Mijały dni. Grafik dnia Ali wyglądał codziennie tak samo. Codziennie te same lekcje z tym samym nauczycielem, na ten sam temat. Jej życie zamieniło się w melancholijny koszmar.
Zamknęła się w sobie. Zamknęła się przed ludźmi, nauczycielami, przyjaciółmi a nawet przed samą sobą.
Przyjaciele nie wiedzieli jak ją z tego otrząsnąć. Wiedzieli, że to przez Blondyna, i to że tylko On może ją naprawić.
Ali co wieczór płakała z tęsknoty i miłości. Wiedziała, że już nigdy nie będzie tak samo. Nie chciała martwić przyjaciół, więc unikała ich. Nie chodziła na posiłki - jadła w pokoju, nie wychodziła do przyjaciół, gdy ktoś wchodził do jej dormitorium udawała, że śpi. Bardzo schudła i zmarniała.
Jej moc z dnia na dzień, z tygodnia na tydzień rosła,a ona uczyła się ją kontrolować. Była świetną czarownicą ale i niesamowicie zdolną hybrydą.
Na czas lekcji zapominała o stalowych oczach, pewnych dłoniach i stanowczym tonie Smoka.
Pani profesor była z niej bardzo dumna, lecz i ona zauważyła kolosalną zmianę w dziewczynie.
McGonagall: Świetnie ! - Pochwaliła podopieczną - Czy możemy porozmawiać ?
Ali: Oczywiście.
McGonagall: Usiądź obok. - Poklepała miejsce po swojej prawej stronie. - Sądzę, że już jesteś prawie gotowa. Za niedługo ukarzesz światu swoje prawdziwe ja. Mam gorącą nadzieję, że odbędzie się to w zaciszu Twojego dormitorium, bądź przy mnie na lekcji. Nie potrafisz opanować towarzyszących Ci emocji.
Ali: Jak to ?
McGonagall: Od momentu gdy napomniałam o Draco Malfoy'u coś w Tobie pękło. Wiem, że byliście blisko co doprawdy budziło silne kontrowersje w uczniach oraz gronie nauczycieli. Dwa wrogie sobie domy a jednak się zjednoczyły.
Ali: Pani profesor..
McGonagall: Nic nie musisz mówić. Wiem, że coś było na rzeczy. Nie mam pojęcia co się między wami wydarzyło, lecz wiem że Draco Cię zranił. - Ali milczała, lecz w środku płonęła z nienawiści i złości. - Ali. Moja droga. Jesteś cudowną młodą osobą. Masz przepiękne marzenia, zrealizuj je !
Ali: Już nie potrafię..
McGonagall: Każdego dnia udowadniasz sobie i mi, że potrafisz poskromić w sobie smoka. Walczysz każdego dnia ze swoimi uczuciami. Nadal sądzisz, że nie potrafisz ?! - Ali się rozpłakała. To było za wiele.
Ali: Wróćmy do lekcji błagam ! - Wstała.
McGonagall: Nigdy nie miałam swoich dzieci. Jesteś dla mnie prawie jak córka. - Przytuliła roztrzęsioną dziewczynę. - Nauczę Cię dziś patrzeć ozami smoka.
Ali: Potrafię...
McGonagall: Zobaczysz to co dzieje się z bliskimi Ci osobami. - Promiennie się uśmiechnęła. - Zamknij oczy. Pomyśl o osobie, bądź osobach które bardzo chciałabyś zobaczyć. Rozluźnij się.
Ali posłusznie wykonywała każde polecenie. Na pierwszym miejscu pomyślała o Harrym, Hermionie, Ginny i Ronie. " Głęboki oddech ", " Myśl jak smok, słuchaj jak smok i patrz jego oczami ".
Przyjaciele siedzieli w salonie. Byli smutni, a nawet przygnębieni. Po oczach Miony można było zobaczyć, że nie spała już przez kilka nocy.
Ali się załamała. Wiedziała, że to przez nią przyjaciele przestają funkcjonować. Wróciła do swoich oczu i runęła na ziemię.
Ali: To jest niesamowite, szkoda tylko, że tyle muszę poświęcać by móc z tego korzystać...
McGonagall: Ali. Myślę, że możesz zacząć normalne lekcje z przyjaciółmi. Tylko proszę nie zapominaj o emocjach ! - Ali wstała i rzuciła się z gorącymi objęciami na Panią profesor.
Ali: Dziękuję, dziękuję, dziękuję !!
McGonagall: Już dobrze. Zmykaj do przyjaciół. - Uśmiechnęła się ,a Ali pomknęła do drzwi. - Ali !
Ali: Tak ? - Pani profesor wyraźnie posmutniała.
McGonagall: Ta zdolność nie działa tylko na przyjaciół, czy rodzinę. Możesz zobaczyć dowolną osobę, o której tylko pomyślisz.. I gdy używasz go zbyt często mogą zobaczyć Cię też nieprzyjaciele. - Do gryffonki dotarło, że zdolność jest równie przekleństwem.
W tym samym czasie Harry kroczył w stronę drzwi.
Gin: Gdzie idziesz ?
Harry: Musze z nią pogadać ! Ona nigdy się tak na zamykała..
Ron: To moja wina.. - Złożył twarz w dłonie i płakał.
Miona: Co Ty wygadujesz.. ?
Ron: Gdybym tylko powstrzymał się i cieszył jej szczęściem...
Gin: To nie Twoja wina, że Draco odszedł...
Harry: Musiał mieć jakieś powody.. - Zamarł.
Gin: Harry !
Miona: Harry ocknij się..
Gin: Harry !!!
Harry: Jestem !
Gin: Co Ci się stało ?
Harry: Zastanawiałem się czemu z dnia na dzień, gdy wszystko im się układało on ją zostawił..
Miona: Może ktoś coś mu nagadał i się pokłócili.. ?
Ron: Malfoy'a nie znasz ?! Najpierw by rozpętał zamieszanie na całą szkołę... A on znikł w nocy... Sługus jeden...
Harry: Voldemort !
Gin: On nie żyje ! Pamiętasz ?
Harry: Ale to ma sens... !
Miona: Co masz na myśli ? - Usiadła prosto.
Harry: Od jakiegoś czasu Draco szwendał się po korytarzach nocą i rozmawiał z zakapturzoną postacią..
Gin: A Ty skąd to wiesz ?!
Harry: Peleryna niewitka..
Gin: Harry, obiecałeś.. !
Harry: Martwiłem się o Ali !
Miona: Co dalej ?
Harry: Mimo, że przy Ali był kochającym chłopakiem nocami uciekał do zakazanego lasu.. Spotykał się tam z kimś..
Miona: Blaise też znikał..
Ron: Skąd wiesz ?!
Harry&Miona: Peleryna niewitka...
Gin: Podglądacze !
Ron: Myślisz, że...
Harry: Że Voldemort powróci...
Cała czwórka zbladła. Harry przypuszczał, że Ali jest w to zamieszana.
W tym samym czasie Ciemnowłosa z uśmiechem weszła do salonu.
Ali: Siemanko !
Przyjaciele: Ali !! - Wszyscy ruszyli by przywitać się z Lilą. Wręcz nie wierzyli, że to ona.
Harry: To na pewno Ty ?!
Ali: Tak !
Miona: co się z Tobą działo ?!
Ali: Nie mogę wam teraz powiedzieć, przepraszam ale wszystkiego się za niedługo dowiecie, obiecuję !
Ron: Najważniejsze, że już jesteś !
To była pamiętna chwila. Sielankowy nastój trwał do 22. Gdy Ali i Harry zostali sami zaszły pewne zmiany.
Siedzieli na kanapie.
Harry: Przejdziemy się ?
Ali: No dobrze.
Udali się do pokoju życzeń. Na suficie i ścianach panowała gwieździsta noc, a podłoga wyglądała jak delikatne obłoki.
Harry: Wiesz, że jestem szczery i konkretny.
Ali: Tak. Znamy się nie od dziś.
Harry: Ty wiesz dlaczego Draco odszedł... - Nagle podłoga zaczęła się trząść a na ścianach i suficie rozpętała się burza z piorunami. - Ali !
Ali: Nie mam pojęcia !
Harry: Doskonale wiesz, nie okłamuj mnie ! - Gryffonka się rozpłakała.
Ali: Czy zawsze musisz wiedzieć wszystko ?!
Harry: Martwię się ! - Przytulił ją do siebie. Po chwili burza zaczęła ustępować.
Ali: Czarny Pan chce mieć mnie po swojej stronie.. - Wyszeptała wtulona w przyjaciela.
Harry: Co ?!
Ali: Podejrzewam, że Draco odszedł by mnie chronić.
Harry: Powrócił ?
Ali: Draco tak powiedział. Chce uderzyć na szkołę. Jeszcze raz...
Harry: Ali...
Ali: Przez te 2 miesiące uczyłam się z McGonagall poskramiać moją smoczą stronę ! Musiałam wyłączyć uczucia ! Zamknąć w sobie ból !
Harry: Moja mała... - Przytulił ją najmocniej jak potrafił. - Już dobrze. Już wszystko dobrze.
Ali: Nie jest dobrze ! Draco mnie zostawił, jakiś maniak władzy chce mnie zabić i chowam wszystkie moje uczucia !
Harry: Jeszcze 4 miesiące i koniec roku szkolnego. Spędzimy razem wakacje. Całą paczką. Po wakacjach osiedlimy się spokojnie w swoich domach. Ginny jako najlepsza rozgrywająca quidditcha, ja i Ron jako aurorowie, Hermiona będzie załatwiać dla nas wszystko w ministerstwie i co miesiąc będzie pracownikiem miesiąca.I Ty. Będziesz ostatnią smoczą hybrydą, zostaniesz zawodowym jeźdźcem i będziesz nam pomagać łapać takich popaprańców jak Voldemort.
Ali: Tak bardzo Ci dziękuję, że ze mną jesteś !
Dziewczyna nie potrafiła powstrzymać łez. Wtulona w najlepszego przyjaciela wyobrażała sobie siebie i Aramisa u boku Harrego i Rona.
W jej głowie pojawił się również Blondyn. Przecież odszedł do Czarnego Pana. Jest więc jej wrogiem.
Ali: Harry..
Harry: Tak ?
Ali: Jeśli chodzi o Dracona..
Harry: Spokojnie. Jeszcze się ułoży. Tylko dla prawdziwej miłości można oddać się w ręce psychopaty.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz