Z samego rana Draco ruszył do rodzinnego domu. Chciał wrócić na lekcje by móc poić się widokiem Ciemnowłosej. Kiedy dotarł drzwi otworzyła mu matka.
Narcyza: Draco ?
Draco: Witaj matko. - Wpuściła syna do środka.
Narcyza: Co ty tu robisz ?
Draco: Nie mam pojęcia, chciałem uprzedzić, że dziś przybędę z wyjątkowym gościem.
Narcyza: To znaczy ?
Draco: Jest ojciec ?
Narcyza: Nie ma. Kim będzie twój gość ?
Draco: To będzie bardzo wyjątkowa osoba, na której zależy mi nieziemsko dopilnuj proszę by ojciec nic nie schrzanił. - Pożegnał się z matką i wyszedł.
Blondyn był zawiedziony. Chciał porozmawiać z ojcem. Zrozumiał, że nie chce ciągnąć tego bagna. Nie chce być dłużej tym złym.
W tym samym czasie Miona i Ginny cicho wchodziły do pokoju Ali z małym torcikiem, a Harry trzymał drzwi.
Gin: Gdzie jest Ron ? - Wyszeptała
Harry: Powinien za chwilę.. - Ale nie dokończył bo Rudy wpadł na dziewczyny,a tort spadł prosto na twarz solenizantki, która natychmiast się obudziła.
Ali: Co się dzieje ?!
Miona: Niespodzianka ! - Krzyknęła podnosząc ręce i robiąc słodką niewinną minę.
Harry: Sto lat, sto lat .. - Zaczęli śpiewać.
Gdy już skończyli brudna solenizantka wyściskała wszystkich po kolei.
Ali: Jesteście najwspanialsi, najcudowniejsi ! No Kocham Was !!! - Rozpłakała się Brunetka.
Po cudownej i niezapomnianej pobudce przyjaciele wręczyli Ali upominki. Dziewczyna nie mogła opanować łez. Postanowiła przed lekcjami wziąć prysznic, bo nie chciała chodzić z tortem na twarzy. Postanowiła dziś nie stroić się zbytnio. Ubrała ciemne jeansy i podwinęła nogawki, do tego błękitną bluzkę na guziki i trampki. Eyelinerem podkreśliła oczy i rozpuściła pofalowane włosy. W otoczeniu przyjaciół poszła na śniadanie. Draco się wyrobił siedział i przyglądał się jak inni uczniowie podchodzą do gryffonki.
Zabini: Ma dziś urodziny - Uśmiechnął się chytrze.
Draco: Co jeszcze wiesz ?
Zabini: Gryffoni planują przyjęcie niespodziankę.
Draco: O której ?
Zabini: Od 17 do 21.
Draco: Idealnie - Klasnął w dłonie.
Zabini: Rozumiem, że masz koncepcję ?
Draco: Dokładnie.
Zabini: A prezent masz ?
Draco: Cholera ! No właśnie...
Zabini: Spokojnie. Panuje nad sytuacją. - Wyjął z kieszeni szaty granatowe pudełeczko w srebrne serduszka.
Draco: Te serduszka mogłeś sobie odpuścić ..
Zabini: Zamknij się i doceń gest
Draco: Ok. Co jest w środku ?
Zabini: Sam zobacz. - Draco uchylił pudełko i zobaczył łańcuszek i wisiorek z kamienia księżycowego,a na odwrocie napisane było " Draco "
Draco: Pomysłowe.
Zabini: Dziękuję.
Ali była w niebo wzięta. Wszyscy składali jej życzenia. Dzień układał się niesamowicie. Wszystko szło po myśli gryffonki. Nastała ostatnia lekcja. Dziewczyna cały dzień nie zwracała uwagi na Blondyna. Pomyślała, że dobrze było by przygotować się na wieczór, ponieważ przyjaciele organizują kolację. Ubrała błękitną sukienkę kończącą się przed kolanami w stylu baletnicy, czarne szpilki i dodatki w odcieniu butów. Grzywkę zaplotła w warkoczyka i spięła z tyłu. Gotowa kierowała się do pokoju życzeń. Coś przykuło jej uwagę. Coś jakby marynarka wisząca na oknie. Podeszła i zdjęła owe ubranie.
Draco: Miło, że pomyślałaś o mnie. - Posłał szarmancki uśmiech w jej stronę.
Ali: Jej jak Ty elegancko wyglądasz. - Zmierzyła wzrokiem chłopaka, który niegrzecznie opierał się o ścianę. Miał eleganckie szare spodnie i rozpiętą koszulę oraz niesfornie ułożone włosy. Wyglądał bosko.
Draco: Ty za to wyglądasz olśniewająco. Wiedziałem, że mogę na ciebie liczyć. - Podszedł do dziewczyny i objął ją w pasie.
Ali: Nie rozumiem. - Spojrzała w stalowe oczy.
Draco:Kradnę Cię. - Puścił jej oczko.
Ali: A moja kolacja ? Jestem przecież umówiona z.. - Chłopak odsunął się od gryffonkii i udał zezłoszczonego.
Draco: Wiedziałem, że wszystko jest dla Ciebie ważniejsze ode mnie. Ja się w ogóle nie liczę.
Ali: To gdzie idziemy ? - Zrobiła słodką minę.
Draco: Niespodzianka. - Zakrył oczy dziewczynie.
Kroczyli dosyć długo, bo Blondyn prowadził roześmiana dziewczynę slalomem.
W tym samym czasie Gin wróciła po krótkiej nieobecności na przyjęcie niespodziankę.
Harry: Dlaczego się tak uśmiechasz ?
Gin: Bo musimy odwołać przyjęcie.
Ron: Dlaszego ? - Zapytał oburzony z pełnymi ustami.
Gin: Pan Malfoy porwał solenizantkę. - Oznajmiła i wtuliła się w Harrego.
Miona: No pięknie - Stwierdziła łagodnie.
Ali: Dokąd mnie prowadzisz ?
Draco: Za chwilę dojdziemy. - Stanęli.
Ali: Już ?
Draco: Nie ale zmęczyłem się prowadząc taką sierotkę - Roześmiał się
Ali: No wiesz co ? - Splotła ręce na piersiach.
Chłopak podniósł Ciemnowłosą i zaprowadził na wierzę astronomiczną. Delikatnie postawił na ziemi.
Draco: Już. - Odsłonił jej oczy.
Ali: To jest ta niespodzianka ? - Spojrzała ze zdziwieniem.
Draco: To część pierwsza. - Podszedł do dziewczyny, która opierała się o okno. - Mam dla Ciebie dwa prezenty. Jeden to upominek, drugi może być jeszcze milszy.
Ali: Zaskakujesz mnie Malfoy.
Draco: O to zawsze mi chodziło. - Wręczył dziewczynie granatowe pudełeczko. Otworzył i wyjął prezent.
Ali: Jest piękny. Dziękuję ! - Rzuciła się w ramiona lekko zaskoczonego ślizgona.
Tulili się tak chwile. Czuli, że ich serca biją tym samym przyśpieszonym rytmem. Było romantycznie, spokojnie, idealnie. Tylko oni, gwiazdy i blask księżyca. Ich twarze niebezpiecznie zbliżały się do siebie, kiedy dzieliły ich milimetry Draco spanikował.
Draco: Pozwolisz mi założyć ten skromny upominek ?
Ali: Oczywiście. - Odwróciła się. Blondyn delikatnie zapiął łańcuszek. Dziewczyna wzięła do ręki zawieszony kamień. - Draco. - Odwróciła się twarzą do chłopaka i spojrzała w wpatrzone w nią oczy.
Draco: Gotowa na część drugą ?
Ali: No nie wiem.
Draco: Jesteś ze mną.
Ali: Wiem. Dlatego czuję się bezpieczna.
Draco mocno objął dziewczynę a ona odwzajemniła gest. Przenieśli się prosto pod drzwi domu Malfoya.
Ali: Chyba żartujesz.. Żartujesz prawda ? - Spojrzała przerażona.
Draco: Skądże ! - Otworzył drzwi. - Jesteśmy !
Weszli do środka dosyć niepewnie. Ali poczuła cudowny zapach kolacji. Dom był piękny. W starym stylu. Odzwierciedlał bardziej osobowość matki ślizgona.
Draco: Chodź pokarzę Ci mój pokój. - Powędrowali schodami na samą górę. Draco uchylił ostatnie drzwi po prawej stronie.
Pokój był w ciemnych barwach. Coś w stylu granatu. Na ścianach widniały zdjęcia. Masa zdjęć. Z dzieciństwa, ze szkoły. Pod oknem stało łóżko, na przeciw szafa z lustrami. Na suficie było pełno maleńkich lampek. Pomieszczenie całkowicie różniło się od wyobrażeń dziewczyny.
Ali: Romantyk - Popatrzała na zawstydzonego chłopaka.
Narcyza: Kolacja gotowa ! - Usłyszeli głos z dołu.
Zeszli po schodach powoli. Draco wziął pod rękę zestresowaną gryffonkę. Minęli salon i weszli do ogromnej jadalni. Przy stole siedział już Lucjusz Malfoy. Matka szturchnęła zamyślonego Lucjusz. Wstał. Popatrzał na dziewczynę i nie mógł uwierzyć w to co widzi.
Lucjusz: Merem.. - Wymamrotał wpatrzony w przestraszoną dziewczynę.
Narcyza: Witajcie. Siadajcie sobie.
Matka Dracona sprawiała wrażenie kochającej matki, dobrej pani domu i kochającej żony. Ali choć wiedziała gdzie się znajduje i z kim nie czuła zagrożenia. Nie odbierała atmosfery obojętnych na krzywdę innych sługusów Czarnego Pana. Czuła się jak w domu. Draco trzymał ją za rękę.
Narcyza: Więc jak masz na imię ?
Ali: Ali.. Ali Hangrom - Wymamrotała
Ojciec Dracona pobladł na twarzy.
Lucjusz: Kim są twoi rodzice ? - Ali spuściła wzrok.
Ali: Moi rodzice nie żyją proszę Pana.
Lucjusz: Ciekawe.
Narcyza: No opowiedz coś o sobie - Uśmiechnęła się zachęcająco.
Draco: Może ja powiem, bo Ali jest trochę onieśmielona zachowaniem ojca.
Narcyza: Draco !
Lucjusz: Nie przestań. Ma rację. Wybaczcie mi na chwilkę - Odszedł od stołu.
Draco: Ali ma dziś urodziny. Jest z Gryffindoru. Niesamowicie uzdolniona. Świetna czarownica. Wspaniała przyjaciółka. - Ali uśmiechała się
Narcyza: Rozumiem. Draco może idź do ojca,a ja sobie porozmawiam z twoją dziewczyną. - Draco z niechęcią wstał i puścił spoconą rękę Lilki.
Ali: Piękny dom.
Narcyza: Dziękuję
Draco poszedł do gabinetu ojca. Lucjusz Malfoy stał wpatrzony w okno.
Lucjusz: Jak mogłeś ją tu przyprowadzić ?!
Draco: Co ci się w niej nie podoba ? Chodzi ci o to, że jest z Gryffindoru ?!
Lucjusz: Nie ! To jest o wiele głębsza historia.
Draco: Chyba musisz mi wytłumaczyć !
Lucjusz: Nic nie muszę.
Draco: Więc przyzwyczaj się ! Jest dla mnie ważna !
Lucjusz: Tak podobna do matki.. - Wyszeptał.
Draco: Co ?!
Lucjusz: Usiądź - Wskazał na rubinowy fotel. - Poznałem jej matkę w szkole. Ciągle się prowadzała z tym prostakiem Hangromem. Miała w sobie coś co przyciągało mnie do niej.
Draco: Rozumiem.
Lucjusz: Nie przerywaj ! - Podniósł głos - Starałem się. Merem nie dostrzegała mnie. Całym jej światem był William. Ojciec twojej koleżanki. Byłem zły, że nie chce się ze mną zadawać. Przecież każdy chciał. Tylko nie ona. Była ode mnie lepsze we wszystkim. Lepiej czarowała, wyrażała się, latała, grała... Kiedy dołączyłem do Czarnego Pana wszystko się zmieniło. Kiedyś byłem miły, zależało mi.. Lecz musiałem ją chronić. Na próżno.
Ali poszła do " toalety " i niechcący podsłuchała rozmowę.
Lucjusz: Musiałem. Tak bardzo ją kochałem.Stanowiła zagrożenie. Ona i William. Byli potężni.
Draco: Nie rozumiem.. - Patrzał na ojca z litością.
Lucjusz: Zabiłem Merem i Williama !! - Wykrzyczał - Zabiłem jej rodziców..
Draco nie mógł uwierzyć w słowa ojca.
Nagle drzwi się otworzyły a stała w nich zapłakana Ali.
Draco: Ali ! - Wybiegła z domu.. - Ali zaczekaj !
Ali: Jak on mógł !? Oni byli dla mnie wszystkim !! Rozumiesz !!! - Krzyczała przez łzy.
Draco: Już. Już dobrze słyszysz ? - Przytulił dziewczynę. Sam miał łzy w oczach. Nie docierało do niego to co usłyszał.
Ali: Nic nie jest dobrze Draco.. Nic ! Ja.. Ja chcę do domu.. Zabierz mnie do Hogwartu.. Draco weź mnie stad.
Rodzice Dracona wybiegli za młodymi.
Lucjusz: Zrozum musiałem !
Ali: Zamknij się !! Jesteś zwykłym mordercą !! Jak mogłeś ? Ty nie wiesz czym jest miłość !! Sądzisz, że byłeś do niej zdolny ?! Zabiłeś ją !! To nazywasz miłością ?!! - Oczy dziewczyny płonęły od nienawiści, zaczęła przemawiać przez nią smocza natura..
Lucjusz: Synu.. - Spojrzał w stroję odchodzącego z roztrzęsioną gryffonką Blondyna.
Draco: Nie nazywaj mnie tak !
Narcyza: Draco !
Draco: Zamknij się ! Twój wymarzony, ukochany mąż zabił rodziców miłości mojego życia !! - Spojrzał w stronę ojca - On nie ma prawa nazywać mnie synem.. Jesteś niczym Słyszysz !!!!!
Zniknęli. Pojawili się na wyspie syreniego jeziora. Chłopak przytulał wciąż rozpłakaną, roztrzęsioną dziewczynę. Nie mogła się uspokoić. Tak bardzo cieszyła się, że chłopak jest z nią teraz, lecz tak bardzo chciała zemścić się na zabójcy jej rodziców.
Ali: Nienawidzę go ! Nienawidzę !!
Draco: Przepraszam. Nie powinienem był Cię tam zabierać. - Usiedli na pomoście wtuleni w siebie.
Ali: Skąd miałeś wiedzieć ? - Draco spuścił wzrok.
Draco: Gdybym mógł cofnąć czas..
Ali: Jesteś czarodziejem, ale nawet Ty nie możesz..
Draco: Obiecuję Ci że nie pozwolę Cię już nigdy więcej skrzywdzić. Nigdy. Pomszczę Twoich rodziców.
Ali: Draco to jest moja walka.
Draco: Nie mogę uwierzyć..
Ali: Co teraz będzie ?
Draco: A co ma być ?
Ali: Przecież Twój ojciec..
Draco: Nie nazywaj go moim ojcem..Nie jest nim i nigdy nie był. Odkąd pamiętam traktował mnie jak interes. Stworzył mnie i plan na całe moje życie.
Ali: Za to jestem mu wdzięczna.. Za to że Cię stworzył.. - Popatrzała zapłakanymi oczami na Blondyna
Draco: Jesteś dla mnie ważna. Najważniejsza - Zaczął.
Ali: Słuchaj..
Draco: Musze to powiedzieć..
Ali: Dobrze.
Draco: Od kiedy pamiętam coś mnie do Ciebie przyciągało. Zawsze starałem się jakoś zwracać Twoją uwagę. Chciałem byś się mną interesowała. Stałem się Twoim cieniem. Z wiekiem to wszystko narastało. Nie chciałem, nie potrafiłem się przyznać. Musisz mi wybaczyć. Musisz nauczyć czuć. Ja całe życie byłem chowany na arystokratę. Nie miałem w planach oddawać skamieniałego serca skromnej, pięknej, wrażliwej, niesamowitej dziewczynie jaką jesteś. Ale Ty nie pytałaś o zgodę. Zabrałaś je i napełniłaś życiem.. miłością.
Ali: Draco.. To co mówisz..
Draco: Jest szczere..
Ali: Jest piękne. To takie cudowne co mówisz. Draco kiedy Cię widzę czuję niesamowite ciepło na sercu. Tonę w Twoich oczach kiedy tylko spojrzę. Tak bardzo bym chciała być z Tobą blisko, ale boję się strasznie. Wiem, już wiem że nie mam czego. Że jesteś przy mnie i dla mnie. Boję się, że zbyt wielu ludzi będzie chciało nas rozdzielić.
Draco: Proszę zaufaj mi. - Wtulił się w dziewczynę.
Ali: Ufam. Słyszysz ufam Ci Draco !
Ich oczy się spotkały. Czuli to. Wiedzieli, że już mogą. To była tylko ich chwila. Nic nie mogło tego już przerwać. Ich usta się odnalazły. Całowali się. Rozkoszowali każdą sekundą. To była magia. Nie chcieli przerywać, przecież nie musieli. Świadomość, że już nie muszą się kryć nakręcała coraz bardziej. Draco delikatnie zakończył pocałunek.
Draco: Wszystkiego najlepszego Kochanie - Uśmiechnął się szeroko.
Było około 23 gdy wrócili do swoich dormitoriów. Draco odprowadził dziewczynę i z uśmiechem na twarzy położył się spać.
Nie mogli spać. Obydwoje uśmiechali się do sufitu wspominając zakończenie szalonego i okrutnego dnia. W głowach mieli ten jeden moment. Na ustach czuli smak partnera. Serca biły jednym rytmem. Żadne z nich nie mogło uwierzyć w to co pomiędzy nimi zaszło.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz