Ali: Źle się czuję, nie chcę Cię zarazić !
Gin: Nie ściemniaj !
Miona: Alohomora - Wypowiedziała robiąc obrót i trach.
Ali: To jest łamanie mojej prywatności - Mówiła przykryta pod kołdrą.
Miona: Kochana nie możesz pokazywać swojej słabej strony ! Nie teraz.
Ali: Ale spójrz na mnie - Odkryła kołdrę - Wyglądam jak siedem nieszczęść..
Gin: Nie przesadzaj.. Lekki makijaż i ...
Ali: Makijaż nie przykryje mojego serca..
Miona: Skłamałaś mówiąc, że nic do niego nie czujesz.. prawda ?
Ali: Nie.. Nie wiem sama. Naprawdę nic nie czułam. Zimny, puszący się arystokrata ! Ale z drugiej strony romantyczny, nieśmiały chłopak. Nie mówił za dużo, jakby bał się zaufać.. Ahh cholera !
Gin: Porozmawiaj z nim
Ali: Zwariowałaś !?
Miona: Faktycznie to nie najlepszy pomysł w tych okolicznościach.
Ali: Żałosna ja ! - Położyła się na łóżko - On i tak pewnie nic do mnie nie czuje.. I Harry !! Jak mógł !? Potraktowali mnie jak nagrodę w jakimś głupim zakładzie !!
Gin: Ale przyznaj, że to było urocze - Uśmiechnęła się Ruda
Miona: Tak ja też tak sądzę. - Na twarzach dziewczyn pojawiły się szerokie uśmiechy.
Ali: Tak to było słodkie. Pomożecie mi ? - Spojrzała na przyjaciółki z miną pieska.
Gin: Czekałam jak zapytasz ! Biorę się za makijaż !
Miona: To ja wybiorę ci jakieś ciuszki.
Przyjaciółki krzątały się po dormitorium Ciemnowłosej, a ona sama spinała włosy w koka chodząc w tą i wewte. W progu ujrzała Harrego. Patrzał smutno, choć ona unikała jego wzroku.
Gin: Ali !
Ali: Idę już !
Przyjaciółki przygotowały dla dziewczyny czarne rurki, brzoskwiniowy sweterek i jej ukochane trampki.
Ali czuła wsparcie przyjaciół. Była im za to bezgranicznie wdzięczna. Szczęśliwsza spakowała do torby potrzebne książki i wraz z przyjaciółkami wyszła z pokoju. Tuż przed drzwiami stał Potter.
Harry: Ali możemy porozmawiać ? Proszę.
Miona: Tak wy pogadajcie, a my zajmiemy Ci miejsce obok nas. Do zobaczenia na eliksirach !
Ali: Paa !
Udali się na półpiętro, które prowadziło z pokoju Ali do pokoju wspólnego prefektów.
Ali: O czym chciałeś porozmawiać ?
Harry: Słuchaj głupio wyszło z tym zakładem..
Ali: Co Ty nie powiesz..
Harry: Chciałem tylko odebrać mu Ciebie..
Ali: Dlaczego ?
Harry: Bałem się, że on nam Cię zabierze.. Że zapomnisz o nas..
Ali: Harry jak mogłeś tak pomyśleć ? Znamy się od dziecka.. Wiemy o sobie wszystko, przecież wiesz, że nigdy was nie zapomnę. Po za tym nie byłam z nim..
Harry: Przepraszam.
Ali: Nie gniewam się już przecież - Przytuliła się do chłopaka
Harry: Nie chcę, żeby on Cię zranił..
Draco: Bez obaw Potter.
Ali: Malfoy ? Myślałam, że jesteśmy..
Draco: Sami ? Nie czekałem tu na Ciebie, ale widzę, że znalazłaś pocieszenie..
Harry: Nie bądź śmieszny..
Draco: Nie będę już przeszkadzał. - Puścił oczko do Ciemnowłosej - Do zobaczenia na eliksirach Piękna !
Po wyjściu Draco przyjaciele roześmiali się naprawdę głośno. Tak mocno się zanosili, że biedna Ali usiadła na podłodze.
Ali: Hahahahahaha co to miało być ?!
Harry: Nie mam pojęcia. - Pomógł jej wstać. - Aaa w ogóle McGonagall się o Ciebie martwiła.
Ali: Miło z jej strony. - Powoli ruszali w stronę sali gdzie zaczęła się już lekcja eliksirów.
Harry: Słuchaj. W ramach wynagrodzenia chcę Cię dziś porwać.
Ali: Ty mnie ?
Harry: Jako Twój starszy brat mam do tego prawo prawda ?
Ali: Oczywiście. - Posłała uśmiech w stronę Wybrańca.
Pansy: O proszę, proszę Para Szkoły kroczy.. Gdzie masz Dracona Ali ?
Ali: Co Cię to interesuje ?
Pansy: Harry Ginny chyba jest zazdrosna nie sądzisz ?
Harry: Zapewne nie.
Pansy: Od kiedy się prowadzacie razem ? A zapomniałabym.. Jak rączka ? - W Ali krew już parowała..
Ali: Bardzo dobrze. Dziękuję, że pytasz - Odpowiedziała ironicznie - Od dziś Harry postanowił odprowadzać mnie na pierwsze zajęcia, bo Draco woli Twoje towarzystwo. - Oznajmiła łagodnie.
Pansy: Naprawdę ? - W jej oczach rozbłysła nadzieja.
Ali: Tak. Oczywiście ! Wiesz byłam dosyć blisko z Draconem i wyznał mi raz czy dwa, że niezwykle podoba mu się jak tak zalotnie z nim rozmawiasz - Wkręcała ślizgonkę.
Pansy: Jaa.. Muszę iść ! Paa dzięki !!
Ali: Paa
Harry: No cześć. - Kiedy Parkinson znikła za rogiem Ali i Harry dławili się śliną za śmiechu. - Coś Ty jej nagadała ?
Ali: Wiesz w sumie nie pamiętam hah ale wiem, że mina Draco będzie niezapomniana hahahaha. Chodź ! - Pobiegli prosto do sali, w której nie było jeszcze nauczyciela.
Harry: Ale nam się upiekło.
Zajęli swoje miejsca, tuż obok Miony i Rona. Patrząc na Pansy przytulającą się do wystraszonego ślizgona cała piątka ledwo siedziała na miejscach. Draco podejrzewał czyja to zasługa.
Draco: Pansy zrozum.. Ja nic do Ciebie..
Pansy: Ja wiem, że kłamiesz..
Zabini: Draco fajną masz nową..
Draco: Zamknij się !
Blaise też już nie wytrzymywał. Wiedział, że to sprawka Ali, bo przecież szedł tuż za nimi ale nie miał zamiaru informować kumpla.
Nagle w drzwiach pojawiła się profesor McGonagall.
P.Profesor: Dzisiejsze zajęcia są odwołane. Postanowiłam dać wam dzień wolny po wspaniałym meczu. - I wyszła.
Wszyscy bardzo się cieszyli. Skakali po ławkach, krzyczeli. Dla Ali to brzmiało jak dziwny sen.
Ali: Harry uszczypnij mnie proszę - Patrzała na drzwi, w których kilka minut temu znikła McGonagall.
Harry: Po co ?
Ali: Po prostu - Uszczypną - Ała !
Harry: Przepraszam.. Po co to zrobiłem ?
Ali: Chciałam się upewnić, że to nie był sen - Roześmiała się.
Ron: Głupki. - Oznajmił przytulając Hermionę.
Gin: Harry.
Harry: Słucham kochanie ? - Objął Rudą.
Gin: Spędzę dziś noc z Ronem i Mioną.
Ali: Czyli wiecie gdzie on chce mnie porwać ?
Miona: Nie ależ skąd - Sarkastycznie odpowiedziała z uśmiechem.
Zabini słyszał całą rozmowę przyjaciół.
Ali: Idziemy, czy będziemy tak tu siedzieć jak ćwoki ?
Jakiś koleś: Co to za różnica ? I tak nimi jesteście !
Draco: Nie udzielaj się Gramol !
Gramol: Bo ? - Draco wstał i wycelował różdżką w chłopaka.. Lecz Ali stanęła w jego obronie.
Ali: Najpierw rzuć zaklęcie na mnie - Spojrzała stanowczo.
Draco: Za to co nagadałaś Pansy to powinienem - Uśmiechnął się i opuścił różdżkę.
Ali: Należała Ci się nauczka nie sądzisz ? - Odwzajemniła uśmiech. - A po za tym uśmiechasz się publicznie.
Draco: Cholera ! Co Ty ze mną robisz ? - Spojrzał na nią uwodzicielsko.
Ali: Zobaczysz co jeszcze zrobię. - Odwróciła się i dała znak przyjaciołom, żeby poszli.
Idąc korytarzem przyjaciele śmiali się i komentowali zachowanie Ciemnowłosej.
Ron: Tego się nie spodziewałem.
Ali: Daj spokój, każdy może się powygłupiać.
Miona: On raczej wyglądał poważnie.
Ali: Bzdury gadacie. chodźcie na błonie. - Pobiegli rozpromienieni.
Był 25 wrzesień. Słońce świeciło, lekki wiatr głaskał ich po głowach. Położyli się pod drzewem i zaczęli wspominać stare czasy.
Gin: A pamiętacie jak wszyscy mi dokuczali z powodu koloru moich włosów i dla mnie zmieniliście kolor włosów na rude hahahaha dziękuję.
Harry: A pamiętacie jak się poznaliśmy ?
Miona: Hahahahahaha wpadłam na Ali, która uciekała przed Luną hahahaha, potem przypadkiem zaczęłam szukać żaby i trafiłam na was.
Ron: Najpiękniejsze czasy.
Ali: Pamiętacie jak Dumbledore posłał nas z Malfoyem do zakazanego lasu ? - Wszyscy dziwnie posmutnieli. - Przepraszam, nie chciałam..
Harry: Daj spokój. To był niesamowity człowiek, nie powinniśmy być smutni gdy o nim rozmawiamy.
Miona: Co najlepiej wspominacie jak przybyliśmy do zamku. Ja bibliotekę.
Gin: Ja chyba dormitorium. Hahahahaha.
Ron: Kolację.
Harry: Pokój życzeń.
Ali: Znalazłeś go później.
Harry: Tak. Ale w sumie najbardziej mi się podobał.
Ali: A mi ? Cały zamek podoba się najbardziej.
Ron: Jak dowiedzieliście się o tym, że nie jesteście normalni ?
Harry: Mi uświadomił to Hagrid.
Ron: Mi mama upiekła tort i oznajmiła, że nie jestem inny tylko wyjątkowy i jak reszta posiadam moc.
Gin: Ja byłam przy tym i też się dowiedziałam przypadkiem.
Miona: Ja sama się domyśliłam
Ali: Ja.. Dowiedziałam się od Aramisa.
Ron: To ciekawe..
Ali: Co ?
Ron: Jak mogłaś dowiedzieć się od smoka ?
Ali: Ja go rozumiem.. Przecież wiecie, że mam różne zdolności.
Harry: Podsłuchałem kiedyś rozmowy Dumbledora z Snapem.. Mówili, że jesteś o wiele potężniejsza ode mnie, od Dumbledora, a nawet od Voldemorta...
Ali: Chyba wypiłeś w tedy za dużo kremowego piwa - Roześmiała się głośno, a wraz z nią cała reszta.
Miona: Ile my tu już siedzimy ?
Ron: Ze dwie godziny.
Harry: Zbierajmy się.
Ali: Po co ?
Miona: Każdy ma dziś zaplanowany dzień, no w sumie wieczór.
Przyjaciele wiedzieli, że Potter chce wynagrodzić przyjaciółce całe zło, które jej wyrządził. Ginny nie była zła, ani zazdrosna. Tak jak Harry traktowała ją jak siostrę i świetnie rozumiała położenie i postępowanie ukochanego.
Kiedy Ali weszła do swojej sypialni dostrzegła zakapturzoną postać. Tajemniczy gość wyciągną dłoń z kopertą w stronę gryffonki.
Ali: Dziękuję. - Postać ukłoniła się i znikła.
Ali podejrzewała, że mógł być to Draco, ale Blondyn całkiem inaczej pachniał. Tak rozpoznała by jego zapach wszędzie. Tak samo głos i spojrzenie.
Delikatnie odpakowała kopertę i poczuła znajomy zapach.
W tym samym czasie Draco niecierpliwie chodził po pokoju. Zjawił się Zabini.
Draco: I jak? Dałeś ?
Zabini: Tak.
Draco: Przyjęła ?
Zabini: Zaczęła czytać.
Draco: Stary mam u Ciebie dług.
Zabini: Nie ma o czym mówić.. Chociaż..
Draco: Mów.
Zabini: Możesz załatwić mi na listopadowy bal jakąś fajną dziewczynę.
Draco: Będzie najlepsza !
Blondyn był w niebo wzięty. Wszystko szło po jego myśli.
W tym czasie Ali czytała list od " Tajemniczego wielbiciela "
Odwdzięczę się Piękna ! Widzimy się dziś w pokoju życzeń o 22.
Ali: Jaki głupek - Cieszyła się sama do siebie. - Muszę mu odpisać, bo biedak zaczeka się na śmierć.. - Wzięła pióro, pergamin i odpisała.
Mój Drogi ! Czekam na dogrywkę z niecierpliwością, a na spotkanie nie przyjdę. Jestem umówiona.
Posłała sowę pod adres Draco Malfoya. Ten czytając odpowiedź delikatnie mówiąc zdenerwował się. Postanowił śledzić Ciemnowłosą.
Zabini: dokąd tak pędzisz ? - Biegł za poddenerwowanym Blondynem.
Draco: Ali ma randkę dziś w nocy.
Zabini: Hahahahaha z Potterem !
Draco: Co ?! - Odwrócił się w stronę przyjaciela.
Zabini: Potter chce się zadośćuczynić za ten wasz zakład.
Draco: Skąd wiesz ?!
Zabini: Rozmawiali dziś na korytarzu o tym..
Draco: Dlaczego mówisz mi to dopiero teraz ?!
Zabini: Byłeś zbyt zajęty Pansy hahahahaha - Nie wytrzymał.
Draco: Daj spokój - Uśmiechnął się Blondyn.
Zabini: Ona serio jest magiczna
Draco: O co chodzi tym razem ? - Usiadł wygodnie w fotelu.
Zabini: Stałeś się bardziej ludzki. - Siadł na przeciw.
Draco: Zdaje mi się, że chcesz porozmawiać.
Zabini: Tak. Taka męska przyjacielska rozmowa.
Draco: Chyba nie jestem jeszcze gotowy..
Zabini: To tylko szczerze odpowiadaj.
Draco: Przerażasz mnie..
Zabini: Chcesz z nią być ?
Draco: Nie wiem
Zabini: Kłamiesz..
Draco: Chcę.
Zabini: Czujesz coś do niej ?
Draco: Tak. Ale nie potrafię nazwać tych uczuć.
Zabini: Idź bo się spóźnisz..
Draco: To nie jest pytanie ! Czekaj co ?
Zabini: Chciałeś ją śledzić..
Draco: Ale czy to nie będzie wkraczanie w jej prywatność ?
Zabini: Jesteś Draco Malfoy ! Nie obchodzi Cię prywatność innych !
Draco: Prawda. Ale nie jeśli chodzi o Nią. - Pobiegł w stronę dormitorium gryffonki.
W tym samym czasie Potter szedł z Ali w stronę wyjścia. Draco schował się za kolumną.
Harry: Rozmawiałem z McGonagall, pozwoliła nam wrócić do 01:00
Ali: Jaka hojna - Uśmiechnęła się Ciemnowłosa.
Szli w stronę zakazanego lasu. Draco poruszał się bezszelestnie, kradnąc każde spojrzenie rzucane przez dziewczynę w ciemność. Przed samym lasem stał Ron z miotłom Harrego.
Ali: O nie ! Nie wsiądę na to !
Harry: Zaufaj mi siostrzyczko !
Ali siadła za Wybrańcem i mocno do niego przyległa. Mieli dosyć mocny i drastyczny start, ale potem było już spokojnie. Draco snuł w bezpiecznej odległości pojąc się widokiem dziewczyny. Wylądowali na skarpie z widokiem na zamek.
Ali: Jak tu pięknie.
Harry: Tak. Przychodziłem tu z Syriuszem.
Ali: Brakuje ci go prawda ? - Usiadła na kamieniu.
Harry: Bardzo. On jeden był moją prawdziwą rodziną. Wiem, że mam Ciebie, Hermionę, Rona, Ginny i Weasleyów ale to nie to samo.
Ali: Wiem co masz na myśli.
Harry: Czasami śni mi się, że rozmawiam z rodzicami, że doradzają mi w ciężkich sytuacjach.. ale kiedy tylko otworzę oczy oni znikają.
Ali: Harry muszę Ci się do czegoś przyznać. - Spojrzała na przyjaciela - Jestem czysta.
Harry: Nie rozumiem.
Ali: Moja krew jest czysta.
Harry: Dlaczego to ukrywałaś ?
Ali: Szukałam dobrego momentu. Nie jesteś zły prawda ?
Harry: Oczywiście, że nie.. Ale to znaczy, że Twoi rodzice..
Ali: Znałam moją prawdziwą rodzinę. Wychowywała mnie siostra mojej matki. Nie jest czarownicą, za to wujek Gregor jest czarodziejem. Oraz bratem mojego ojca. Moi rodzice poznali się na peronie, w drodze do szkoły magii i czarodziejstwa - Uśmiechnęła się. - Przez lata budowali miłość. Pewnego dnia dowiedzieli się, że pojawię się na świecie. Byli bardzo młodzi, nie gotowi na dziecko. Mama po urodzeniu oddała mnie cioci Antoni i wujkowi Gregoremu. Miałam mieszkać z nimi dopóki moi rodzice nie skończyli szkoły i nie ustabilizowali się pieniężnie. Mieli zamiar się pobrać i wychowywać mnie. Ale pewnego dnia.. - Dziewczynie zaciął się głos. - Miałam w tedy 6 lat. Oznajmili mi, że już mogę mieszkać z nimi. To był najpiękniejszy dzień mojego życia ! Spakowałam się z mamą i wsiedliśmy w auto. Jechaliśmy do naszego nowego domu. kiedy dotarliśmy tata przedstawił mi Aramisa. Wytłumaczył kim jestem. Lecz pamiętam jak by to było wczoraj.. Usłyszałam krzyk mamy.. Tata pobiegł do domu, a ja schowałam się za gankiem. To byli smierciożercy. Zabili moich rodziców,ale wiedzieli że ja wciąż żyję. Aramis zabrał mnie do ciotki i wuja. - Głos dziewczyny drżał. Harry objął ją ramieniam.
Harry: Nie musisz mówić dalej. Już wszystko wiem. - Ali się rozpłakała.
Ali: Nigdy nie zapomnę widoku zakrwawionych rodziców. Dlaczego oni ?! - Płakała jak nigdy dotąd. Wszystko miała przed oczami. Czuła ból..
Harry: Kiedy.. kiedy już zostanę Aurorem obiecuję ci, że wyłapie i zamknę w askabanie każdego gnoja ! Co do jednego !
Ali: Nie. nie każdego.
Harry: Rozumiem, że tego jednego mam zostawić na wolności ?
Ali: Poproszę - Uśmiechnęła się.
Draco schowany w lesie słyszał całą historię. Teraz siedział oparty o jakieś drzewo i kipiał gniewem z powodu tego kim jest. Nienawidził samego siebie a jeszcze bardziej ojca, który przecież zmusił go do bycia śmierciożercą. Było mu żal z powodu przeszłości gryffonki. Wiedział, że nie może jej skrzywdzić a tym bardziej pozwolić komuś innemu.
Harry: Cieszę się, że jesteśmy szczerze wobec siebie.
Ali: Przepraszam, że tyle to ukrywałam.
Harry: Spokojnie. Nic się nie dzieje.
Ali: O zobacz ! To Syriusz !! - Wskazała na najjaśniejszą z gwiazd
Harry: Skąd wiesz ?
Ali: Kiedy byłam jeszcze mała w pokoju miałam galaktykę na suficie. Tata zawsze mówił, że ta gwiazda zwana jest Syriuszem.
Harry: Zapamiętam.
Rozmawiali jeszcze bardzo długo. Nie mieli pojęcia, że ich sekrety podzielał również Draco. Rozmawiali również o nim na czym skorzystał. Po kilku godzinach wrócili do zamku. Rozeszli się w salonie gryffonów.
Draco za to postanowił z samego rana udać się do rodzinnego domu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz