Ubrała szkolną szatę i związała włosy w wysoki ogon, zrobiła delikatny makijaż i wyszła na śniadanie.
W pokoju wspólnym nie było nikogo.. Równie jak na korytarzach.. Ani jednej żywej duszy. Atmosfera była wręcz grobowa, co przerażało i zadziwiało gryffonkę.
Ali: Co jest? - Zapytała sama siebie.
Szła mniej pewnym krokiem, przyglądała się nieruchomym obrazom, jedynym dźwiękiem który słyszała było bicie jej serca.
Draco: Dzień dobry Ali - Pojawił się znikąd Malfoy.
Ali: O matko na brodę Merlina przestraszyłeś mnie ! - Wrzasła
Draco: O to mi chodziło..
Ali: Co się stało? Gdzie są wszyscy? Dlaczego tu tak pusto?
Draco: Tyle pytań..
Ali: Draco co się z Tobą dzieje ?!
Draco: Staram się powiedzieć Ci,żee..
Nagle chłopak rozpłynął się a na Jego miejscu stało trzech dementorów...
..................................................................................................................................................
Miona: Ali, Ali obudź się!! Wstań słyszysz?? - Przerażona Miona miotała przyjaciółką we wszystkie strony.
Ali: Nic mi nie jest ! - Wstała zalana potem...
Miona: Co się stało? Krzyczałaś, płakałaś, obudziłaś pół szkoły.. - Przytuliła Ciemnowłosą
Ali: Miałam zły sen.. Przepraszam...
Draco: Dobrze się mówi.. Przepraszam, ale to nie TY zostałaś obudzona przez wrzaski przerażonej złym snem dziewczynki !
Harry: Zamknij się Malfoy !
Draco: Sam się zamknij Potter ! I lepiej zajmij się swoją przyjaciółeczką, bo złe sny ją męczą.. - Wyszedł obrażony Blondyn.
Ali była zdumiona. Nie rozumiała co się stało, nie kontaktowała za bardzo ale wstała i podążyła za Draconem.
Harry i Miona byli niesamowicie zadziwieni zachowaniem przyjaciółki, a reszta wróciła do swoich dormitoriów.
Ali: Draco! Draco stań ! - Biegła za chłopakiem
Draco: Wracaj do łóżka szlamo !
W jednym momencie zawalił się świat młodej czarownicy. Stanęła jak wryta z oczami pełnymi łez.
Ali: Co powiedziałeś?
Draco: Nie udawaj głupszej niż jesteś ! - Podszedł do dziewczyny i spojrzał jej w oczy - No ale skoro tak bardzo chcesz.. Wracaj do łóżka SZLAMO !!
Ali: Ma-masz pecha Draco. Jestem czysta...- Wypowiedziała ledwo słyszalnie i w biegu wróciła do swojego dormitorium.
Całemu zdarzeniu przyglądała się zazdrosna Pansy Parkinson.
Draco jeszcze dosyć długo stał wpatrując się w stronę korytarza, w którą pobiegła dziewczyna. Nie wierzył w co zrobił, w co usłyszał, nie potrafił..
Do pokoju zaprowadził go Blaise.
Draco: Stary co ja zrobiłem ?
Zabini: Nie rozumiem.. Normalnie postąpiłeś, jak zawsze..
Draco: Jak zawsze.. - Powtórzył jak mantrę.
Zabini: Czyżbyś coś czuł ?
Draco: Zdziwienie - Odparł bez uczuć
Zabini: Do gryffonki !
Draco: Oszalałeś ?!
Zabini: To czemu tak się przejmujesz?
Draco: Jestem zdziwiony tym, że jest czysta..
Zabini wiedział, że Draco kręci ale ze względu na jego prywatność postanowił nie naciskać.
Obydwoje zasnęli.. Draco na łóżku,a Blaise na fotelu.
Miona: Ali co się stało? Dlaczego płaczesz ? Tylko nie mów,że ..
Ali: Malfoy !
Miona: Ginny chodź tu !
Gin: Jestem - Odparła zaspana.
Miona: Potrzebuje nas!
Gin: Harry, Ron !
Chłopaki: Idziemy!
Przyjaciele usiedli w kręgu na łóżku Ali i wspierali ją jak tylko mogli. Dziewczyna po jakimś czasie uspokoiła się i wyjaśniła jej zachowanie i lament..
Ali: Wiem, że możecie być troszkę źli,ale co się stało to się nie odstanie. Wczoraj zanim przyszłam do pokoju życzeń wpadłam na Malfoya..
Ron: I wszystko jasne..
Gin: Nie przerywaj !
Ali: Rozmawialiśmy i w pewnym momencie wycelował we mnie różdżką... Starałam się wejść do środka jego głowy, poznać go,ale nic.. Potem latałam na Aramisie, kiedy wylądowałam znalazłam go za drzewem. Bardzo mnie to zdziwiło. Zabrał mnie w pewne wyjątkowe miejsce, bardzo długo i dużo rozmawialiśmy. Był taki otwarty, wesoły jak nie on! Usnęłam na jego ramieniu..
Harry: Aż tak przynudzał ? - Cała piątka wybuchła śmiechem
Gin: To,że czuje się przy nim bezpiecznie i dobrze nie znaczy, że przynudzał
Słowa Rudej dały Alii do myślenia.
Ali: Mogę ?
Miona: Możesz
Ali: Przeniósł mnie do pokoju, położył i pocałował w czoło. Kiedy wychodził powiedziałam " Szkoda, że rano będziemy musieli się nienawidzić "
Harry, Ron, Miona i Ginny patrzeli na siebie porozumiewawczo.
Ali: Co?
Ron: Nic kontynuuj..
Ali: Śniło mi się.. hmm.. pustka.. W całej szkole było pusto, nikogo nie było, obrazy, pokoje wszystko bez jednej żywej duszy. Nagle zjawił się zimny Arystokrata, po czasie rozpłynął się w powietrzu a na jego miejscu pojawiło się troję dementorów. - Dziewczyna patrzała w dal..
Harry: Jako że ktoś musi się zapytać.. Czy Ty coś czujesz do tego dupka ?
Miona: Harry!
Ali: Nie spokojnie Hermi.. wiedziałam, że po mojej opowieści padnie to pytanie..
Ron: Więc ?
Ali: Nic nie czuję - Stwierdziła - Może nienawiść.. Złość, zawiedzenie
Gin: Czyli normalna odpowiedź - Posłała dodający otuchy uśmiech Ruda.
Miona: Chcesz możemy z Gin spać z Tobą dziś
Ali: Było by świetnie !
Harry: To my się żegnamy.
Podeszli do dziewczyn, ucałowali całą trójkę i wrócili do sypialni.
Gin: Nie wiem jak Wy, ale ja padam
Miona: Idźmy już spać.
Ali: Dobranoc
Miona: Dobranoc
Gin: Słodkich snów. - Wykręciły się na najwygodniejszą stronę i usnęły.
Draco obudził się o 06:35 i nie mógł już spać. Wziął kartkę papieru i zaczął coś pisać..
Przepraszam.
Zawołał puchacza i posłał list zranionej dziewczynie, po czym postanowił wziąć prysznic.
Ali obudziła sowa stukająca dziobem w okno.
Gin: To puchacz Malfoya
Ali: Ciekawe co chce.. - Odczytała w myślach - Przepraszam.
Miona: Dziwak..Wracajcie spać.
Ali: Wy idźcie, ja idę się umyć i wgl..
Jak powiedziała tak zrobiła. Zrobiła sobie długą relaksującą kąpiel. Nie myślała o Arystokracie, raczej co przyniesie dzień. Kiedy wyszła jeszcze w ręczniku wybrała ciuchy na dziś. Kremowe leginsy, czarna bokserka, szary żakiet i białe trampki. Oczy podkreśliła eyelinerem,a usta truskawkowym błyszczykiem, a włosom pozwoliła pozostać na wolności.
Ali: I jak? - Zapytała dwa śpiochy.
Miona: Wyglądasz.. Olśniewająco Księżniczko - Przeciągała się leniwie.
Gin: Która godzina ?
Ali: 08:20
Gin: Dziękuję
Miona: Wracamy się ubrać - Uśmiechnęła się Czekoladowo-oka.
Ali: To widzimy się na śniadaniu?
Gin: Mhym
Draco również starał się dziś wyglądać. Ubrał beżowe spodnie ( w stylu męskich rurek ) i koszulę z rozpiętymi trzema guzikami, do tego wyjątkowo kremowe trampki. Udał się do pokoju wspólnego prefektów z nadzieją ujrzenia gryffonki.
Usiadł wygodnie w fotelu na przeciw kominka i nasłuchiwał. Pojawiało się wiele osób,ale ani śladu Ciemnowłosej. Nagle się pojawiła, w jego oczach rozbłysła nadzieja. Podeszła do kominka i wrzuciła liścik Dracona.
Draco: Przeczytałaś? - Lecz nie usłyszał odpowiedzi.
Dziewczyna wyszła. Kroczyła pewnym krokiem na główną salę gdy usłyszała..
Draco: Odpowiedz !
Gryffonka nieugięcie szła dalej, lecz poczuła ucisk w klatce piersiowej i upadła na ziemię. Podeszła do niej Pansy.
Pansy: Nie podchodź Dracusiu bo ją zabiję !
Draco: Jesteś tchórzem.. Nic jej nie zrobisz - Podjął się kroku, lecz Pansy uniosła czarem Ali i rzuciła ją o posadzkę - Przestań ! - Krzyknął,a jego oczy zalśniły złością
Pansy: Żadna więcej szlama nie będzie nam przeszkadzać !
Draco: Jesteś chora !
Pansy: Nie powinieneś był tego mówić ! - Złapała Lilę za włosy i jednym ciągłym gestem rozcięła jej rękę.
Ali czuła niesamowity ból. Mimo,że rana zaczęła już się goić ręka niesamowicie ją bolała. Oddychała ciężko a jej oczy mówiły same za siebie. Ze smoczą naturą była silniejsza od kogokolwiek w zamku. Patrzała gniewnie na Dracona, który stał i nic nie mógł zrobić..
Ali: Tylko troszkę zaboli - Wstała z napastniczką na plecach - Pansy.. - Spojrzała na Parkinson, która przerażona robiła kolejne kroki w tył.
Pansy: Kim? Czym Ty jesteś ?
Ali: Nazywam się Ali Merem Hangrom. Jestem władcą smoków ! - Te zdanie brzmiało tak majestatycznie w ustach dziewczyny..
Pansy: Nieważne.. Może rączka się zaleczyła,ale trupi jad właśnie rozchodzi się po twoim ciele..- Uciekła.
Ali stała już mniej stabilnie na nogach. Draco w ostatniej chwili złapał ją i natychmiast zaniósł do skrzyła szpitalnego.
Madame Poppy: Wyjdź Draco, muszę się nią zająć..
Draco: ale..
Madame Poppy: Bez gadania, zawołaj przyjaciół.
Malfoy pobiegł do pokoju wspólnego..
Draco: Gdzie jest Potter?!
Zabini: Na błoniach ze swoją paczką..
Zabini i Draco przenieśli się na błonie.
Harry: A Ciebie co tu przywiało?
Draco: Ali..- Mówił lekko zadyszany - Ona..
Ron: No gadaj !
Draco: Zamknij się i nie rozkazuj !
Miona: W ten sposób się niczego nie dowiemy ! Prowadź.
Draco: Skrzydło szpitalne..
Zabini: Coś Ty jej zrobił ?!
Draco: Wyjaśnię po drodze!
Cała szóstka pobiegła do skrzydła szpitalnego.. Dracon tłumaczył sytuację po drodze. Gdy doszli na miejsce zastali personel walczący o życie Czarownicy.
Harry: Ona nie może umrzeć !!
Miona i Ginny zaczęły płakać, a Ron i Harry lamentować. Blaise stał spokojnie,a Draco chodził w kółko z rękoma na głowie. Myślał co zrobić by Pansy pożałowała swojego czynu.
Zabini: Pomogę ci!
Draco: Co?
Zabini: Czytam w Twoich myślach..
Draco: Blaise..
Zabini: Nie ma o czym gadać.. Choć
Hrry: A wy dokąd ?
Draco: Nie Twój interes Potter!
Harry: Jest dla mnie jak siostra,a leży tam też z Twojej winy !
Draco: Nie musisz mi uświadamiać.. Wiem to !- Spuścił głowę - Idziemy " Porozmawiać " z Pansy
Harry: Jeśli zrobisz jej krzywdę..
Draco: Mogę nawet resztę życia spędzić w askabanie !! Nie daruję jej tego..
Harry: To nie zwróci jej życia !
Draco: Ona jeszcze nie umarła ! I nie umrze !!
Zabini: Draco.. - Poklepał przyjaciela po ramieniu, bo zaczął za dużo mówić
Draco: A Ty Potter.. Weź się w garść ! Ona Cię potrzebuje !
I odeszli. Zachowanie Dracona wzbudziło podejrzenia w Ronie i Harrym, ale w tym momencie najważniejsza była Ali.
Zabini: Draco !
Draco: Czego ?
Zabini: Co jest z Tobą ?
Draco: Nic.. Zdenerwowałem się
Zabini: Nie udawaj.. Widzę !
Draco: To skoro widzisz to po jakiego grzyba się pytasz !!
Zabini: Ona się wykaraska !
Draco: Wiem to. Ale Parkinson i tak zapłaci..
Wbiegli do dormitorium Pansy. Drzwi były otwarte, jakby czekała na nich.
Draco: Parkinson !
Pansy: Dracuś! Blaise..
Zabini: Przyszliśmy " pogadać "
Pansy: O czym?
Draco: Nie zgrywaj idiotki !
Zabini: Ona nie musi..
Draco: Zapłacisz mi za to! - Podszedł do dziewczyny i zacisnął dłonie na jej szyi.
Pansy: Zabijając mnie nic nie zmienisz.. - wyszeptała
Zabini: Draco ! Draco !! Malfoy !!!
Chłopak puścił pół przytomną dziewczynę...
Draco: Jeszcze się policzymy.
Wychodząc Zabini rzucił czar zagubienia na jej komnatę. Wrócili na skrzydło. Pottera i reszty nie było na korytarzu.
Blondyn nerwowo pchnął drzwi za którymi leżała Ali. Zobaczył ją.. Słabą, bladą i bezbronną.
Draco: Ali !
Ali: Draco ? Co Ty tu..
Harry: Przyniósł Cię tu.. Mogę Cię prosić na stronę Draco ?
Odeszli kawałek...
Harry: Co zrobiłeś Pansy ?
Draco: Spokojnie Potter. Tylko ją nastraszyłem.
Harry: Lepiej się stanie jak nie będziesz zbliżał się do Lili przez jakiś czas.. - Stwierdził łagodnie
Draco: I myślisz, ze Twoje gadanie mnie w tym powstrzyma ?
Harry: Jest jak siostra..
Draco: Potter wyluzuj.. nie mam zamiaru nic jej robić - Poklepał wybrańca po ramieniu i wrócił do Ciemnowłosej.
Dziewczyna nie wiedziała jak ma się zachować przy przyjaciołach, kiedy Malfoy chwycił jej dłoń. Patrzała w jego stalowe oczy i nie wierzyła co się dzieje.. Miała wrażenie jakby to był kolejny sen.
Ali: Czy to ?
Draco: Nie to nie niebo Hangrom.. Musisz poczekać, jeszcze pomęczyć się ze mną.. - Ucałował jej dłoń.
Ron: Od kiedy jesteście TAK BLISKO ? - Oburzył się Rudzielec.
Zabini: Czy to ważne ?
Gin: No właśnie ?
Ron: Bardzo.. To jest Malfoy, a to NASZA Ali..
Miona: Ron !
Ron: No co ? Taka prawda..
Draco: Rudzielcu zamknij się wreszcie !
Ali: Malfoy ! - Podniosła się lekko - Nie chcę żebyście się kłócili !! Ron.. Harry akceptuje Dracona.. dla mnie.. poza tym nic nas nie łączy.. Prawda ? - Spojrzała pytająco na Blondyna..
Draco: Właśnie..
Ali: Nie chcę by Draco się obwiniał...
Ron: Ale kiedy to jego wina właśnie ! - Krzyknął i wybiegł z sali trzaskając za sobą drzwiami..
Miona: Ja.. Pójdę do niego, pewnie jest zły za to co powiedział..
Harry: Tak, ja też pójdę.. Ginny chodź !
Zabini: A ja idę zdjąć urok z Parkinson..
Wszyscy wyszli. Zostali sam na sam. Patrzyli sobie w oczy, liczyła się dla nich tylko ta wyjątkowa chwila..
Draco: Serio nic nas nie łączy ?
Ali: A łączy ?
Draco: Niee.. Nie wiem. Nie mam pojęcia..
Ali: Więc dlaczego się mnie pytasz ? - Zapytała dość chamsko
Draco: To sygnał żebym poszedł... - Wstał i odszedł.. Zawiedziony.. Zły..
Lila została całkiem sama. Zrozpaczona tą wiadomością. Chciała usłyszeć od Dracona co czuje, jakie ma plany na nią,a w zamian dostała samotność...
Harry: To nie zwróci jej życia !
Draco: Ona jeszcze nie umarła ! I nie umrze !!
Zabini: Draco.. - Poklepał przyjaciela po ramieniu, bo zaczął za dużo mówić
Draco: A Ty Potter.. Weź się w garść ! Ona Cię potrzebuje !
I odeszli. Zachowanie Dracona wzbudziło podejrzenia w Ronie i Harrym, ale w tym momencie najważniejsza była Ali.
Zabini: Draco !
Draco: Czego ?
Zabini: Co jest z Tobą ?
Draco: Nic.. Zdenerwowałem się
Zabini: Nie udawaj.. Widzę !
Draco: To skoro widzisz to po jakiego grzyba się pytasz !!
Zabini: Ona się wykaraska !
Draco: Wiem to. Ale Parkinson i tak zapłaci..
Wbiegli do dormitorium Pansy. Drzwi były otwarte, jakby czekała na nich.
Draco: Parkinson !
Pansy: Dracuś! Blaise..
Zabini: Przyszliśmy " pogadać "
Pansy: O czym?
Draco: Nie zgrywaj idiotki !
Zabini: Ona nie musi..
Draco: Zapłacisz mi za to! - Podszedł do dziewczyny i zacisnął dłonie na jej szyi.
Pansy: Zabijając mnie nic nie zmienisz.. - wyszeptała
Zabini: Draco ! Draco !! Malfoy !!!
Chłopak puścił pół przytomną dziewczynę...
Draco: Jeszcze się policzymy.
Wychodząc Zabini rzucił czar zagubienia na jej komnatę. Wrócili na skrzydło. Pottera i reszty nie było na korytarzu.
Blondyn nerwowo pchnął drzwi za którymi leżała Ali. Zobaczył ją.. Słabą, bladą i bezbronną.
Draco: Ali !
Ali: Draco ? Co Ty tu..
Harry: Przyniósł Cię tu.. Mogę Cię prosić na stronę Draco ?
Odeszli kawałek...
Harry: Co zrobiłeś Pansy ?
Draco: Spokojnie Potter. Tylko ją nastraszyłem.
Harry: Lepiej się stanie jak nie będziesz zbliżał się do Lili przez jakiś czas.. - Stwierdził łagodnie
Draco: I myślisz, ze Twoje gadanie mnie w tym powstrzyma ?
Harry: Jest jak siostra..
Draco: Potter wyluzuj.. nie mam zamiaru nic jej robić - Poklepał wybrańca po ramieniu i wrócił do Ciemnowłosej.
Dziewczyna nie wiedziała jak ma się zachować przy przyjaciołach, kiedy Malfoy chwycił jej dłoń. Patrzała w jego stalowe oczy i nie wierzyła co się dzieje.. Miała wrażenie jakby to był kolejny sen.
Ali: Czy to ?
Draco: Nie to nie niebo Hangrom.. Musisz poczekać, jeszcze pomęczyć się ze mną.. - Ucałował jej dłoń.
Ron: Od kiedy jesteście TAK BLISKO ? - Oburzył się Rudzielec.
Zabini: Czy to ważne ?
Gin: No właśnie ?
Ron: Bardzo.. To jest Malfoy, a to NASZA Ali..
Miona: Ron !
Ron: No co ? Taka prawda..
Draco: Rudzielcu zamknij się wreszcie !
Ali: Malfoy ! - Podniosła się lekko - Nie chcę żebyście się kłócili !! Ron.. Harry akceptuje Dracona.. dla mnie.. poza tym nic nas nie łączy.. Prawda ? - Spojrzała pytająco na Blondyna..
Draco: Właśnie..
Ali: Nie chcę by Draco się obwiniał...
Ron: Ale kiedy to jego wina właśnie ! - Krzyknął i wybiegł z sali trzaskając za sobą drzwiami..
Miona: Ja.. Pójdę do niego, pewnie jest zły za to co powiedział..
Harry: Tak, ja też pójdę.. Ginny chodź !
Zabini: A ja idę zdjąć urok z Parkinson..
Wszyscy wyszli. Zostali sam na sam. Patrzyli sobie w oczy, liczyła się dla nich tylko ta wyjątkowa chwila..
Draco: Serio nic nas nie łączy ?
Ali: A łączy ?
Draco: Niee.. Nie wiem. Nie mam pojęcia..
Ali: Więc dlaczego się mnie pytasz ? - Zapytała dość chamsko
Draco: To sygnał żebym poszedł... - Wstał i odszedł.. Zawiedziony.. Zły..
Lila została całkiem sama. Zrozpaczona tą wiadomością. Chciała usłyszeć od Dracona co czuje, jakie ma plany na nią,a w zamian dostała samotność...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz