W nocy Ali nie potrafiła spać. Bolało ją serce jakby ktoś wyrywał je spod żeber. Postanowiła porozmawiać ze starym dobrym przyjacielem. Ubrała więc płaszcz i udała się na wieżę astronomiczną. Musiała być bardzo ostrożna, ponieważ ustalono patrole nocne na korytarzach. Stała chwilę w oknie i wpatrywała się w niebo. Wydawało jej się, że widzi Dracona.
Ali: Nie, to niemożliwe ! - Powiedziała sama do siebie. - Aramisie - Wyszeptała.
Po chwili dryfowała na plecach smoka. Stanęli na zboczu góry.
Ali: Nie wiem co mam robić przyjacielu.
Aramis: Znowu borykasz się z problemami ?
Ali: Draco ! Najlepsze i najgorsze co mnie w życiu spotkało.
Aramis: Tylko o niego chodzi ?
Ali: Nie. Ron ostatnio zachowuje się jak skończony kretyn !
Aramis: Ali słodka moja. Już niewiele zostało do końca szkoły, tym samym do Twojej przemiany. Musisz się skupić na samej sobie. A co do Dracona.. Nie ufałbym mu bezgranicznie.
Ali: Co masz na myśli ? - Zdenerwowała się.
Aramis: Przekonasz się sama. Lecz pamiętaj, że zawsze będę przy Tobie.
Słowa Aramisa były niezrozumiałe dla Ali. Jakoże lekcje zaczynały się wcześnie wróciła do dormitorium i przyszykowała się do zajęć.
Kiedy szła na lekcję ochrony przed czarną magią zawołała ją pani profesor.
McGonagall: Ali mogę Cię prosić ? - Ali popatrzała szukając przyjaciół w okolicy, lecz była kompletnie sama.
Ali: Naturalnie
McGonagall: Ze mną proszę.
Udały się do podziemi zamku. Przez całą drogę profesor McGonagall nie odezwała się jednym słowem do Ciemnowłosej. Kiedy nareszcie zatrzymały się w starej sali ćwiczeń Ali zaczęła.
Ali: Czy może Pani mi wytłumaczyć co tu robimy ?
McGonagall: Taki miałam zamiar. - Odparła - Jak sama wiesz z każdym dniem Twoja moc rośnie. Musisz nauczyć sie kontrolować emocje, ponieważ przyjdzie moment, w którym ujawnisz swoje oblicze i jeżeli nie będziesz opanowana ktoś może ucierpieć.
Ali: Wiedziałam, że ta rozmowa nadejdzie.
McGonagall: Jestem wymagającym nauczycielem, sama wiesz lecz znam się na smokach, łowcach, jeźdźcach a tym bardziej na hybrydach.
Ali: Skąd Pani wie ?!
McGonagall: Nie unoś głosu młoda damo. Mieszkałam z hybrydą przez pół życia. Mój brat Medard był hybrydą.
Ali: Był?
McGonagall: Czarny Pan go zabił.
Ali: Bardzo mi przykro...
McGonagall: Posłuchaj mnie. Jesteś ostatnią smoczą hybrydą. Najsilniejszą. Musisz przetrwać !
Ali: Więc mam odciąć się od przyjaciół i zamieszkać w piwnicy ?!!
McGonagall: Oczywiście,że nie. Lecz od dnia dzisiejszego będę przeprowadzać z Tobą prywatne lekcje. Nikomu nie możesz mówić dlaczego..
Ali: Nawet..
McGonagall: Nawet przyjaciołom.. Jutro widzimy się tu o 10:20.
Ali: Oczywiście.
McGonagall: Wiesz może kiedy wróci Pan Malfoy?
Ali: Jak to wróci?
McGonagall: Dziś w nocy Draco Malfoy opuścił zamek atakując nauczycieli patrolujących.
Ali wybiegła ze łzami w oczach. Biegła do komnaty Smoka.
Wbiegła i zastała pustkę. Nie było nic osobistego,tylko meble.
Usiadła na łóżku chłopaka i zaczęła płakać. Nadal czuła zapach intensywnych perfum Blondyna.
Na stoliku była kartka.
Pisał,że bardzo ją kocha,że jest dla niego wszystkim,że musiał odejść by ona mogła być bezpieczna. Obiecał, że wróci, prosił by czekała.
Po przeczytaniu Ali wbiegła do pokoju Zabiniego.
Ali: Gdzie jest Draco?!
Zabini: Nie mogę Ci powiedzieć, obiecałem..
Ali: Dobrze.. Więc powiedz mu, że dla mnie już nie istnieje... - Ruszyła w stronę wyjścia, lecz Blaise złapał ją za rękę.
Zabini: Nie mów tak... Kochasz go, a on Ciebie. Teraz naprawdę Cię potrzebuje.
Ali: Potrzebuje mnie ? Kocha ? To dlaczego wciąż mnie okłamuje !!?
Zabini: Żeby Cię chronić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz