś do żywych - Dokończyła za brata Ruda
Miona: Uwierz nie mogliśmy już patrzeć jak zamykasz się w sobie
Ali: Spokojnie, mogę Wam obiecać, że już nigdy więcej nie będę cierpiała przez żadnego faceta
Harry: Obiecujesz ?
Ali: Obiecuję.
Ron: Nic nie słyszałem !
Ali : Obiecuję !!!
Miona: Tak lepiej :)
 Ali : Co ja bym zrobiła gdybym Was nie miała ?
Gin : Byłabyś sierotą hahahahaha

I tak jeszcze długo rozmawiali, krzyczeli i śmiali się, lecz tylko Miona zauważyła, że Ali prowadzi wewnętrzną wojnę z myślami. Postanowiła wyjaśnić to później.

Jakiś czas później Dracon  udał się na wierzę astronomiczną pomyśleć, odgonić myśli o Hangrom...

Ali: Wredny Dupek ! - Denerwowała się gryffonka wyrabiając kolejne kilometry w swojej sypialni. - Ale czego ja się spodziewałam po kimś takim ? No czego ?! Ali nie jesteś blondynką ale inteligencją jej odpowiadasz.. - Z korespondencji wyrwało jej pukanie do drzwi

Lila otworzyła drzwi i ujrzała przyjaciółkę.

Ali: Jak dobrze Cię widzieć !
Miona: Rozumiem, że dobrze myślałam,że potrzebujesz rozmowy z kimś jeszcze niż tylko ze samą sobą?
Ali: Tak !
Miona: Proszę wytłumacz mi co się z Tobą dzieje ? Cały dzień choć szczęśliwa to w środku jakaś struta chodzisz.. Dopiero co otrząsnęłaś się po rozstaniu z Edwardem i zaś coś Cię łapie - Hermi krzyczała po pokoju wymachując rękoma we wszystkie strony.
Ali: To wszystko przez tego dupka Malfoya! - Dziewczyny opadły na łóżko a Ali  zaczęła tłumaczyć całą historię przyjaciółce - A teraz już całkiem nie wiem co ze sobą zrobić..
Miona: Nie przejmuj się nim. To jest Malfoy. tylko bawi się Twoimi uczuciami i na nich gra, bo sprawia mu to ogromną przyjemność.
Ali: Może masz rację. chyba polatam dziś na Aramisie, trochę się odprężę. - Obdarowała Czekoladowo-okom szczerym uśmiechem.
Miona: To świetny pomysł ! Tylko uważaj.. To nie jest malutki szczeniaczek tylko kilku tonowy smok ! - Zaśmiała się Miona i wróciła do swojego pokoju.

Lila ubrała czarny długi płaszcz do ziemi, założyła na głowę rozłożysty kaptur i wyszła na zewnątrz. W myślach zawołała smoka, a kilka sekund później już szybowała na wiernym przyjacielu.

Draco wciąż dręczył się z myślami, kiedy usłyszał kroki...

Zabini: A Ty dalej rozmyślasz o Hangrom ? - Zaśmiał się ślizgon, lecz mina mu zrzedła kiedy poczuł różdżkę i zobaczył ogniki złości w oczach Blondyna - Stary pogadajmy..
Draco: Odwal się Blaise.. Wracaj do pokoju - Wyluzował
Zabini: Draco jest już grubo po 23 ale rozumiem, że chcesz być sam.
Draco: No właśnie SAM.. żadna gryffonka nie będzie mieszać mi w życiu - Stwierdził bardzo surowo.
Zabini: Jak chcesz.. Dobranoc
Draco: No.. Dobranoc

Śmierciożerca został sam. Jedyne co słyszał to Jego własne serce i trzepot skrzydeł różnych zwierząt. Nie potrafił przyjąć do wiadomości, że On Draco Lucjusz Malfoy jest skłonny do takich odchyłów. Pomyslał, że może postąpi jak zwykle.. Alkohol, sex i zapomni o pociągającej Ali Hangrom... Kiedy już zmierzał w stronę schodów usłyszał skrzydła o wiele większe od sowy, czy nawet Hardodzioba. Wychylił się, a tuż nad Jego głową przeleciał lądujący już smok. Malfoy wykorzystał swoje śmierciożercze zdolności i przeniósł się za drzewo tak, że stał przed samym smokiem i jeźdźcem.

Ali: Mój Aramis... - Przytuliła się do łba przyjaciela i pogłaskała go z miłością.
Aramis: Ktoś jest za drzewem - Usłyszała głos w głowie.


Ugięła kolana i wzniosła się w górę, zgrabnie lądując przed podglądaczem.

Ali: Malfoy co Ty tu robisz ?! ŚLEDZISZ MNIE ? - Spojrzała na chłopaka smoczymi oczami, które w bladym świetle księżyca wyglądały jeszcze bardziej przerażająco.
Draco: Śnisz.. Co Ci się stało z oczami ?
Ali: Od kiedy Cię interesuję ?
Draco: Nie interesujesz..

Władczyni smoków wzniosła się w niebo i rozkoszowała się udaną nocą wirując na przeciw księżyca. chwile później obok pojawił się Draco. Przyglądał się dziewczynie. Wyglądała tak niewinnie, szczęśliwie. Pomyślał nawet, że coś mogło by być między nimi. Równocześnie nie rozumiał co się z nim dzieje, przecież on nie wierzy w miłość, ona nie istnieje. Jest zimny, nieczuły, rozkochuje w sobie każdą, a po udanej nocy udaje, że nigdy nic się nie stało. Dumny arystokrata, bezlitosny śmierciożerca. Jak może być zdolny do uczuć ?

Ali: Czemu tak mi się przyglądasz? - Posłała ciepły uśmiech w stronę chłopca, który wyglądem przypominał dziecko w sklepie z zabawkami.
Draco: Zaufaj mi.. - Złapał Ciemnowłosą w tali, a ona objęła go wokół szyi.
Ali: Dlaczego mam to zrobić ?
Draco: Bo warto - Znikli

Wylądowali na samym środku syreniego jeziora, o którym już wszyscy dawno zapomnieli.. Wszyscy tylko nie Dracon. Usiedli na pomoście znajdującym się na małej wyspie.

Draco: Dlaczego mi zaufałaś ? - Zapytał spokojnym, nie podobnym do niego tonem.
Ali: Bo powiedziałeś, że warto - Zaśmiała się
Draco: Dobra odpowiedź - Odwzajemnił uśmiech
Ali: Draco ! Czy to zmarszczki? Ahh to uśmiech.
Draco: Serio? Tylko nie mów nikomu hehe - Śmiał się.- Muszę ci wyznać, że Twoje oczy delikatnie mnie..
Ali: Przerażają?
Draco: DELIKATNIE - Podkreślił

Patrząc na chłopca dziewczyna wróciła do swoich stalowo-niebieskich oczu, które odbijały większość gwiazd z nieba.

Ali: Skąd znasz to miejsce ? Pewnie zabierasz tu każdą.
Draco: Nie szalej, nie pozwolę Ci dowiedzieć się wszystkiego jednej nocy.
Ali: Jaki tajemniczy - Popatrzała w stalowe oczy Blondyna.

Przez ułamek sekundy wyobraziła sobie siebie z Nim. NIE ! Każdy tylko nie Draco Malfoy ! Otrząsła się z refleksji.

Draco: Tajemnica to moja ksywka - Posłał kolejny uśmiech w stronę dziewczyny - Jesteś pierwsza.
Ali: Hmm?
Draco: Jesteś pierwszą, którą tu zabrałem.
Ali: Czuję się zaszczycona.
Draco: Powinnaś
Ali: Tak Draco powrócił.
Draco: Przepraszam - Spojrzał niepewnie
Ali: Co Ty powiedziałeś ? - Z niedowierzaniem wytrzeszczyła oczy
Draco: Przepraszam. - Powtórzył.

Ich rozmowy trwały jeszcze wiele godzin. rozmawiali jak najlepsi przyjaciele, kompletnie zapomnieli, że sa najgorszymi wrogami. Może poniosła ich... miłość...

Ali zasnęła na ramieniu ślizgona, nie chciał jej budzić więc delikatnie uniósł i przeniósł do sypialni gryffonki. Kiedy położył ją na łóżku ucałował w czoło i chwilę jeszcze popatrzał. Kiedy odchodził usłyszał..

Ali: Dziękuję. Szkoda, że rano zaś będziemy musieli się nienawidzić...